Sesja 206


Sesja prywatna przekazu telepatycznego z Lucyną Łobos-Brown nr 206.

Łódź, dnia 20-go października 2014 roku.

.

Na pytania Małgorzaty odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.

.

EN-KI: Witaj Małgorzato, a mamy dzisiaj poniedziałek i już dwudziesty październik. Minęły wielkie burze związane z przyjazdem Lucyny i Billa. Teraz możemy spokojnie sobie porozmawiać. Zatem Małgorzato, będziemy zaczynać, tradycyjnie pierwsze pytanie poproszę.

Małgorzata: Witaj EN-KI! Ta sesja, ten przekaz telepatyczny to jest cały szereg podziękowań z mojej strony, no i też kilku pytań związanych z tym, co się ostatnio wydarzyło. Zacznę może od tego, że dziękuję, że tyle się właśnie wydarzyło, że to był taki trudny koniec tygodnia. Dlaczego trudny? No bo być może szczęście musi być okupione trudem, wtedy ma wartość… Bardzo jestem szczęśliwa. Tych powodów jest tak dużo, ale tym ukoronowaniem to jest właśnie ta piramida, która jest takim darem, tak to odbieram. Darem od Świata Duchowego, od Ciebie EN-KI, od Lucyny i od Billa, i darem, za który trzeba wziąć dużą odpowiedzialność, tak sobie myślę.

EN-KI: Aż takiej odpowiedzialności, Małgorzato, to nie będzie… Tak, to jest Dar, Dar od Nas dla Ciebie, po to też, żeby to miejsce, Małgorzato, nabrało ogromnego rozgłosu. Wtedy zmniejszą się te huczne zabawy, bo ta piramida przyniesie Ci dochód i to będzie zupełnie na innej zasadzie, będzie spokój, a ludzie będą tutaj przychodzić po zdrowie. Oczywiście, że nie wystarczy jeden taki zabieg, to trzeba będzie wziąć serię, dwie serie, ale kiedy ludzie zaczną powracać do zdrowia, to zobaczysz co się będzie działo. O to właśnie zawsze zabiegałaś, o to prosiłaś…

Małgorzata: Tak.

EN-KI: …żeby być potrzebną, żeby pomagać ludziom, więc jak to mawiacie – pomyśl o co prosisz, bo to się zrealizuje – więc piramida stoi. Może to nie jest całkiem piramida, ale ma ściśle matematycznie obliczone kąty, dokładnie takie same jak są w Piramidzie Głównej, dlatego to tam taka silna Energia jest, która jest pobierana z Kosmosu. Cóż mogę powiedzieć – działaj Małgorzato, a ubrać sobie ją możesz jak tylko będziesz chciała…

Małgorzata: Dziękuję.

EN-KI: …w różne kwiatki, a kwiaty, żywe kwiaty będą Tobie wdzięczne kiedy będą właśnie w pobliżu tej Energii. Słucham teraz dalej.

Małgorzata: Wczoraj miałam okazję osobiście po raz pierwszy pozdrowić Twoje Jaskółki z Chicago i Barbara wyraziła dla mnie uznanie za organizowanie spotkań w Łodzi. Ja jej odrzekłam, że najwięcej to ja na tym korzystam i teraz chciałabym to…, to korzystam, to może nie jest takie najwłaściwsze słowo, ale w mowie ludzkiej, tak po ludzku  nie umiem znaleźć bardziej odpowiedniego i teraz chciałabym powiedzieć o co chodzi z tymi moimi korzyściami. Wiele takich rzeczy się wydarzyło, które wskazują na te moje korzyści, ale zacznę tak od środka. Wiesz, że mam kłopoty mieszkaniowe i właściwie nie miałam gdzie mieszkać i wiesz, że prosiłam, żeby się coś wydarzyło, żebym to mieszkanie znalazła i nagle bez niczyjego nieszczęścia okazało się, że jest mieszkanie nad restauracją i teraz je będę remontować i bardzo jestem za to wdzięczna. Bardzo za to dziękuję i następnym razem jak Lucyna z Bilem przyjadą, to już nie będą musieli się poniewierać po hotelach, tylko będą tu na miejscu i jak się Lucyna zdenerwuje hałasem ludzi, to będzie sobie mogła pójść odpocząć kiedy tylko zechce. Wszystko będzie na miejscu i za to bardzo z całego serca dziękuję.

EN-KI: O ile Małgorzato pamięć mnie nie zawodzi, to na samym początku zaproponowałem Tobie współpracę, wspólnika, obyś mnie przyjęła na Wspólnika. Chociaż jestem niewidzialny, ale odczuwalny i po kolei realizuję plan, taki plan co by było jak najlepsze dla nas. Oczywiście, że mieszkanie było bardzo potrzebne abyś się tu nie poniewierała. Na to też nie mogłem patrzeć. Być tak tutaj kątem, wiec potrzebne było mieszkanie. Tak zadziałałem, że rodzina zabrała tę starszą panią – niechętnie, ale zabrali, więc zwolniło się mieszkanie, które już będzie twoje…

Małgorzata: Dziękuję.

EN-KI: …i teraz tylko Ty będziesz działać. I tak sukcesywnie, Małgorzato, krok po kroku jest to przeze mnie realizowane. Inne restauracje będą świecić pustkami, będą, a tutaj będzie ciągle mnóstwo ludzi, bo ta Energia piramidy ona będzie się rozchodzić na całe mieszkanie, na cały ten teren, w którym jest restauracja. Każdy kto tu przyjdzie nie tylko zainteresuje się tym co to jest, ale będzie wracał, bo coś będzie go ciągnęło. Nie musisz mówić, że to Energia ciągnie, twoja kuchnia, czyli nasza wspólna praca. Słucham.

Małgorzata: Dziękuję. Następna taka rzecz to jest samo, samo organizowanie tych sesji. Sam fakt – kiedy przyjeżdża tu Lucyna i odbywa się cały szereg prywatnych sesji, a ja mam takie uczucie, że przez kilka godzin mogę być tak blisko obok takiej Istoty Duchowej, Wspaniałej, obok Ciebie, bo jednak przez te kilka godzin zawsze jesteś tutaj obecny i ja to tak czuję, jakbym mogła być blisko i prawie że dotykać i za to jestem wdzięczna.

EN-KI: I prawie tak jest, ale Małgorzato – Ja, jako twój Wspólnik, zawsze na twoje wezwanie przybywam, od tego przecież jest wspólnik, o to prosiłaś.

Małgorzata: Tak.

EN-KI: A takich Wspólników jak My, uwierz mi, mało jest na Ziemi, albo inaczej, mało jest ludzi, którzy Nas proszą o taką umowę, o takie prowadzenie wspólne. Ludzie albo nie wierzą w Świat Duchowy, albo sobie myślą: „A cóż taki duch może nam pomóc?” Sama widzisz jak może pomóc, jak potrafimy zadziałać, żeby wszystko się układało dobrze, ale słucham Ciebie dalej.

Małgorzata: Kolejną taką korzyścią jest oglądanie radości ludzi, bo ludzie, którzy przychodzą tu na sesje bardzo się cieszą. Cieszą się, że mogą nawet po sesji chwilę ze sobą porozmawiać szczerze, o tym w co wierzą, co ich spotyka. Tak bardzo się cieszą. Ja to widzę i to jest dla mnie chyba większa radość, niż tych wszystkich ludzi razem wziętych. To, że właśnie u mnie w tym miejscu mogą się tak otworzyć, nie muszą niczego udawać, mogą być szczerzy i dobrze się czują w swoim towarzystwie i za to też jestem bardzo wdzięczna, bardzo dziękuję.

EN-KI: Zwłaszcza, Małgorzato reakcja wczoraj Beaty, prawda?

Małgorzata: Ano podobno, doszły mnie słuchy…

EN-KI: …no to do Ciebie nie wszystko doszło, bo tak jak „zmyłem głowę” Beacie, dawno tego nie robiłem, ale to niech ona sama Tobie powie. Momentami prosiła, żeby nie nagrywać, a ja dalej mówiłem, a ona po wszystkim jest pełna szczęścia.

Małgorzata: Tak.

EN-KI: Jak tutaj zrozumieć ludzi? Wszystko jest dobrze. To potrzebne było, zwłaszcza Beacie, która była zaszczuta, nie rozumiejąca wielu rzeczy. No to jej wytłumaczyłem, a teraz słucham dalej.

Małgorzata: Bo, bo to jest tak, że takie łajanie można przyjąć od kogoś, kto bardzo kocha, o kim wiemy, że nas kocha, to tak jak rodzic. Czasem nawet jak da klapsa, ale człowiek to czuje, dlatego wszystko tak pokornie przyjmujemy od Ciebie… No i ostatnia rzecz to jest piramida sama. Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że Bill zajmuje się piramidami, konstrukcją, że konstruuje to, to wtedy w mojej głowie powstała myśl i ogromne pragnienie, żeby taka piramida tu stanęła. Może niekoniecznie w restauracji, bo miałam wyobrażenie o wielkiej piramidzie w ogrodzie, ale dobrze jest jak jest. Nie upłynęło raptem parę miesięcy, a ona…, tutaj stoi, więc to jest taka, taka kwintesencja tych marzeń i tego co może się wydarzyć jak o to prosimy.

EN-KI: Tak naprawdę Małgorzato, jeżeli twoje prośby są do zrealizowania przez Nas, to się to wszystko realizuje. Jedyne czego nie realizujemy, nie pomagamy to – to, kiedy ludzie proszą: „Podaj mi EN-KI numery Toto-Lotka. Jak wygram to się podzielę”. I co Ty na to, Małgorzato?

Małgorzata: Hm…, nie wiem, bo ja nie prosiłam o numery, aczkolwiek nieraz miałam takie marzenia, że mogę obdarowywać ludzi, bo mam bardzo dużo czegoś… No, ale niekoniecznie muszą to być pieniądze.

EN-KI: Nie, nigdy, przenigdy i dalej tak będzie też, że nigdy takich próśb nie spełniamy. Prośby, które są do spełnienia, jak najbardziej. A co do tej piramidy w ogrodzie, to zobaczymy na wiosnę, czy takowa nie stanie, ale to dopiero jak puszczą śniegi. Słucham.

Małgorzata: I teraz tak, chodzi mi o samo działanie piramidy. Wiemy, ze ta Energia jest bardzo silna i wiem już, że można tam siedzieć nie dłużej, niż pół godziny i wybrać kilka takich zabiegów, tak bym to nazwała, ale nie wolno przekroczyć tej pół godziny, żeby nie za dużo. Tak musi być dozowana…

EN-KI: …do pół godziny.

Małgorzata: …pół godziny.

EN-KI: Maksymalnie pół godziny. Liczba takich zabiegów właściwie jest dowolna, ale z tego co Ja się orientuję, a trochę wiedzy posiadam, to takie turbo-ładowanie energetyczne trzeba po dziesięciu zabiegach przerwać po to, żeby organizm mógł odpocząć. Dwa tygodnie powiedzmy i później ponownie następna seria dziesięciu takich zabiegów może być brana. Tak jest właściwie we wszystkich przypadkach, że musi być przerwa na takie, na taką relaksację danego organizmu. Teraz odnośnie dalej piramidy – ludzie się mogą Ciebie pytać w jakich przypadkach może pomóc, a w jakich zaszkodzić. Nie zaszkodzi w niczym, a może pomóc we wszystkim. Energia jest Energią i to Inteligentną Energią, która będzie działać na chore organy, regenerować je, bo wasz organizm jest tak skonstruowany przez Najlepszego Konstruktora, że potrzebuje Energii do tego, żeby następował proces samo-leczenia, bez nawet żadnych dodatkowych wspomagań, tylko że teraz ludzie są tak skażeni chemią i truciznami, że medycyna, czyli te tak zwane „lekarstwa” są jeszcze potrzebne, ale Energia z piramidy w połączeniu z lekarstwami będzie działać cuda – na wszystko. Nie ma choroby, na którą by Energia nie miała wpływu i to możesz ludziom tłumaczyć bez obawy. Słucham.

Małgorzata: A jeśli jest osoba, która ma zastawkę wymienioną, czy rozrusznik serca…, czy też taka osoba może być…?

EN-KI: Spokojnie, to nie jest prąd, to jest Energia. Przecież serce oprócz tego rozrusznika też jest zasilane Energią – krąży krew w organizmie. Oprócz płynu limfatycznego, to też musi być czymś limfa zasilana, więc zasilana jest też Energią. Także spokojnie, tu nic nie grozi. Jedynie nieboszczyka nie wskrzesimy. Słucham.

Małgorzata: Choroby skóry, jakieś bóle reumatyczne, to wszystko jak najbardziej nadaje się?

EN-KI: Mówię Małgorzato – wszystko. Słucham.

Małgorzata: Dziękuję.  Po powrocie z Wrocławia z sesji miałam taki bardzo dziwny sen i bardzo bym poprosiła o komentarz.

EN-KI: Spróbuję.

Małgorzata: Było to o pierwszej w nocy, śniło mi się że leżałam na czymś co przypomina stół operacyjny, ale nie był to szpital. Pomieszczenie było ciemne, gdzieś z jednego końca padało takie jasne światło. Ja widziałam tylko zarysy trzech postaci, które siedziały tak jakby za jakimś stołem, prezydium, a ja siebie widziałam z góry na tym stole i leżałam zupełnie płasko. Miałam tak w poprzek, taką szczelinę w głowie i podszedł ktoś do mnie i włożył  w tę szczelinę coś, co przypominało dyskietkę, ale było prostokątne i złote. I to tak jakby się samo zassało w mojej głowie i to był koniec.

EN-KI: No cóż, to niekoniecznie mógł być sen. Jest teraz jeszcze takie, taka potrzeba Małgorzato, żeby montować implanty. Nie chipy (EN-KI wymawia: „czipy”), bo chipy to będą Wam ci „mądrzy naukowcy” próbowali aplikować, ale implant. Takie implanty są już montowane wybranym ludziom przez istoty, nie z tej Ziemi, tylko powiedzmy z Oriona. Syriusz się tym nie zajmuje. Więc najprawdopodobniej pozwolono Tobie zobaczyć cały ten proces. Nie chcę w tej chwili wyprzedzać faktów ani powiedzieć: „masz”, albo „nie masz”. Lepiej, żebyś się nad tym zastanawiała, ale to też może oznaczać jedno: jesteś wybrana do współpracy, takiej stu procentowej współpracy ze Światem Bytów, czyli z Planetą Oriona. Tyle mogę powiedzieć. Słucham.

Małgorzata: Pytanie…, pytania i tak ciągle wokół piramidy krążą. Chciałam zapytać czy do piramidy, do środka, można powstawiać kryształy?

EN-KI: A po co?

Małgorzata: Nie…?

EN-KI: Można.

Małgorzata: Ale czy to wspomoże działanie kryształów i…?

EN-KI: Tak silna Energia jak płynie z Kosmosu do piramidy i na tę osobę, która jest w piramidzie, że wspomaganie kryształami jest zbyteczne, ale możesz po to nawet, aby ładować kryształy. Wtedy taki kryształ to jak bomba działa energetyczna. Więc możesz, ale nie jest to stu procentowy wymóg, że musisz, bo jest to na przykład potrzebne do wspomagania działania Energii w piramidzie. Spróbuj. Słucham.

Małgorzata: I chodzi mi o miejsce tej piramidy, bo okazało się, że musiałam już dwa boje stoczyć o tę piramidę, bo uważam, że najlepszym miejscem dla niej jest to, które ma teraz, ten wykusz, ponieważ tam można otoczyć to roślinami, można siąść tyłem do sali i patrzeć na ogród, na zieleń przez te wielkie okna… No myślę, że to jest dobre miejsce.

EN-KI: Ja też tak myślę, ale i dzieci się do tego przekonają. Dzieci, chociaż już zrobiły duży postęp i krok do przodu, to jeszcze jest ten umysł młody nieukształtowany i myślą, że góry przeniosą. I myślą też, że serwowanie takich hucznych rozrywek to jest ludziom potrzebne, a to nieprawda. Zarówno młody jak i starszy potrzebuje do życia nie hucznych zabaw, ale Energii. Uważam, że to miejsce jest bardzo dobre, tylko to co zasugerował Bill, gdybyś mogła jeszcze to zrobić – podciągać na takich kołowrotkach, bo to muszą być dwa, żeby równo piramidę podnieść. I wtedy kiedy twoje kochane dzieci będą szaleć piramida będzie wisieć. Rozumiesz?

Małgorzata: Tak.

EN-KI: Nikomu nie przeszkadzać będzie, a muzykanci dopiero dostaną Energię, kiedy będą pod nią grać. Rozumiesz?

Małgorzata: Rozumiem, ale to jest tak, że zawsze chciałam, żeby restauracja ta kojarzyła się z miejscem dobrego jedzenia i odpoczynku. Miejscem, gdzie ludzie chcą świętować swoje ważne wydarzenia, niekoniecznie tak hucznie. Tak, że jeśli piramida miałaby być przyczyną tego, że takich imprez głośnych będzie coraz mniej, to nawet nie chciałabym jej podnosić, bo chciałabym, żeby to było miejsce spokojne, gdzie ludzie dobrze się czują i odpoczywają.

EN-KI: Ktoś, kto ma bardzo negatywną energię, to i sama piramida nie naprawi. Tak jak mówią: „Złego kościół nie naprawi, a dobrego karczma nie zepsuje”. Rozumiesz?

Małgorzata: No tak, rozumiem.

EN-KI: Niech ona jeszcze stoi, bo ta piramida i tak będzie robiła swoją pracę, a dzieci, kiedy Ty nie będziesz widzieć, będą do niej podchodzić. Niekoniecznie siedzieć, ale będą ją dotykać. To będzie wpływać na nich i zobaczysz, że tych „balang” jak to nazywasz, będzie coraz to mniej. Słucham.

Małgorzata: Teraz pytanie na inny temat zupełnie. Piętnastego marca (pomyłka w wypowiedzi, chodziło o październik) przeleciała kometa blisko Marsa i przelatywała tak blisko, że astronomowie bali się, że dojdzie do zderzenia komety z Marsem. No nie doszło, bo ta odległość między kometą a Marsem była, wynosiła sto czterdzieści tysięcy kilometrów, więc do niczego nie doszło, ale czy jakieś takie skutki negatywne będą odczuwane na Ziemi z tego powodu?

EN-KI: Nie, Mars jest zupełnie na innym poziomie, na innym torze. To nie jest ten układ jaki jest: Ziemia i w kierunku Słońca. Mars jest troszeczkę wysunięty. Nie będzie żadnych skutków miała ta kometa. Po pierwsze: Istoty, które mają tam bazy na Marsie, a mają – o tym już nawet wie NASA, tylko ludziom nie podają do wiadomości, bo bazy są pod powierzchnią Marsa. Sądzisz, że te Istoty, które tam stacjonują nie wiedziały wcześniej, że coś takiego leci? Mają już sposoby, żeby to odepchnąć na tyle, żeby owa kometa mogła spokojnie przelecieć. A z uwagi na to, że są pod powierzchnią ziemi, to i tak na powierzchni nie ma, nie byłoby większych strat. Tak, że kometa nie zrobi szkód ani Ziemi i następnym planetom. Swoją siłą przyciągania przez Słońce musi się znaleźć na tej drodze, zostanie zniszczona kiedy doleci do Słońca. Ale to nie kometa jest przyczyną tego, co jeszcze może się wydarzyć w przyszłym roku, kiedy to ta Planeta Nibiru, dokładnie mówiąc „Planeta X” zrówna się z Ziemią. Myślę, że Istoty, Byty też zadbają o to, żeby to obeszło się bez większych jakichś tragedii na Ziemi, tyle też mogę powiedzieć. Słucham.

Małgorzata: No właśnie i pytanie moje dotyczy końca roku. Czy ten koniec roku będziemy mieć tutaj względnie spokojny i nie będzie dochodziło do żadnych kataklizmów i rozruchów większych związanych z sytuacją na wschodzie, na Ukrainie?

EN-KI: Nie. Powiedzmy, w miarę będzie spokojnie, a że zimna wojna już jest, bo jest, to jest faktem, ale w tym waszym rządzie są też i tacy, którzy chociaż trochę myślą. Nie chcą dopuścić, żeby teraz na samą zimę doprowadzić do większych rozruchów wojennych. Jeśli już, to może ucierpieć wybrzeże, albo sama Warszawa. Łodzią się raczej nie będą interesować, za mało atrakcyjna dla Ukrainy.

Małgorzata: To prawda.

EN-KI: Rozumiesz?

Małgorzata: Tak.

EN-KI: Tak, że spokojnie rób swoje.

Małgorzata: Dziękuję. I teraz pytanie, które dotyczy Ciebie, Twojego syna, tego… i Chicago właściwie. Chciałam zapytać czy, czy…, czy duchowni, biskupi, którzy budowali kościół w Chicago, który znajduje się na, na ruinach Waszej siedziby, wiedzieli coś o tym, wiedzieli co się znajduje pod spodem? – bo często byliście nazywani Aniołami, że z Kosmosu przybyli Aniołowie Srebrzyści tutaj na Ziemię – tak? I uczyli nas cywilizacji, wiary w Boga i w wielu kulturach byliście nazywani Aniołami i stąd takie moje skojarzenie, że jeśli ten kościół również jest pod takim wezwaniem, tak, Aniołów…

EN-KI: Pytasz się czy wiedzieli, czy wiedzą co się znajduje głęboko?

Małgorzata: Tak, pod kościołem.

EN-KI: Oczywiście, że wiedzą. To nie…, nie zawsze to był kościół. Wcześniej były to zabudowania, bo na takim niewielkim podwyższeniu, bo sam, samo śródmieście (centrum miasta) i wokół, bo tam gdzie znajduje się kościół, to już ten teren podlega pod śródmieście. Jak już wiesz, wokół samo Chicago to tylko było śródmieście, śródmieście gdzie przylegało do jeziora. Wokół były bagna, które sukcesywnie były osuszane, ale to są czasy bardzo odległe, więc tam były w pierwszej wersji, były zabudowania. Potem, kiedy zaczęły się zabudowania i nasze, nasza siedziba, potem to w miarę upływu czasu oczywiście przy osuszaniu terenu poszło trochę niżej i musiało minąć znowu trochę lat, gdzie ludzie na tym miejscu, ludzie uważali, że to jest miejsce mocy, przyjeżdżali też pobierać Energię, czyli ta moc płynęła z naszych zabudowań. Potem następne lata musiały upłynąć, wybudowano ogromny, powiedzmy budynek i w tym budynku znajdowało się, tak jak dzisiejsze, targowisko. To już było robione z cegły. I kiedy po następnych wielu latach, kiedy poza śródmieściem zaczęły się już pojawiać budynki, rozbudowywać się, osuszany teren był coraz to dalej, postanowiono wybudować na cześć właśnie Aniołów, którzy mieszkali – czyli My – w tym miejscu usunąć targowisko, a z targowiska zrobić kościół. I tak, że ten kościół powoli, powoli się rozrastał, aż do dzisiejszych rozmiarów. To nie było do końca na początku, że jest to „Kościół Matki Boskiej Anielskiej”, ale „Kościół Aniołów”. Przechrzczone to zostało na „Matki Boskiej Anielskiej” i tak zostało, ale to co jest pod ziemią, gdzieś na głębokości około powiedzmy 50 metrów, gdyby tam się dokopali, to trafiliby na te właśnie zabudowania, nasze zabudowania, ale póki co do tego nie dojdzie bo i po co niszczyć? Jak już chcieliby ludzie koniecznie zobaczyć zabudowania, albo pierwszą siedzibę naszą, moją EN-KI, to wystarczy pojechać na Madagaskar. Tam wskazałbym dokładną lokalizację. Do dzisiejszego dnia, chociaż jest to już zarośnięte lasem, ale zabudowania, mury z kamienia jeszcze dalej są. Tak, że powoli historia zacznie otwierać swoje karty, do tego doprowadzimy. Słucham.

Małgorzata: Czy, czy jeszcze w tym roku Lucyna i Bill wyjadą do Egiptu, czy jest to możliwe? Czy trzeba taką, taki wyjazd odkładać do następnego roku, czy to się uda przeprowadzić?

EN-KI: Będziemy starali się, tak jak już znasz nasze możliwości, moje, będziemy starali się zainteresować tą sprawą Japonię. Oni już tam mają umowę, chociaż umowa dotyczy zupełnie innego terenu na Płaskowyżu, ale co tam. Można poszerzyć teren wykopalisk i przy tej współpracy z Japonią dokończy się to, co się nie skończyło, bo pracy już tam nie ma prawie, tylko wejść. Dobrze by było, chociaż czasu mało, ale przyszły rok na pewno, na pewno polecą do Egiptu, żeby zakończyć, bo piętnasty rok będzie obfitował w mnóstwo wydarzeń. Potrzeba, trzeba przyspieszyć czas, taki jest wymóg, nie tylko mój, ale Boga Wszechrzeczy. Słucham.

Małgorzata: Jaką cechę…, co Świat Duchowy uważa za najważniejszą rzecz tutaj wśród istot ludzkich? Czy uczciwość, czy miłość, czy szczerość, czy pracowitość? Co dla Was jest najważniejsze?

EN-KI: Pokora, Małgorzato. Jeśli ludzie zrozumieją co to jest pokora wobec Właściciela Ziemi, to w tym się już mieści wszystko: i posłuszeństwo, i miłość – wszystko. A dopóki ludzie nie zrozumieją co to jest pokora, to dużo czasu i dużo nauki musimy włożyć w ludzi. Słucham.

Małgorzata: To było moje ostatnie pytanie. Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Jeszcze tylko chciałam może zapytać, już na sam koniec, czy powinnam propagować, rozgłaszać na temat piramidy, istnienia tutaj tej konstrukcji, możliwości do-energetyzowania, czy to samo się wszystko wydarzy?

EN-KI: Co samo, to samo, bo poczta „pantoflowa” ponoć jest najlepszą pocztą, ale możesz zrobić taki ładny plakat kiedy już tą piramidę udekorujesz i powiesić to tam na dole, koło tych „cudaków”, którzy tutaj też występują. Rozumiesz?

Małgorzata: Rozumiem.

EN-KI: Napisać na dole, że jest to piramida energetyczna i zapraszasz.

Małgorzata: Dziękuję.

EN-KI: Tylko Małgorzato jedna prośba. Ludzie mają dziwną naturę, jeśli coś otrzymują w prezencie to nie docenią, to pomyślą – to nic nie warte, bo ona nie bierze pieniędzy, więc musi powstać pewnego rodzaju skarbonka, skrzynka gdzie zaznaczasz, że to tyle i tyle kosztuje taki jeden zabieg. Nie musisz brać dużej sumy, bo…, bo to też Energia jest za darmo z Kosmosu, ale nie jest za darmo to, że udostępniasz tę piramidę. Rozumiesz?

Małgorzata: No…, skonstruowanie tego nawet.

EN-KI: To już jest druga sprawa, że samo to nie powstało, a Myśmy mogli dać tylko sam projekt, a ludzie musieli to zrobić, więc docenią zarówno Ciebie jak i zabiegi jak zapłacą. Cenę ustalisz sama, to właśnie chciałem powiedzieć. Słucham jeszcze.

Małgorzata: Jeszcze takie pytanie, też na inny temat. Jak to będzie? Jest tyle osób, po tym 2016 roku, jak to będzie? Jest tyle osób, które są przeznaczone do wykonywania różnych zadań, ale na chwilę obecną nie bardzo wiedzą, nie bardzo mają wiedzę jak do tego się zabrać. Czy będziecie po 2016 roku ingerować w nasze umysły, żeby nam gdzieś coś pootwierać?

EN-KI: Zgadza się, zgadza się Małgorzato. Będziemy ingerować, co by te wasze szare komórki się pootwierały i nagle „eureka”!

Małgorzata: No właśnie, czy to tak będzie, że to „eureka” i wiem?

EN-KI: Tak, bo tak naprawdę to wszystko jest w waszych umysłach, co każdy będzie robił, ale jest na dzień dzisiejszy jeszcze przyblokowane. To nie ten czas. Musi pojawić się ten Wyznaczony Czas. Sama zauważyłaś jacy jesteśmy skrupulatni, ale jak też potrafimy do czegoś doprowadzić, więc to jak Ja mówię: „cierpliwości poproszę trochę”, no to też proszę się do tego zastosować. Cierpliwości Małgorzato.

Małgorzata: Dziękuję.

EN-KI: Ja również dziękuję.

Małgorzata: Bardzo dziękuję.

EN-KI: Za to dzisiejsze nasze spotkanie, za wizytę też dziękuję Małgorzato. I pamiętaj, czy Ja będę…, gdziekolwiek będę, zawsze jestem twoim Wspólnikiem…

Małgorzata: Dziękuję.

EN-KI: …i będę. Nie wypędzisz mnie, rozumiesz?

Małgorzata: Nie mam zamiaru, dziękuję.

EN-KI: Dziękuję również, Małgorzato.

Małgorzata: Dziękuję bardzo. Dobra sesja…