Sesja 161


Sesja prywatna przekazu telepatycznego nr 161

Poznań, dnia 7-go lipca 2013-go roku.

.

Istota Duchowa – Opiekun Ziemi ENKI – za pośrednictwem medium, Pani Lucyny Łobos-Brown, odpowiada na pytania Małgorzaty.

.

ENKI: Powitać pragnę tej niedzieli lipcowej, a mamy już siódmy dzień lipca 2013-go roku. Witam was oboje, Ciebie i także Twojego męża, który to zgodził się przyjechać, jakby nie było z daleka po to, żeby mieć sesję, rozmowę ze mną. Cieszę się bardzo, bo lubię rozmowy na poziomie, a tych ostatnio jest bardzo mało. Więc teraz, żeby czasu nie tracić, będziemy zaczynać. Zatem ja, ENKI słucham pierwszego pytania.

Małgorzata: Dzień dobry ENKI. Witam Ciebie serdecznie w imieniu swoim, męża i moich najbliższych, i w pierwszym rzędzie chciałabym bardzo podziękować i na Twoje ręce złożyć podziękowania wszystkim Istotom Światła, wszystkim Mistrzom, którzy nas wspierają, od których płyną informacje, którzy bardzo dużo pracy wkładają w poruszenie naszych serc i umysłów. Przejdę do rzeczy. Ponieważ sprowadza mnie oczywiście rozczarowanie zmianą świadomości ludzi, tą pasywnością, która się zrobiła – żeby tego mocniej nie nazwać. Mimo wszystko dobro moje jak i wszystkich ludzi leży mi bardzo na sercu i gdzieś mnie to niepokoi. W związku z tym postaram się dzisiaj poruszyć sprawy, które uważam za bardzo istotne dla ludzkości, a których z niewiadomych względów nie poruszyli. Uważam, że sprawą niezwykle ważną w obecnych czasach jest oczyszczenie nie tylko podświadomości, ale i czakramów, ciał subtelnych z wszelkich blokad, ograniczeń ze zranień emocjonalnych, które powstrzymują nasz wzrost.

ENKI: Teraz posłuchaj. Żeby mogło dojść do całkowitego oczyszczenia, zmiany świadomości, to musi być zgoda, albo inaczej – zmiana myślenia u danego człowieka, czyli musi zmieniać się świadomość. Nad tym pracowaliśmy przez bardzo długi okres czasu i tak naprawdę to muszę powiedzieć, że takie cofnięcie się w umysłach ludzkich zaczęło występować od momentu, kiedy to już na Ziemi całkowicie przejęliśmy władzę, czyli jest rok 1914. Wtedy to ludzie otrzymali całkowitą zgodę na używanie wolnej woli. Natomiast my Istoty Duchowe, odpowiedzialne za Ziemię i za rodzaj ludzki, mamy ograniczoną możliwość ingerowania w wasze umysły. Możemy podpowiadać, podsuwać rozwiązanie na każdym poziomie, a główną decyzję i tak podejmują ludzie. Taka była decyzja odgórna naszego Stwórcy. Tak jest do dnia dzisiejszego. Masz rację, ludzie zaczynają dzielić się na tak zwane dwa obozy, a nawet jeszcze inaczej. Z tego niby to pozytywnego myślenia, tak jak spora grupa ludzi mówi, że tak postępują, to jeszcze to trzeba podzielić na pół. Bardzo nieliczna grupa ludzi z całej populacji ludzkiej zaczyna używać świadomości i rozumu. Jest to smutne, że muszę mówić takie słowa. Wolałbym zupełnie inne, pełne radości, zachwytu słowa nad tym co robią ludzie. Jednak nie mamy czym być zachwyceni. Słucham dalej.

Małgorzata: Niestety to prawda. Wiem o tym, ale chciałabym mimo wszystko – powiedzmy, że kierujemy teraz te sprawy do ludzi, którzy robią coś w tym kierunku, a jeszcze czują się zagubieni. Żeby oczyścić się z blokad i ograniczeń, trzeba rozpoznać co kryje się za powtarzającymi się wzorcami zachowań. Jakie energie temu towarzyszą – przetransformować je, wziąć odpowiedzialność za wszystko co spotyka nas w życiu, czyli być świadomym myśli, słów i działań, jakie przejawiamy, jakie przyciągamy do siebie. One mają przecież wpływ nie tylko na nas, ale na państwo, na społeczeństwo, narody, na Ziemię. Ciągle szukam sposobu wzmocnienia procesów oczyszczania i chciałabym przy okazji zapytać się, czy wizualizując pewne symbole, które są przyporządkowane poszczególnym czakrom i wysyłając je z głębi serca do tych czakramów, zwiększamy ich oczyszczanie? Na przykład symbol białej róży do czakramu podstawy.

ENKI: Tak, ale w tym o czym mówisz, potrzebne jest jeszcze „coś” – coś bardzo ważnego. Oprócz tej zmiany świadomości, jaka powinna następować – ona następuje, bo już od roku 2013 – chociaż pozornie tego nie widać – to jednak te ziarenka zaczynają w ludziach kiełkować. I oprócz tej świadomości, która zaczyna się u niewielu jednostek budzić, potrzebna jest wiara. Często mój brat Jezus będąc na Ziemi powtarzał: Wiara, wiara i jeszcze raz wiara. Wiara, która opiera się nie na tym co dotkniesz, co widzisz. To nie jest wiarą!  Wiara jest wtedy, kiedy do Twojego serca dociera jakiś impuls ze Świata Duchowego, od samego Boga i wtedy tylko to czujesz, i tym odczuciem, tą Energią, która dociera do Twego serca zaczynasz się kierować. I to jest potrzebne ludziom, żeby ludzie w to uwierzyli, a nie na zasadzie – jak dotknę i jak zobaczę, to wtedy uwierzę. Skoro nas nie widać – tylko wrażliwe istoty czują, to po co wierzyć? Wiem, że chciałabyś dla ludzi jak najlepiej, oddać całą siebie – serce, swoją wiedzę. Powiedz mi na dzień dzisiejszy, ilu skorzystało z tej Twojej wiedzy i z tego otwartego serca? Czy tyle samo, ile zostało kiedy Jezus już wisiał na krzyżu?

Małgorzata: Chyba mniej. Mniej.

ENKI: No widzisz. Wystarczyło zorganizowanie takiego występu – to co się odbyło teraz w Warszawie i już tłum ludzi był pochłonięty, zachwycony. I to jest najsmutniejsze. W Apokalipsie Jana wyraźnie Jan przekazał: „Strzeżcie się fałszywych proroków, uzdrowicieli, bo to może być pułapka”. Nie będę się wypowiadał na temat tego człowieka, bo nie mogę. Nawet z racji tego, żeby nie narazić samej Lucyny na kłopoty. Jest to bardzo ważne to co teraz się wydarzyło! Ludzie w swoich przepowiedniach czekali na kogoś kto miał się objawić i za sobą pociągnąć tłum ludzi. Pewnie jesteś zorientowana i domyślasz się kto to taki. Ale teraz słucham dalej.

Małgorzata: Niestety, taka jest prawda i też mi się nie podoba. Ludzie mylą chyba często wiarę z prostym umysłem. Wydaje im się, że jeśli coś wiedzą, to jest to równoznaczne z wiarą. Przynajmniej na mnie to robi takie wrażenie. Często powtarzam, że skoro są tacy wierzący, to po prostu w obliczu jakichkolwiek problemów, czy kłopotów dotyczących ich samych, czy też najbliższych, nie zaczną ufać i wierzyć? Że powierzając tę osobę, czy siebie samego, bezgranicznej wszechobecności i miłości Boga, na zasadzie: jestem prowadzona, czy ten ktoś jest prowadzony, jest pod opieką i jest pod wpływem Boskiej łaski. Ciągle szukają tej rzekomej wiary, którą przejawiają na zewnątrz, a nie w sobie samych.

ENKI: To jeszcze nie tak. To jest w ten sposób: kiedy proszą Boga o pomoc w danej, czy innej sytuacji i Bóg nie pomaga w tym momencie, kiedy ludzie sobie tego życzą, więc co się dzieje? Wtedy wszystkie niegodziwości są skierowane przeciwko Bogu! A Bóg najlepiej wie, w którym momencie takiemu człowiekowi trzeba pomóc i jak pomóc. Skoro taki człowiek mówi: wierzę w Boga i Jego pomoc, a kiedy ta pomoc nie nadchodzi, to się mówi: Bóg jest niesprawiedliwy, albo jeszcze, że Boga nie ma, bo mi nie pomógł. Żeby i to – nie pomaga. Kiedy buntuje się Matka Ziemia i pokazuje swoje oblicze, ludzie w innych krajach też pokazują swoją agresję, nienawiść do siebie. Natomiast w innym kraju, gdzie tylko oglądasz to co się dzieje, z zadowoleniem siedząc w wygodnym fotelu mówisz: Ha! Mnie to nie dotyczy, bo to się dzieje nie u nas! Co mnie obchodzi, że gdzieś tam giną ludzie, a co mnie obchodzi, że gdzieś tam wybuchł wulkan, albo zalewa woda i giną ludzie, a co mnie to obchodzi. Jest przykazanie, które zostało przekazane Mojżeszowi, nie po to, żeby sobie tylko dla żartów Bóg przekazał przykazania dla ludzi. I gdyby ludzie zrozumieli treść tych przykazań, to my tu na Ziemi nie mielibyśmy co robić, bo każdemu żyłoby się dostatnio. Jedno przykazanie powiem tylko i to by mogło już załatwić całą sprawę: „Szanuj bliźniego swego jak siebie samego”. Ja często też w swoich przekazach mówię tak: Przekaż drugiemu człowiekowi to co w Tobie jest najlepsze. I taki łańcuszek gdyby się rozszerzał dzisiaj, nie musiałbym dawać takich pouczeń. Rozmawialibyśmy sobie zupełnie towarzysko. A ty przyjechałaś po to, żeby to nasze spotkanie miało treść, sens i co by z tego coś dotarło – chociaż cząsteczka do ludzi. Postaramy się, tylko z góry Tobie mówię, że nic nie dotrze. Oczywiście, zostanie to przeczytane, powiedzą – jakie to mądre – i na tym się zakończy. Słucham.

Małgorzata: ENKI, do tego przykazania, które tutaj przytoczyłeś, ja bym dodała jeszcze jedno, żeby wierzyć w Jedną Siłę i Moc, bo gdybyśmy tak naprawdę byli pełni wiary, to przestalibyśmy przywiązywać wagę do skutków jakie wywołaliśmy i do pozorów, które pojawiają się w naszym życiu, w które my tak ufamy uważając, że nie mamy na to żadnego wpływu. A tak naprawdę wynika to wszystko z braku wiary.

ENKI: Tak, zgadza się. Nawet kapłani, którzy mówią, że są pasterzami Boga, czy myślisz, że jest w nich wiara? No właśnie, nie muszę dodawać. Jest to zawód – tak też się to stało – jak wiele innych zawodów. Ludzie zatracili wiarę, czyli to się działo stopniowo. Już od czasów właściwie Atlantydy, kiedy to ewakuowali ludzi na inne ziemie. Już wtedy, bo kapłani tak to pokierowali, żeby mieszkańcy Ziemi wierzyli, że Bóg – sprawca wszystkiego, zamieszkuje Słońce. Ale wtedy jeszcze ludzie mieli szacunek do tej Potęgi, jaką jest Bóg. A na dzień dzisiejszy ludzie, już nie mówiąc o szacunku, bojaźni, nie boją się niczego. Bezkarność, zwłaszcza wobec Boga, jest nie do opisania! Mówią tak: ja wierzę w Boga. Są to tylko i wyłącznie słowa! Ciężko jest mi dzisiaj takie właśnie słowa wypowiadać. Powiedz, ile czasu można prosić, tłumaczyć ? W końcu ta miarka się już przebrała i konsekwencja na Ziemi będzie i rozliczenie. Choćbyś chciała jak najlepiej dla ludzi, to i tak to rozliczenie nastąpić musi. Słucham.

Małgorzata: Mam pytanie, czy mentalne i słowne odwołanie ślubów, przysiąg, które kiedyś złożyliśmy – na przykład sakramentów kościelnych, ślubów ubóstwa, czy czystości – uwolni nas od ich wpływu na nasze życie?

ENKI: A kto to wymyślił? Bóg?

Małgorzata: Nie, człowiek oczywiście.

ENKI: To więc, jeśli to zostało, a zostało wymyślone przez człowieka, to jesteś wolna! Śmiało się możesz uwolnić od narzuconych tych nakazów, czy zakazów. Zostało to zrobione po to, żeby ludzi trzymać w szachu, karności, strachu, a całe duchowieństwo, religia jest po to, żeby miała nad ludźmi władzę. Więc nie jest to z przykazań Boskich. Bóg naprawdę dał wam proste przykazania, które nic trudnego, żeby to realizować i wprowadzać w życie. Ale to było zbyt proste, więc trzeba było ludziom tak to przekazać, żeby ludzie zaczęli się bać. Bać się zwłaszcza Boga. Jedni mówią: Bóg jest Miłością – bo jest Miłością, kiedy się Jego zrozumie i uwierzy. Drudzy mówią: okrutny jest, bo na przykład wywołał wojny, czy inne kataklizmy. Tak naprawdę to nie Bóg. To zrobili ludzie – ludzie sami to zrobili. Bóg tylko dał ludziom wolną rękę do działania, a sam z całą rzeszą Istot Duchowych przygląda się poczynaniom ludzkim. Obwiniać teraz Świat Duchowy za to co się dzieje na Ziemi – nie godzi się, bardzo się nie godzi! Słucham.

Małgorzata: Kontynuując moją wypowiedź, chcę się zapytać o coś takiego. Jeśli nie zgadzamy się z naukami Kościoła, odwołamy w duchu sakramenty, które nieświadomie przyjęliśmy, wyrzekamy się dogmatów kościelnych, to wskazane byłoby podpisanie apostazji, czyli pisemnego wypisania się z Kościoła.

ENKI: A po co? Czy ktoś Ciebie nakłania żebyś była w takim, czy innym Kościele, czy Cię zmusza do powrotu kiedy odeszłaś? Nie. Pisemną taką zgodę, chociaż nie, mentalną umowę to Ty możesz podpisać z nami: lojalności, wierności, miłości. Kiedy zrozumiałaś w jaką pętlę Ciebie zaplątał Kościół i oczywiście, że nieświadoma tego byłaś, to po prostu chcesz się z tego uwolnić. A to, że nie będzie się to podobało, jeszcze póki co, licznej grupie Twoich znajomych, a może i rodzinie. Pamiętaj o jednej rzeczy, na ziemskie istoty w tym czasie specjalnie liczyć nie możesz. Natomiast jeśli całkowicie zaufasz nam, zaufasz Bogu, to pomoc będzie sukcesywnie napływać. Nie ma żadnego rozgrzeszenia, Bóg Ciebie nie będzie rozgrzeszał z tego, że zarzuciłaś te sakramenty, jakie Tobie narzucił Kościół, a tych krzyków ze strony Kościoła to ty się nie bój. Spójrz co wyprawiają sami duchowni, co wyprawia Kościół, co wyprawia dzisiejszy Watykan. Na to popatrz. Chcesz być czysta, uwolnij się od tego wszystkiego. Więc zawierasz umowę z kimś Najwyższym. Zrozumiałaś?   

Małgorzata: Tak. Dziękuję za to wyjaśnienie, dlatego że wiele osób o to pyta. Znam parę osób, które chcą wystąpić z Kościoła i ciągle się zastanawiam, ponieważ są na Ziemi, to powinni to również zrobić w materii, czy wystarczy to po prostu w duchu zrobić?

ENKI: Mentalnie. Oczywiście, że w duchu. Bogu niepotrzebny jest żaden papierek, a do Kościoła papierka zanosić nie musisz. Występujesz i to wszystko.

Małgorzata: Dziękuję bardzo. Wiadomo co się dzieje, wiadomo co wyprawiają politycy. Czy jest jakiś sposób w jaki można wspomagać, albo neutralizować w miarę możliwości decyzje ich działania, jakie podejmują władze i politycy?

ENKI: Nie ma. Mają jeszcze to prawo, a ludzie mając zarówno wolną wolę, świadomość, rozum, powinni zacząć tego rozumu używać, a nie jak bezwolne roboty, albo jeszcze inaczej, jak barany idą na rzeż, nie widząc nic na boku. Oprócz czarnego i białego jeszcze jest, tak jak mówisz, ten środek i w środku mogą być jeszcze te inne pozytywne kolory. Dlatego jeszcze ludzie muszą się opowiedzieć, po której stronie chcą stanąć. Czy po stronie prawdy – Boskiej prawdy i faktycznie 10-ciu przykazań, które klepią – bo klepią te przykazania, ale nic z tego nie rozumieją. Nawet ta podstawowa modlitwa pańska Ojcze Nasz. Spytaj się ludzi, swoich klientów, ile z tego rozumieją? Proste słowa, nic nie ma  skomplikowanego. Niech Ci słowo po słowie, czy zdanie po zdaniu, wytłumaczą i wtedy przekonasz się, co jest w umysłach ludzkich. Nic nie ma u większości. Słucham.

Małgorzata: To prawda. Kiedy ktoś przychodzi, pytam go, bo to ułatwia sprawę, czy jest człowiekiem wierzącym, czy nie – bardzo często mówi, że tak. Wtedy następne pytanie jakie zadaję, to: Proszę zdefiniować Boga, jaki jest według pani, czy pana. No i słyszę: miłujący, dobry i tak dalej, ale za chwilę zaczyna się opowiadanie o chorobie. Więc ja mówię: Jak się ma ta choroba do tej wiary w Tego Boga?  No i tutaj zaczynają się schody i okazuje się oczywiście, że wcale nie rozumieją w co sami rzekomo wierzą.

ENKI: To nie jest wiara. To jest po prostu przekazanie dogmatów, pewnych informacji wyniesionych z pokolenia na pokolenie, z domu, bo tak trzeba. Bóg – abstrakcja. Gdzie jest Bóg? Jest daleko i nie miał by nic innego do roboty – tak też czasami słyszę – jak tylko zajmować się poszczególnymi ludźmi. Tylko ludzie nie rozumieją czegoś bardzo istotnego – Bóg to Potęga nie do ogarnięcia! Każdy z Was ma tą małą mikro-cząsteczkę Boga w sercu. Każdy i ten niby porządny, który mówi: Wierzę w Boga, bo przecież chodzę do kościoła i ten złoczyńca, czy nawet morderca, on też ma tą mikro-cząsteczkę. Bo nawet w złym takim człowieku jest ta cząstka dobra, tylko trzeba by było to wyciągnąć. On musiałby to zrozumieć. A ci co mówią: Jestem bardzo dobrym człowiekiem, to wystarczy poddanie takiego „bardzo dobrego człowieka” choćby niewielkiej próbie i już co się dzieje? Taki człowiek mówi: Gdzie jest Bóg?, albo: Czy w ogóle jest Bóg? A wystarczy tylko popatrzeć wokoło i już widzisz ten cud Boga. Nic nie powstało z niczego. Bóg jest sprawcą wszystkiego! Ile to trzeba, żeby zacząć myśleć, to trzeba zrozumieć! I ludzie, a macie już 2013 rok, cofają się! Cofają się w swoim sposobie myślenia, bo tak jest po prostu wygodnie. Po co myśleć? Niech myśli za nas Kościół, niech myślą za nas politycy, a my będziemy co najwyżej krzyczeć, narzekać i zabijać się wzajemnie, bo tak nam się podoba. Tak właśnie postępują dzisiaj ludzie. Słucham.

Małgorzata: To prawda. Wracając do serca, chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz, że chyba – nie chyba, na pewno z uwagi na tę cząsteczkę Boską, która jest w naszym sercu – serce jest jedynym organem, którego przerzuty nowotworu nie dotykają.

ENKI: Prawda. Właśnie dlatego, że jest to mieszkanie Boga.

Małgorzata: Tak myślę. Mam kolejne pytanie. Dużo informacji się pojawia i prosiłabym o zweryfikowanie tych symboli Atlantyckich, z którymi się zetknęłam, alfabetu Elohim oraz tego symbolu. Czy one rzeczywiście pochodzą ze złotej Atlantydy, z tych wspaniałych czasów atlantyckich?

ENKI: Złotych czasów atlantyckich – to miałaś na myśli?

Małgorzata: Tak.

ENKI: I tutaj widzisz, i Tobie potrzebna jest jeszcze porcja wiary, bo już miałaś wcześniej mówione, że będziesz prowadzona. Twoje oczy będą skierowane na właściwe przekazy i uszy będą odbierać też właściwe przekazy. Pamiętam doskonale. Pytasz się o te symbole, o ten alfabet, który tu jest widoczny. Oficjalnie nie wszystko jest przekazywane do ogólnej świadomości – forma przekazów. To, co zostaje, jest wydobyte z dna Oceanu Atlantyckiego. Najwięcej badań jest prowadzonych w rejonie Bermudów. To, że rządy zabraniają przekazywania wiadomości to nie oznacza, że ludzie nie przemycają tego. Więc alfabet, który tutaj jest pokazany przez Ciebie, pochodzi z Atlantydy. Podobne symbole, podobny alfabet, gdybyś się przyjrzała pismu i alfabecie egipskiemu – nie arabskiemu, ale egipskiemu, ma bardzo dużo wspólnego. Drugi przekaz też pochodzi z Atlantydy. Tak jak Wy tu na Ziemi posiadacie znaki drogowe, tak samo tam na Atlantydzie były lądowiska. Kiedy dany statek lądował, też musiał być prowadzony przez znaki lub sygnały świetlne. I to jest właśnie to – znaki, które prowadziły statek na odpowiedni pas, żeby mógł spokojnie wylądować. Teraz chodzi Ci o ten? (Na stole leżą znaki i Lucyna pokazuje jeden z nich).

Małgorzata: Tak. Ich jest oczywiście więcej.

ENKI: To też są znaki wzięte z tego alfabetu, który nie jest jeszcze do końca w całości. Pismo, takim pismem się posługiwali Twoi bracia na Atlantydzie. To co jest dopisane, to już jest przekazane przez ludzi. Ale w pierwotnym wydaniu jest to dołączone do pisma, alfabetu, który mi tutaj pokazałaś. Słucham.

Małgorzata: Czyli potwierdzasz autentyczność. Natomiast, czy ma jakieś użyteczne dla ludzi właściwości? Czy można uzdrawiać?

EN-KI: Tak, możesz na przykład tym znakiem wprowadzić w hipnozę. Tylko, że wtedy ten znak musiałby się obracać. Dodać odpowiednie kolory do tego i tak najlepszymi kolorami są kolory spokojne – czakry siódmej, czakry szóstej, czakry czwartej, trzeciej. I wtedy, kiedy umocujesz na talerzu, gdzie będziesz ten talerz obracać przy spokojnej tonacji głosu, a dana osoba będzie patrzeć na ten znak, wprowadzisz daną osobę w dosyć głęboką hipnozę.

Małgorzata: Na razie się nie podejmę, bo nie wiem co by mogło się wydarzyć.

ENKI: Ja tylko przekazałem to, o co prosiłaś. Słucham.

Małgorzata: Jeszcze chciałabym się zapytać, czy taki znak na przykład, chroni przed promieniowaniem elektro-magnetycznym?

ENKI: Nie.

Małgorzata: Czy zdarza się często, że ludzkie ciało nie jest w pełni zharmonizowane z duszą?.

ENKI: Często. Mało masz takich ludzi na porządku dziennym w Twoim obejściu? Często duch i świadomość nie współpracują ze sobą. Jeśli chodzi o ciało, to tutaj rolę odgrywa wolna wola. Duch, który wybiera sobie rodzaj życia, musi się, albo nie musi się podporządkować. I żeby doszło do tej harmonii pomiędzy umysłem, ciałem, a duchem – raczej do rzadkości to należy, chociaż mam taki przypadek, który tu siedzi koło mnie. Często trzeba szukać tych podszeptów, bo podszepty płyną, albo od Anioła Stróża, gdzie pierwszym sygnałem jest informacja, albo do Twojego ciała, do Twojego umysłu jest przekazywana informacja od ducha. A cóż to jest ciało? Ciało to tylko powłoka, mundurek, który założył sobie duch, ale musi szanować tę wolną wolę tego mundurka. Tak to zostało ułożone. Kiedy zaczyna się duch sprzeciwiać, bo też się duch sprzeciwia, różnie to bywa, wtedy albo czasami kończy się to chorobą psychiczną – bo duch nie daje za wygraną, a świadomość ciała też nie popuszcza. Wtedy taka osoba w najlepszym wypadku ląduje w szpitalu dla umysłowo chorych, bo lekarz nie ogranicza się do szukania przyczyny. Zamyka w szpitalu i sprawa załatwiona. Tam już sobie poradzą z ciałem. Wtedy duch, no cóż, albo opuszcza ciało, albo jest podporządkowany danej sytuacji. Więc niby jest to skomplikowane – duch, ciało, świadomość, podświadomość, ale tak naprawdę, kiedy by człowiek słuchał tych pierwszych sygnałów, pierwszych słów, bo każdy dostaje te podpowiedzi, to każdy człowiek zupełnie inaczej by prosperował. Zrozumiałaś?

Małgorzata: Tak, ale mam jeszcze jedno pytanie. Przepraszam, będę to drążyć, ale wyjaśnijmy to dokładnie. Czy jest możliwość pomagania ludziom poprzez harmonizowanie ich ciała z duszą?

ENKI: O ile duch na to wyrazi zgodę, bo Ty jesteś tylko terapeutą, pośrednikiem i jeśli wyrazi duch na to zgodę, to wtedy zaczyna się współpraca. Wtedy tak, przy pomocy ducha można popracować nad ciałem, a jeżeli nie masz zgody ducha, nic nie jesteś w stanie zrobić.

Małgorzata: Czyli jest to nieco trudniejsze, niż to inni przedstawiają. Brak tej synchronizacji, rozumiem jest powodem wielu naszych problemów życiowych i zdrowotnych.

ENKI: Zgadza się.

Małgorzata: Czyli chcąc tą metodą pracować najpierw powinnam zapytać wyższego Ja tej osoby, czy wyraża zgodę?

ENKI: Zgadza się. To tak, jakbyś chciała na siłę kogoś uszczęśliwić, a ktoś tego szczęścia nie chce.

Małgorzata: A co w przypadku, kiedy przychodzi i mówi, że chce, a duch nie chce?

ENKI: Raczej nie. Jeżeli ktoś przychodzi sam i już prosi o pomoc, to taka osoba już jest skierowana przez ducha i wtedy dochodzi do konkretnej pomocy i współpracy.

Małgorzata: Teraz chciałabym zadać pytanie, bo z wieloma tego typu kłopotami spotykają się ludzie w Polsce i to uczciwi ludzie również. Gro przedsiębiorców kieruje się teraz chciwością, albo lękiem, często nie poczuwają się w ogóle do tego, aby być zobowiązanym zapłacić za otrzymany towar. Jaką świadomość powinien utrzymywać poszkodowany, czyli ten, który sprzedał, wierzył, jeśli spotyka go coś takiego?

ENKI: Świadomość jest wtedy taka, że najchętniej poszczułabyś takiego kogoś psami, dużymi psami, co by nie trzeba było robić poprawki. Tak, masz rację, ci nowobogaccy, ci wielcy biznesmeni pozbawieni są, można powiedzieć śmiało – ducha, albo duch miał to założenie wykorzystywać ludzi, czynić ogólnie zło. Wtedy ta współpraca ciała-ducha jest w 100% dobra. Co zrobić? W takiej sytuacji działać odwrotnie. Nie przeklinać takiego nieuczciwego człowieka, ale zacząć jego programować. Nawet na odległość. Programować w ten sposób, że jeżeli ten ktoś jest winien pieniądze, to dam taki przykład, bo to może być również co innego. Więc programujesz na takiej zasadzie: Oddałeś mi pieniądze, dziękuje ci za to. Rozumiesz?

Małgorzata: Tak.

ENKI: Dobór słów będzie należeć do Ciebie. Mogę podawać recepty dokładniejsze, bo nagrywamy to, a to ma pójść na szersze wody. Więc tego rodzaju dobór słów sobie dobierasz i ten program mentalnie temu człowiekowi wysyłasz. Po pewnym czasie ten człowiek się odezwie, albo zaczyna oddawać pieniądze. Słucham.

Małgorzata: Dziękuję bardzo. Myślę, że wielu ludziom przynajmniej to będzie potrzebne, może chociaż tyle wyciągną. Następne pytanie. Ziemski człowiek w tej chwili ma aktywne 7 czakramów. Czy w niedalekiej przyszłości, kiedy świadomość będzie się podnosiła, spowoduje to uaktywnienie następnych czakramów?

ENKI: A jak mi wiadomo, a trochę udziału miałem w tej inżynierii genetycznej, Waszej ludzkiej, to nie będzie więcej czakramów, bo i po co? Są główne i są lustrzane odbicia i to wystarczy. Oby tylko te główne czakramy: 6 i 7, 4 i 5 spełniały swoją rolę właściwie, to już wystarczy. A jeśli gdzieś przeczytałaś, albo ktoś Ci powiedział, że jest więcej czakramów, to nie jest prawda. Słucham.

Małgorzata: Dziękuję. Ziemia wzniosła się teraz do Czwartego Wymiaru. Jak w tej chwili wygląda sytuacja ludzi? Czy jedni żyją w Czwartym już Wymiarze, a inni w Trzecim? Czy te Wymiary będą się nadal wzajemnie przenikać, współistnieć, czy w pewnym momencie dojdzie do ostatecznego rozdzielenia?

ENKI: Jeszcze trochę będą się na siebie nakładać. Bo tak naprawdę, to w tym Czwartym Wymiarze znalazło się bardzo niewielu ludzi – bardzo niewiele. I to jest najbardziej smutne. Jeszcze te naleciałości z Trzeciego Wymiaru pokutują w ludziach, bo tak naprawdę ludzie nie chcą się jeszcze zmieniać. Ludzie czekają na to, że za nich się wykona taką, czy inną pracę, a ludzie wezmą, albo nie wezmą to, co będzie zrobione, czyli gotowe danie trzeba ludziom podać. A przygotować sobie to danie, to nie, bo to za dużo pracy! Dlatego też cofają się jeszcze do Trzeciego Wymiaru, bo to znają, a Czwarty Wymiar to coś niewiadomego, boją się tego, boją się nowego, boją się odpowiedzialności za to, żeby wejść w inny wymiar, w inne życie. Dlatego to jeszcze trochę potrwa, gdzie pojedyncze tylko „rodzynki” będą wychodzić z tego starego systemu i zaczynać żyć w nowym Czwartym Wymiarze. Słucham.

Małgorzata: Czyli te pojedyncze rodzynki” jak to nazwałeś, będą wyciągane indywidualnie, natomiast grupowych takich uniesień, przynajmniej na razie, nie możemy się spodziewać…

ENKI: Takich uniesień – nie. Zamieszania jeszcze trochę będzie, gdzie cała masa ludzka będzie pociągnięta i tak też się stało. Jaki będzie tego wynik to niebawem sama zobaczysz. Dlatego teraz słowa kieruję do Ciebie: Postaraj się o to, żeby pozwolić Nam Ciebie prowadzić. Słuchaj zarówno tych Twoich Duchowych Przewodników jak i samego Boga, bo też może Ci słowo podszepnąć. Słucham.

Małgorzata: Czyli jeśli dobrze rozumiem, jakaś masa krytyczna ludzi musi zostać osiągnięta, żeby nastąpił ten tak zwany „Dzień X”.

ENKI: Zgadza się. Też czekamy na ten „Dzień X”. Dobre określenie. Ta masa musi najpierw otrzymać takie dosyć porządne razy. Słucham.

Małgorzata: Mamy to pocieszenie, że niestety cała reszta musi na to patrzeć. To jest bardzo przykre.

ENKI: Jeśli jest silna wiara w Twoim sercu, to na to przykre będziesz patrzeć spokojniej. Takie jest założenie Boga, któremu trzeba zaufać. On wie co robi. Jeśli macie żyć na pięknej Ziemi spokojnie i szczęśliwi, to tutaj musi się wyczyścić. Słucham.

Małgorzata: Tak, to prawda, bo mam w rodzinie taką przykrą sytuację i po raz pierwszy w moim życiu zdobyłam się na to, że zachowuję całkowity spokój wobec bliskiego członka rodziny, który odrzucił kategorycznie moją pomoc. Nie życzył sobie i ja muszę uznać to, że jego wolą jest, jego prawem – unicestwianie samego siebie.

ENKI: Taka jego wola. I dlatego nie narzucaj się. Słucham.

Małgorzata: Dokładnie. Każda dusza ma indywidualne zadania, które wynikają z planu duszy. Czy jeśli z pewnymi problemami ciągle spotykamy się w życiu, to znaczy, że jeszcze nie zrealizowaliśmy zadań tej duszy?

ENKI: To jest dosyć trudne co mówisz. Jeszcze trudniej będzie to wytłumaczyć. Tak, dusza ma założenia schodząc na Ziemię. My to nazywamy prościej – program, lekcję do przerobienia. Inaczej to wygląda w Świecie Duchowym, kiedy duch sobie ten program ustala. Inaczej, kiedy już jest w ciele i zetknie się z tą rzeczywistością. Często duch musi iść na ustępstwo, z czegoś zrezygnować, albo zaostrzyć daną sytuację. Nie ingerujemy w to, w tą decyzję Boga. I tak, zarówno ciało jak i duch, macie wolną wolę. Dlatego są te rozbieżności, są te zmiany, które Wy tak pięknie nazywacie „przeznaczeniem”, które można zmieniać. Kiedy nic się nie dzieje, to ten program jest prowadzony tak jak sobie ustalił duch. Ale tak do końca często nie jest. I tu duch po prostu zmienia to, co ustalił. Słucham.

Małgorzata: Jakie jest moje duchowe imię? Chciałabym poznać.

ENKI: Nie ma duch imienia. Cały czas towarzyszy Tobie liczba, czyli duchowi. I na tej podstawie dopiero jest dobierane imię. Tak, że tyle z ilu liter składa się Twoje imię, taka jest liczba Twojego ducha.

Małgorzata: Czyli dziesięć. Czyli sprowadzić to do jedynki.

ENKI: W Kosmosie raczej nie ma jedynki. Chociaż nie. Jeżeli chodzi o samo imię to jest pełne brzmienie. Natomiast jeśli trzeba by było zrobić numerologię, to wtedy ucinamy zero. Więc to tak jak Anioł Stróż, też jest podporządkowany Twojej liczbie, tak samo i duch ma tą samą liczbę – dziesiątka.

Małgorzata: Czyli gdybym chciała się zwracać bezpośrednio do swojego ducha, to miałabym mówić do niego – dziesiątka?

ENKI: Nie. Zwracasz się jak do przyjaciela, którego imienia nie znasz, ale wiesz, że jest Twoim przyjacielem: Mój bezimienny Przyjacielu zwracam się do Ciebie z taką, czy inną prośbą. I już będziesz wysłuchana.

Małgorzata: Oczywiście ja również mam gorsze i lepsze dni, i są dni, kiedy złość mną zawładnie na to, że te zmiany tak wolno przebiegają i ogarnia mnie zniecierpliwienie. Myślę, że chyba najlepszym sposobem na zapanowanie, na polepszenie jakości tego życia, jest skupianie się poza czasem, czyli w chwili teraz i zachowanie poprzez…

ENKI: Tak. Tę przywarę macie wszyscy – niecierpliwość. Dlaczego to się jeszcze nie wypełniło? Ano dlatego dziecino, co by jeszcze z tej całej armii ludzi wyłuskać i przerzucić na tą lepszą stronę. Rozumiesz?

Małgorzata: Rozumiem. Chociaż to nie jest miłe. Chciałoby się już przeskoczyć.

ENKI: My też chcielibyśmy mieć trochę już spokoju, a nie jeszcze się borykać tu na Ziemi z Waszymi przypadłościami i nie tylko. Słucham.

Małgorzata: Myślę, że wszystko wynika z tego, że ludzkość uważała, że inni za nas coś zrobią. Spadnie coś gotowe z nieba. Chciałabym tutaj przytoczyć świetne zdanie: „My zmieniamy świat i nikt inny za nas tego nie zrobi”.

ENKI: Świetne. Oby tylko za tymi słowami szły czyny. A to, że nikt, to nie tak do końca, bo gdyby tak pozwolić Wam na wszystko, to byście się sami wytłukli już dawno. Dlatego jest to wszystko powoli, powoli, ale sami tego, przy tej mentalności jaka jest dzisiaj u większości, nie jesteście w stanie. Słucham.

Małgorzata: Kochany ENKI, jeszcze  do końca Ery Ryb ludzkość uwalniała się od swojej karmy poprzez ból, choroby i cierpienie. Czy zgodzisz się z tym, że Nowa Energia, która jest teraz w Erze Wodnika, daje możliwość uwalniania się z tych starych wzorców poprzez zmianę świadomości? Ludzie już nie muszą cierpieć.

ENKI: Tak, zgadzam się, ale weź to wytłumacz ludziom.

Małgorzata: Nawet, brzydko mówiąc, nie wiedzą co im się opłaca.

ENKI: Zgadza się. Spróbuj to wytłumaczyć, że każda choroba, czy też niepowodzenie, ma swój początek w umyśle. Tak to się zaczyna. Popracuj nad tym, nad tą zmianą świadomości. Wcale nie musicie być biedni, wcale nie musicie chorować. W kodzie Waszym jest zapisane – długowieczność i zdrowie. Czasami nad tym pracujcie, żeby było inaczej.

Małgorzata: I co gorsza, to kosztuje więcej energii, niż życie w łasce. Jak będą przebiegały zmiany w Polsce?, bo kiedy patrzę na to co się dzieje wokoło, trochę mi siada nastrój.

ENKI: Żeby Tobie poprawić nastrój i samopoczucie, to musisz też do tego swojego centralnego komputera włożyć nowy program. W tym programie niech będzie zapisane: Nie podlegam żadnym rządom, żadnym religiom, jeden rząd i jedna religia jest dla mnie najważniejsza – ta, która jest u Góry.  Aby mieć jeszcze lepsze samopoczucie, też powinnaś sobie każdego dnia powiedzieć, tak jak będziesz chciała, ale ja zacytuję takie słowa: Boże Ojcze, oddaje siebie w Twoje ręce dzisiaj. I tak każdego dnia i z zaufaniem. Chociażby się źle działo danego dnia, wiary nie tracisz. Dalej masz to zaufanie i w następnym dniu, z pełną wiarą i zaufaniem mówisz dokładnie to samo. Spróbuj ten test  przeprowadzić.

Małgorzata: Czasami to robię i powiem Ci, że powinnam być bardziej konsekwentna. Lubię mówić sobie, szczególnie przed snem tak: Boski Stwórco, oddaję się w Twoje ramiona całkowicie i bezwarunkowo.

ENKI: To dlaczego w Tobie jest…, no właśnie, to co jest?

Małgorzata: Najgorzej, że jeszcze potrafię dać się ściągnąć od czasu do czasu, ale to takie ludzkie.  Jeszcze mam jedną prośbę. Poproszę o Bransoletkę jeśli jesteś, bo oczywiście, któż by mógł ją dać.

ENKI: Oczywiście. Ja też będę miał prośbę do Ciebie. Po tym założeniu tej Bransolety Tobie, Ty będziesz – obiecaj – zakładać osobom następnym. To jest tak, Ty dostaniesz oryginał, powiedzmy złotą Bransoletę. Natomiast ci, co będą od Ciebie otrzymywać, będzie to już kopia. Ty możesz zakładać, ale ten co kopie posiadał będzie, nie założy już nikomu. Uważam, że jest to sprawiedliwe co zostało przekazane, jaką decyzję podjął sam Bóg. Po tych Parasolach, które były testem dla Was, przekonaliśmy się, że macie ludzie ogromne poczucie humoru. Tak, bo ogromna kpina była z Parasoli. Teraz Bransoleta budzi odpowiedzialność. Bransoleta będzie nie tylko się Tobą opiekować, czyli ta Energia da ci poczucie bezpieczeństwa. To samo Ty przekażesz tym, którym będziesz zakładać. Wiem, że nie jest to takie proste, bo garstka tylko ludzi wokół Ciebie wiarę posiada. A tu chodzi nawet o to, żeby tym bez wiary też założyć. Żebyś założyła, a oni nie wiedzieli, że założyłaś. Podaj mi lewą rękę w tej chwili i na przegubie lewej ręki ja w tej chwili zakładam Tobie Bransoletę, która będzie przyklejona do Twojej skóry już do końca. Ty zrobisz dokładnie to samo, ale przed założeniem musisz zawezwać mnie. Poprosić w kilku słowach, abym przybył i założył danej osobie Bransoletę. Jak tego dokonasz, to już pozostawiam Tobie, albo po skończonej rozmowie Lucyna Tobie powie co i jak.    

Małgorzata: Ostatnie pytanie. Kocham zwierzęta. Mam kotka, który uciekł od sąsiadki. Ten kotek u nas się zadomowił, ale niestety ma jakąś chorobę skóry. Weterynarze nie mogą dać sobie z tym rady.  W dużej mierze ja już znalazłam dla niego lekarstwo i to się zaczyna pięknie goić, ale trzy tygodnie tę maść już stosuję i myślę, że czas aby ją odstawić. I chciałabym po prostu pomóc temu zwierzakowi.  Czy mógłbyś mi coś poradzić na tę chorobę skórną?

ENKI: Mógłbym. Spróbuj stosować kurze białko, pianę – ubitą pianę. Ubitą pianę kładź na chore miejsce. To powinno pomóc. Czyli będzie się goić.

Małgorzata: Jak często to robić?

ENKI: Tyle, ile będziesz mogła, bo może ci trochę to zlizać. Kilka razy dziennie. Dwa, trzy razy dziennie – tą pianą smaruj.

Małgorzata: Dobrze, dobrze. Bardzo dziękuję za dzisiejszą sesję, za spotkanie. Dziękuję Lucynie i dziękuję za ogromne wsparcie. Będzie mi potrzebne, byłam ostatnio już zmęczona.

ENKI: Miałaś powiedziane wcześniej – bądź cierpliwa, czekaj, bo jesteś powołana do współpracy. Traktuj ten okres teraz, jako czas urlopowy przed rozpoczęciem konkretnej pracy, która Ciebie czeka. Wcale nie będzie lekka, dlatego pełny relaks fizyczny i umysłowy. O to Ciebie proszę. Czy to wszystko?

Małgorzata: Tak, to wszystko. Dostosuję się do Twoich rad – koniec, kropka.

ENKI: Ja też Tobie dziękuję za to miłe spotkanie.

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com