Sesja 217


Sesja prywatna przekazu telepatycznego z Lucyną Łobos-Brown nr 217

Wrocław, dnia 2-go stycznia 2015 roku.

.

Na pytania Grzegorza odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.

.

EN-KI: Witaj Grzegorzu. Ja, EN-KI – tak, to prawda, chciałem Ciebie ściągnąć na rozmowę, bo tak żeśmy się umówili. Kiedy zacznie się Nowy Rok zaczniemy działać, a także duch twojej kobiety, przyjaciółki też ponagla, bo chce już zacząć się rozglądać za odpowiednim ciałem. Dlatego to dzisiaj omówimy, omówimy plan w zasadzie działania, który ułatwi temu duchowi wybór odpowiedniego ciała. Zanim poproszę Ciebie o pytania, to powiem co też zostało mniej więcej uzgodnione, bo to też będzie podane Tobie do przemyślenia, pod rozwagę, więc plan wyglądałby tak: najlepiej byłoby gdyby ten duch twojej przyjaciółki wybrał ciało kobiety, która jest albo zainteresowana duchowością, albo zaczyna śledzić duchowość, albo też będzie szukała pomocy. Dlatego to też moja propozycja jest taka, rok 2015 się zaczął, nie da się tego ukryć, więc i w tym piętnastym roku to trzeba już szybko działać. Ten duch chce już być w ciele, więc Tobie proponuję, Grzegorzu, coś takiego, żebyś wybrał się na szkolenie, na kurs, obojętnie jak się to zwie – bioterapii.

Grzegorz: Czy to ma być w Akademii Feng Shui we Wrocławiu?

EN-KI: Tak. I tam ten duch będzie się przyglądał kobietom, które będą na tym kursie. Albo druga ewentualność jest taka, że na takim kursie Grzegorz, to powiedzmy po kilku takich teoriach zaczynacie praktykować. Praktyki często odbywają się tak, że przychodzą z zewnątrz ludzie na terapię bioterapii. Oczywiście przychodzą tacy, którzy potrzebują pomocy, są po jakiś przejściach i tak też może być, że ona, czy ten duch jeśli nie wybierze spośród uczestników kursu, to będzie się przyglądać tym, które będą przychodzić na terapie. Bo widzisz Grzegorz, duch kiedy przejmie ciało staje się już duchem mającym materię. Trudno nam będzie tak z przypadku Was połączyć, zwłaszcza szukając się. A kiedy będziesz na takim szkoleniu bioterapii to łatwiej wtedy, bo już będziecie mieć tę bezpośrednią styczność ze sobą. Dlatego tak bardzo chciałem, żebyś już teraz zainteresował się tym szkoleniem.

Grzegorz: EN-KI, to ma być jak najszybciej?

EN-KI: Jak najszybciej.

Grzegorz: Tam gdzie odbywają się kursy metody Silvy oraz Reiki? W Akademii Feng Shui?

EN-KI: Tak. I to jest najlepsze miejsce, bo tam się zgłaszają, przychodzą ludzie, którzy już mają trochę umysły oczyszczone. Bo mógłbyś czekać, a ona oczywiście mogłaby dalej szukać, ale kiedy z przypadku ten duch znajdzie ciało i się wcieli, to potem możecie nam sprawić trochę kłopotów pod tym względem, że trzeba Was spotkać, umówić, coś w tym rodzaju. A tam, tam będziesz miał właściwie drogę otwartą.

Grzegorz: Czy ja będę musiał wchodzić w interakcje z tym wszystkimi kobietami, żeby ona mogła wybrać sobie ciało?

EN-KI: Nie musisz wchodzić w relacje. To po prostu na samym początku będą koleżanki, czy później pacjentki. Kiedy ona już wybierze to ciało, to spokojnie da Ci znak, da Ci sygnał, czyli zwłaszcza Tobie będzie się wydawało, że tą kobietę znasz od zawsze. Jej też się będzie wydawało, a nawet Tobie powie: „Wydaje mi się, że znam Cię od dawna, od zawsze.” Będą takie sygnały dawane energetyczne i to będzie właśnie ten znak. Ona już w ciele, oczywiście nie będzie wszystkiego pamiętać, bo taka jest droga, że kiedy schodzi pamięć jest przyblokowana, ale Ty będziesz wiedział, Ty to  poczujesz, a ona będzie Ci przychylna. Po tym, już kiedy dobrze się oswoi z Tobą, czy z tą sytuacją nowego ciała, pomału, pomału będziesz ją wprowadzał – to, że ma nowe ciało, kim była przede wszystkim w poprzednim życiu. Nagle tego zrobić nie można, bo to już jest nowe życie, doznałaby wstrząsu. Tak, że umiejętnie będziesz cały ten proces prowadził, ale ten proces musi się rozpocząć jak najszybciej. Musisz chwycić ten moment, kiedy będzie organizowane takie szkolenie, taki kurs z bioterapii.

Grzegorz: Dzisiaj, gdy wrócę do domu, to od razu sprawdzę w Internecie kiedy rozpoczynają się te kursy i zapiszę się na pierwszy możliwy termin. Oczywiście dla początkujących, bo ja, EN-KI, nie mam pojęcia o bioenergoterapii.

EN-KI: Właściwie to wszyscy tak zaczynali, a ci co mają już te certyfikaty i uważają się za cudotwórców, to jest bzdurą kiedy mówią, że mają to od dziecka. Nauczyli się na kursie, Ty też się nauczysz. A tak naprawdę to bioterapeuta jest tylko i wyłącznie kanałem, gdzie Energia przepływa przez niego do chorej osoby. I tych technik przekazywania, czy kładzenia rąk, tego Cię nauczą. A Ty się potem otworzysz, staniesz się kanałem i Energia będzie płynąć. Nie wierz Grzegorzu w tych cudotwórców, którzy tak się chcą nazywać. Przede wszystkim to szkolenie, ten kurs jest potrzebny po to, żebyście się mogli tam spotkać. Rozumiesz?

Grzegorz: Rozumiem.

EN-KI: Przecież skoro kontrolujemy, skoro patronujemy tej sprawie, (bardzo zresztą ciekawe dla Nas doświadczenie to jest), to przecież byłoby to niedorzecznością gdybym powiedział: „Masz chodzić na takie huczne party, bo tam spotkasz swoją wybrankę!”.

Grzegorz: EN-KI, ja za takimi imprezami nie przepadam.

EN-KI: Właśnie dlatego każę Tobie iść na bioterapię. Słucham Ciebie teraz.

Grzegorz: EN-KI, większa część pytań stała się nieaktualna, bo myślałem że ona już się wcieliła. Czyli ta zamiana nastąpi wtedy, kiedy ona wybierze sobie konkretne ciało, tak? I Tamten duch już będzie musiał opuścić to ciało, żeby ona mogła wejść?

EN-KI: Zgadza się, bo ten duch, który opuszcza ciało udostępnia następnemu, który schodzi. Tamten przechodzi do Naszego Świata i to co było ziemskie przestaje go interesować, zamknięty jest to rozdział.

Grzegorz: Czy osoby bliskie i rodzina poprzedniego ducha, który opuści ciało, aby duch mojej partnerki mógł przejąć je dla siebie, będą wiedziały o tej zamianie? Bo wtedy to będzie już inna osoba, tylko ciało pozostanie to samo.

EN-KI: Będą się dziwić na przykład, jak bardzo się ta osoba, ta kobieta zmieniła. Nie zapominaj, że świadomość reinkarnacji u ludzi jest bardzo, bardzo mała. I tak naprawdę to rodzina nie dopuściłaby tej myśli, że w tym ciele jest inny duch. A duch tej kobiety bez problemów, bez oporów opuści to ciało, po to, żeby wypożyczyć to „ubranko” komu innemu.

Grzegorz: Czy ta rodzina nie będzie stwarzać problemów, że to „ubranko” będzie spotykać się ze mną?

EN-KI: A tego to już nie powinieneś… Nad tym nie powinieneś rozmyślać. To już będzie tylko i wyłącznie decyzja tego ciała, które zajmie się Tobą. Zresztą, kiedy duch przejmuje ciało, przejmuje także umysł. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak.

EN-KI: I to co było przed śmiercią, powiedzmy kliniczną, bo to tak może być, bo często na taki kurs bioterapii właśnie przychodzą takie osoby, które są po przejściach, czy po śmierci klinicznej, czy po jakiejś bardzo ciężkiej chorobie, z której wyszli. I potem przychodzi taka myśl, żeby pomagać innym. A to pomaganie innym z reguły, Grzegorz, to już na umysł fizyczny oddziałuje ten duch, który przejął to ciało.

Grzegorz: Nasunęło mi się pytanie dotyczące tych stu procent umysłu ducha przed wcieleniem. Po wcieleniu nagle następuje taka powiedzmy kompresja do dziesięciu procent. Czy to ducha nie boli, takie ograniczenie w stosunku jeden do dziesięciu?

EN-KI: Ograniczenie to Wy macie.

Grzegorz: Ale jak duch się wciela…

EN-KI: Absolutnie. No dobrze, zadam Ci może takie bardzo przyziemne, naiwne pytanie. Masz ochotę na nowe ubranie, bo to stare Ci się znudziło. Czy z bólem pozbywasz się tego starego ubrania?

Grzegorz: Nie.

EN-KI: Zostawiasz. A jak ktoś ma ochotę jeszcze skorzystać z tego ubrania, to czemu by nie. Rozumiesz?

Grzegorz: Rozumiem.

EN-KI: Jest zupełnie inna relacja. Ograniczenie myślowe, Grzegorz, to mają istoty ludzkie. Tak, że tym się już naprawdę nie przejmuj. To będzie dla tego ducha nowe ubranko. Słucham.

Grzegorz: EN-KI, co to jest za środowisko rozwoju duchowego, o którym wspomniałeś w poprzedniej sesji? To jest jakaś organizacja lub fundacja podobna na przykład do Fundacji „Dar Światowida”? Czy mógłbyś EN-KI coś powiedzieć o tym środowisku?

EN-KI: To właściwie tam, gdzie masz się udać. Czyli tam gdzie są organizowane przeróżne szkolenia: reiki, bioterapia, uzdrawiania duchowego, jest duży wachlarz. Są dobrze wyszkoleni nauczyciele, niekoniecznie są do końca uduchowieni, ale taki ośrodek jest i tak się też nazywać chcą – „Rozwoju Duchowego”. Słucham.

Grzegorz: To będzie tylko to miejsce, w którym będę mógł się z nią spotykać, innego nie będzie?

EN-KI: Szukaj Grzegorzu. Ja podałem tylko propozycję, może być to w innym mieście. Najlepiej byłoby tutaj, bo nie musiałbyś się gdzieś przemieszczać. Są organizowane w Łodzi, Bielsku-Białej z tego co się orientuję; w Warszawie i Krakowie są takie szkolenia organizowane, ale to wtedy musiałbyś dojeżdżać. Dlatego tylko podałem Tobie tu, tu szukaj, tu się zainteresuj.

Grzegorz: Dobrze.

EN-KI: Słucham.

Grzegorz: Mam pytanie odnośnie tego ujawnienia, bo nie rozumiem co z tym ujawnieniem będzie się wiązało. Czy ja z tym duchem, który już się wcieli, mamy pokazać się ludziom z tego środowiska? Mamy być takim, a dokładnie ona, namacalnym dowodem reinkarnacji, tak?

EN-KI: Kto Ci uwierzy?

Grzegorz: (Śmieje się). Nikt.

EN-KI: Oczywiście, że masz się z nią wszędzie pokazywać, ale do tego jeszcze będzie potrzebny czas, żeby powiedzieć: „To jest ta moja ukochana, która odeszła.” Przede wszystkim ona sama musi to zrozumieć, bo przecież duch przejmuje będąc już na Ziemi, mając już to nowe ciało, także przejmuje to, co ta osoba wcześniej robiła, jak myślała. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak.

EN-KI: Czyli bez różnicy, w większości to co było wcześniej jest przyblokowane, są tylko małe przebłyski.

Grzegorz: Czyli ona będzie musiała sobie to przypomnieć, co było wcześniej?

EN-KI: Powoli, tak.

Grzegorz: A wykasować tę starą pamięć z tego ubrania, które należało do poprzedniego ducha?

EN-KI: Tak… Tak, bo ducha już nie będzie, ale jeszcze te nawyki ziemskie w umyśle są. Dlatego trzeba trochę przeprogramowywać już to ziemskie ciało.

Grzegorz: EN-KI, ja starał się będę tak postępować, żeby w tym przypominaniu inicjatywa należała tylko do niej. Na przykład przez przypadkowe podsunięcie jakichś zdjęć, przedmiotów lub przebywanie w miejscach, gdzie spędzaliśmy razem czas. Nie będzie z mojej strony takiej  bezpośredniej ingerencji.

EN-KI: I masz rację. I tak właśnie w delikatny sposób trzeba robić.

Grzegorz: Także przez jej koleżanki…

EN-KI: Ciało będzie inne, Grzegorz.

Grzegorz: Ale zachowanie…

EN-KI: Ale zachowanie ducha, tak. Zachowanie ducha może przypominać tym, którzy się z nią spotykali.

Grzegorz: Najbliższe osoby?

EN-KI: Najbliższe osoby… Tak, oczywiście, że to jest bardzo dobry pomysł i dobra terapia. I tutaj poprzez właśnie uczestnictwo w szkoleniu bioterapii masz ułatwioną drogę, bo ta osoba, w którą się wcieli ta twoja kobieta, przyjaciółka będzie się już zachowywała tak inaczej. Ty to zauważysz.

Grzegorz: To wszystko jest ciekawe.

EN-KI: To jest bardzo ciekawe, ale i naturalne. Tak się działo od zarania ludzkości, Grzegorz, to nie jest nowość.

Grzegorz: My się zetknęliśmy?

EN-KI: Ty się zetknąłeś, tak. Ale Grzegorz, czy nie spotkałeś się już z takimi wypowiedziami, nie tylko samego takiego człowieka, ale i nawet rodziny, że po takiej śmierci klinicznej, albo ciężkiej chorobie, wypadku, że ta osoba staje się innym człowiekiem?

Grzegorz: Osobiście nie, ale ze słyszenia od innych osób.

EN-KI: Ze słyszenia, wystarczy. I to samo będzie w tym przypadku, że znajomi, może nie sama rodzina, bo jeszcze ten ból jest po utracie i tu mieliby Tobie za złe, że przyprowadziłeś nową kobietę.

Grzegorz: Ale… Moja rodzina, czy jej rodzina?

EN-KI: Jej rodzina, ale twoja rodzina, to już jest inna sprawa, możesz przyprowadzić. Jak twoja rodzina znała twoją przyjaciółkę, to też zauważą, że ona się zachowuje mniej więcej tak jak się zachowywała tamta. Rozumiesz?

Grzegorz: Rozumiem. Może opowiem jeszcze o pewnym zdarzeniu, sytuacji, która miała miejsce u mnie w domu, kiedy ona przyjechała pierwszy raz. W mojej rodzinie jest tak, że zbytnio nie okazujemy sobie uczuć tych pozytywnych, negatywnych jak najbardziej. Kiedy ona rzucała im się na szyję, EN-KI, te ich wyrazy twarzy, oni nie wiedzieli co mają z tym zrobić, jak się zachować. Byli całkowicie zaskoczeni, że ktoś nieznajomy może ich tak obejmować. Mi tak się z tego wszystkiego chciało śmiać, oczywiście nie ukazywałem tego. (Śmieje się).

EN-KI: I kto wie, czy to nie będzie ten pierwszy znak.

Grzegorz: Ona to robiła spontanicznie, nie było jakiegoś udawania. Mi samemu też ciężko jest zdobyć się na taki gest, odruch. Jeżeli okoliczności i sytuacja wymuszą takie zachowanie, to jest to robione tylko, żeby zachować te pozory uprzejmości i grzeczności. Nie jest to łatwe.

EN-KI: Nauczysz się, Grzegorzu, bo przed Tobą nie tylko jej nauka przystosowania się do nowego ciała, w ogóle do nowego życia, ale i przed Tobą, Grzegorz. Musisz być dobrym aktorem, bardzo dobrym aktorem, bo Ty już będziesz wiedział po jej nawet zachowaniu, że to jest ten duch. Ona nie będzie jeszcze wiedzieć, musisz ją dopiero powoli w to wprowadzać.

Grzegorz: EN-KI, będę z nią odwiedzał te miejsca, którymi się zachwycała, w których była szczęśliwa. Tak jak EN-KI powiedziałeś, że potrafiła odbierać pięknie energię od ludzi. Mi wydaje się, że ze zwierzętami było podobnie jak z ludźmi. Ona mówiła do nich tak jakby rozmawiała z człowiekiem. To mogło z boku wyglądać dziwnie, ale to było tak naturalne, że był w tym niesamowity urok. Zachwycała się przyrodą, była szczęśliwa kiedy mogła z tą przyrodą obcować. EN-KI, dla mnie drzewo było drzewem, woda wodą, nie potrafiłem tak się tym zachwycić jak ona. Wiedziałem o tej Energii, ale nie potrafiłem chyba nigdy jej odczuć w taki sposób jak to robiła moja partnerka. Można widzieć, słyszeć, odczuwać pozostałymi zmysłami, ale jak nie można doświadczyć tego oceanu, tej subtelnej Energii, to chyba nie zobaczy się prawdziwego piękna.

EN-KI: To teraz będziesz mieć okazję, Grzegorz, doświadczyć przy tej kobiecie, którą poznasz właśnie na tym szkoleniu. Ale raz jeszcze powtarzam, że to może być któraś z tych uczestniczek kursu, która przychodzi na kurs po to, żeby później pomagać, w podzięce za to, że żyje będzie chciała pomagać ludziom. Albo tak jak mówiłem, będzie to osoba, która będzie przychodzić na terapię, bo na kimś musicie praktykować. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak.

EN-KI: No to się bardzo cieszę. Co dalej? Słucham.

Grzegorz: EN-KI, pozostałe pytania przestały być aktualne.

EN-KI: No to zadaj to niby nieaktualne.

Grzegorz: Może byśmy zakończyli, bo dla mnie na tym etapie to jest wszystko co chciałem wiedzieć. Jeśli później pojawią się jakieś wątpliwości, to zgłoszę się na sesję.

EN-KI: Nie, nie. Teraz musimy jeszcze.

Grzegorz: Jeszcze?

EN-KI: Jeszcze musimy, Grzegorz, bo Ty musisz już dokładnie być przygotowany i tak przygotowany, żeby kiedy stanie się to faktem, kiedy poczujesz, że w tej kobiecie jest tamten duch, co byś nie wpadł w panikę.

Grzegorz: EN-KI, zrobię tak jak ustaliliśmy poprzednio. Kiedy poczuję, że to ona, to przyjdę ponownie na sesję, ale już z jej zdjęciem. Wtedy Ty, EN-KI, orzekniesz czy to jest ta osoba.

EN-KI: Może być i w ten sposób, ale Ty też masz jeszcze poczuć to.

Grzegorz: Ale dla pewności przyjdę jeszcze ze zdjęciem.

EN-KI: Grzegorz, gdyby te sprawy, które wyniknęły z Tobą, gdyby to było na porządku dziennym, to uwierz mi, nie byłbym tak zaangażowany, jak to kiedy Ty mnie zaskoczyłeś, raczej ona. Bo to do rzadkości należy coś takiego, żeby w tak krótkim czasie duch podjął taką decyzję powrotu i  jeszcze ponaglał, żeby pomagać, i żeby to wszystko było tak urządzone, żeby nie było pomyłki, więc zaangażowałem się, Grzegorzu, zaangażowałem. Słucham Ciebie. 

Grzegorz: EN-KI, mi też zależy na niej. Trudno mi samemu określić czasami nasz związek. Na początku musieliśmy się ukrywać przed rodziną, znajomymi. Spotykaliśmy się w miejscach, gdzie mogliśmy się czuć w miarę swobodnie i cieszyć się wspólnie chwilą. Było one zwariowane i szalone. I wtedy te chwile dla dwudziestoparolatka były niezwykłe, bo zobaczył i poczuł to takie połączenie dojrzałej kobiecości ze szczerością dziecka. EN-KI, dla mnie to było wtedy kwintesencją kobiecości i jest do dzisiaj, ale kiedy człowiek wracał do swojej szarej codzienności pojawiały się pytania: „Jak to długo będzie trwało? Jaki to ma sens?”. Ona w swojej musiała być żoną, matką i opiekować się jeszcze rodzicami oraz niepełnosprawną umysłowo siostrą. Było jej ciężko. Nie miała wsparcia ze strony swojego męża, który bardziej kochał alkohol i inne sprawy z nim związane. Zastępowała dziecku ojca, a w pewnych sytuacjach je chroniła przed nim. Nie będę mówił już w jaki sposób to robiła. Mieszkali w trójkę w małym pokoju przedzielonym na pół szafą. Jedną połowę zajmował jej syn, druga należała do nich. Nie było miejsca, więc często spała w korytarzu na materacu. Musiała, ale to było później, już po ich rozwodzie, do którego ją musiałem nakłaniać, spłacać zaciągnięte przez niego kredyty, oczywiście stracone na alkohol. Wiązała ledwo koniec z końcem, ale nie chciała przyjąć pomocy. A jej rodzina… Gdy słuchałem jej zwierzeń kiedy byliśmy ze sobą razem pewne sprawy zaczęły już mnie przerastać. Chciałem uciec od tego. Kilka razy, w czasie trwania naszego związku, chciałem go przerwać. Pamiętam ten pierwszy raz, kiedy zaczynałem z nią o tym rozmawiać. Ona uniosła swoją głowę, uśmiechnęła się, spojrzała na mnie swoimi niebieskimi, załzawionymi oczami, na które częściowo opadały jej blond włosy i powiedziała: „Grzegorz, ale ja Cię kocham”. Dziwne to było uczucie, bo widząc jej spływające łzy zacząłem czuć się źle, czułem się po prostu podle. I to uczucie pojawiało się też kiedy były w naszym związku trudne chwile oraz przy kolejnych próbach jego zakończenia, oczywiście z mojej strony. Zrozumiałem, że kiedy ona jest szczęśliwa, to ja także. Staraliśmy się być razem kiedy była tylko taka możliwość. Mijały lata, nie było już jej męża, ale choroba zaczynała dawać o sobie znać. Mogliśmy się już legalnie spotykać, ale nie mieszkaliśmy razem. Zmieniliśmy się też oboje. Ale tak jak EN-KI powiedziałeś, brakło czasu i mojego zrozumienia. W ostatnich miesiącach cieszyła się z tego, że może mieć pokój tylko dla siebie, a później normalne łóżko, w którym jak na ironię leżała, bo już nie mogła się poruszać. Gdy ją straciłem, uświadomiłem sobie, że była dla mnie wszystkim, że miałem ten skarb obok siebie, a ciągle czegoś szukałem. Poczułem się jakbym został sam na tej planecie i to było przerażające.

EN-KI: Doceniłeś dopiero wtedy, Grzegorz, kiedy ją straciłeś, ale nie straciłeś, bo tak naprawdę umiera tylko ciało, materia, a duch żyje. A że ten duch taką podjął decyzję a nie inną, natychmiastowego prawie powrotu, no cóż. Powracają i to natychmiast potrafią powrócić, ale na zasadzie, że się rodzą. A tutaj trzeba stosowne ciało wybrać, co byś Ty miał mniej pracy z tym takim przypominaniem. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak. EN-KI, na poprzedniej sesji powiedziałeś, że zarówno dla mnie, jak i dla jej syna to jest lekcja tego co się będzie działo, kiedy ona stanie na naszej drodze. Czy mógłbyś podać parę wskazówek?

EN-KI: Tak, mniej więcej mogę czego się możesz spodziewać.

Grzegorz: Tak.

EN-KI: Oczywiście, że spodziewać się możesz tego, Grzegorzu, że będziesz na takim właśnie kursie obserwował zachowanie. Najpierw będziesz obserwował wszystkie kobiety, ale potem wyselekcjonujesz tę, której zachowanie będzie odbiegać od tych, które tam są. Grzegorz, następna sprawa jest taka i dla Ciebie, i dla jej syna, że Ty na tym kursie powoli staniesz się innym człowiekiem. Rozumiesz, czy nie bardzo rozumiesz?

Grzegorz: W jakim sensie?

EN-KI: Nikt się w Ciebie nie wcieli – o to możesz być zupełnie spokojny. Pozostaniesz takim jakim jesteś ze swoim duchem. Wystarczy, że ona przychodzi na Ziemię.

Grzegorz: (Śmieje się).

EN-KI: Ale wszyscy ci, którzy znajdują się na takim kursie, czy to jest reiki, czy to jest bioterapia są już dotknięci tą ręką duchowości. Ty tego póki co jeszcze nie rozumiesz, ocierasz się, jest dla Ciebie zaskoczeniem to co się zadziało. Jeszcze dla ludzi Świat Duchowy, to co się wiąże ze Światem Duchowym będzie ogromnym zaskoczeniem i dlatego to wysyłam Cię na takie szkolenie po to, żeby twoja dusza stała się bardziej wrażliwa.

Grzegorz: Żeby do niej się dostosować?

EN-KI: Coś w tym rodzaju. I kiedy Ty już się tam znajdziesz, będziesz uczestniczył w tym programie tak zwanej odnowy siebie samego, zaczniesz też emanować inną, lepszą, taką ciepłą Energią. Przecież spotykasz się z jej synem. Natomiast przy tym spotkaniu syn będzie odbierał tę Energię, którą Ty będziesz otrzymywał, jednocześnie oboje będziecie się zmieniać.

Grzegorz: Czyli będę takim kanałem?

EN-KI: Coś w tym rodzaju, taki pójdzie kanał, bo trudno jest… Trudno byłoby Wam obu zaakceptować ten fakt. Dobrze odbierasz zachowanie tego ducha, jesteś pewny że to jest ona, ale gdzieś tam głęboko w Tobie jest ten sam Grzegorz, który jest tutaj dzisiaj. Ta nutka niepewności. Pytanie: „Czy obym ja nie zaprogramował tej kobiety?”. Można tak zrobić, ale Ty masz być pewny tego, że w tym ciele znajduje się duch tej twojej przyjaciółki. Właśnie to szkolenie bioterapii, otwieranie się na duchowość pomoże Tobie w tym. 

Grzegorz: Uczucie takiego ciepła na trzeciej czakrze?

EN-KI: Będziesz to czuł nie tylko przez trzecią czakrę. Będziesz czuł przez splot słoneczny – to jest trzecia czakra, tak, ale przez trzecie oko, czakrę korony. Będą te kanały energetyczne się u Ciebie otwierać. Sam tego nie zrobisz, bo jak to często jest mówione: „Masz coś z rycerza”.

Grzegorz: (Śmieje się).

EN-KI: Nie muszę kończyć? (Medium się śmieje).

Grzegorz: Czy takim wrażliwym osobom nie jest trudniej żyć w tym świecie bezduszności i tej walki o przetrwanie? Jak to EN-KI wygląda?

EN-KI: Jakoś sobie poradzisz Grzegorzu. Nie jest tak źle z tym, żeby sobie poradzić. To do Ciebie będą przychodzić i prosić o pomoc, nie Ty do ludzi, ale ludzie do Ciebie. Rozumiesz?

Grzegorz: Rozumiem, ale trudno to sobie na razie wyobrazić.

EN-KI: Dobrze. Trudno Tobie teraz takie coś wyobrazić, a sądzisz, że możesz wyobrazić sobie i zaakceptować kobietę, która będzie miała ducha twojej przyjaciółki?

Grzegorz: To jest chyba prostsze.

EN-KI: Nie jest to proste – uwierz mi Grzegorz, nie jest to jeszcze takie proste, bo na przykład, idziesz ulicą i widzisz kobietę podobną do twojej byłej przyjaciółki. I co, i co dalej? Sądzisz, że byłbyś w stanie od razu zaakceptować tę kobietę, bo na przykład Ty się jej spodobałeś? Rozumiesz?

Grzegorz: Rozumiem. Nie ukrywam, chemia u nas na początku też była, ale w mojej byłej partnerce urzekł mnie jej stosunek do ludzi. Mój był całkiem inny. Można powiedzieć, że była takim światłem w tunelu biorąc pod uwagę te sprawy. Rzadko spotyka się kobiety o takim usposobieniu. Najszybciej można się przekonać na imprezie zakrapianej alkoholem. Człowiek pod wpływem alkoholu zmienia się diametralnie. W większości przypadków ludzie zaczynają ukazywać te cechy charakteru, które ukrywają.

EN-KI: Powiedz szczerze, Grzegorz i nazwij to po imieniu, że po takiej większej dawce okowity z ludzi wychodzi, nie obrażając świnia.

Grzegorz: (Śmieje się).

EN-KI: Ale świnia, Grzegorz, alkoholu się nie napije.

Grzegorz: Tego nie wiedziałem.

EN-KI: To spróbuj jej dać. A jak już ją upijesz, to wtedy z miejsca kładzie się spać. Grzegorz, jak myślisz, po co Ja Tobie każę iść na ten kurs?

Grzegorz: Żebym zrozumiał te sprawy.

EN-KI: Samego siebie też. Bo wtedy kiedy ona już stanie przed Tobą z innym ciałem, to Ty też będziesz innym człowiekiem. Nie taki dzisiejszy Grzegorz, tylko będziesz miał już inne usposobienie, inny tok myślenia, bardziej otwarty na duchowość. Bo to co ona robiła wcześniej kiedy żyła, Ciebie to irytowało czasami, dziwiło, nawet śmieszyło, ale teraz, kiedy na twojej drodze stanie ona, to co będzie ta kobieta robić, nie będzie Cię już ani peszyć, ani dziwić, ani śmieszyć. Będziesz robił to samo co ona! Teraz wiesz po co, po co tam masz pójść? Jeśli będzie trzeba, Grzegorz, trudno, to pojedziesz do innego miasta. Znajdź, znajdź takie szkolenie bioterapii.

Grzegorz: Jak najszybciej?

EN-KI: Dlatego kazałem Ci przyjść. Czyli coś z tej dzisiejszej sesji, z tego dzisiejszego spotkania, coś dotarło do Ciebie, prawda Grzegorz?

Grzegorz: Tak, wiem o co chodzi.

EN-KI: Dobrze, no to co jeszcze?

Grzegorz: EN-KI, ja nie mam pytań.

EN-KI: Przede wszystkim, Grzegorz, jak już rozpoczniesz takie szkolenie będziemy działać. Będziemy działać i Ty będziesz mnie informował o tym co się będzie na tych kursach działo. Wtedy zaczniemy dobierać, zresztą nie będę Ja dobierał, to już sam duch mniej więcej będzie parł ku Tobie. Ona nie będzie wiedziała dlaczego tak się dzieje, dlaczego Ty się jej podobasz.

Grzegorz: EN-KI, to wszystko to jak magia.

EN-KI: Jak zwał tak zwał Grzegorz, chcesz nazwać to magią, to proszę Cię bardzo, niech tak będzie. Oczywiście, całe wasze życie to iluzja, magia, tylko Wy tego nie widzicie. Słucham.

Grzegorz: EN-KI, jaki okres czasu zajmie to wcielenie i przygotowanie się? Około roku?

EN-KI: A skąd Grzegorz, to może być jedna chwila. Byle tylko odpowiednie ciało i duch jest przygotowany, jeden i drugi. Żadnego roku. Ja myślę, że w ciągu najbliższego tego roku, to już  musimy tę sprawę mieć zamkniętą. Teraz tylko zależy od twojego następnego kroku. Przecież nie wysyłam Ciebie na cmentarz, co by tam szukać kobiety-wdowy na przykład. Czy gdzie – do szpitala na reanimację i tam się przyglądać. Ja Ci każę iść na bioterapię!

Grzegorz: Będę na tej bioterapii, EN-KI, obiecuję, bo mi na niej bardzo zależy.

EN-KI: Tom Cię zaskoczył. Ale dobrze, że tak się  zaczynasz do tego przygotowywać Grzegorzu i dobrze że zrozumiałeś jedno, że teraz kiedy ponownie odzyskasz tego ducha, to będziesz inaczej postępował. Dlatego będziesz inaczej postępował, że trochę do tej rycerskiej głowy na tej bioterapii coś tam wleją, zdejmą Ci tę przyłbicę. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak, rozumiem. (Grzegorz i medium śmieją się).

EN-KI: Tylko tam możesz, ona i ty możecie dokonać tego połączenia. Słucham.

Grzegorz: EN-KI, to już są wszystkie pytania.

EN-KI: Grzegorzu, myślę, że sesja była treściwa. Ha! Mało tego, stajesz się sławny, Grzegorz. Ludzie czekają na następną sesję.

Grzegorz: Ale… Nie rozumiem tej popularności, ponieważ najważniejszą kwestią w tamtej sesji było pokazanie możliwości ponownej inkarnacji. Przecież EN-KI sam mówiłeś, że dużo jest takich dusz, które błąkają się po Ziemi a mogłyby skorzystać z ciała.

EN-KI: Mogłyby.

Grzegorz: I głównie o to w tamtej sesji chodziło.

EN-KI: Ale do tego jeszcze jest potrzebny ktoś ziemski, który by przyszedł i poprosił o to; że prosi, żeby taki duch się zdecydował na wcielenie. Rozumiesz?

Grzegorz: Tak.

EN-KI: Ludzie czekają na ciąg dalszy z ciekawością co będzie dalej.

Grzegorz: Dla mnie to też jest stresujące.

EN-KI: Nieprawda Grzegorz. Powinno być to dopingujące. Powinieneś się też cieszyć z tego, że możesz pomóc, w ten sposób możesz pomóc innym ludziom, innym duszom, innym duchom. Rozumiesz?

Grzegorz: Przekazując informacje przez upublicznienie tej sesji, tak?

EN-KI: Trzeciej sesji.

Grzegorz: Trzeciej sesji?

EN-KI: Tak, bo wielu też ludzi nie rozumiało czegoś takiego, że coś takiego może być, taka droga jak Ty i ten duch.

Grzegorz: EN-KI, przecież ludzie, którzy czytają te sesje i też ci, którzy publikują swoje prywatne są w normalnych związkach. Są ustawieni finansowo, mają swoją partnerkę lub partnera. Pytanie jest takie: „Cóż im do życia więcej potrzeba?”. Mają ten skarb obok siebie, tylko nie potrafią chyba tego zobaczyć, docenić, czy zrozumieć. Natomiast w naszym przypadku brakło czasu.

EN-KI: Słuchaj, powiem to tak. Mają wszystko, mają dom, mają samochody, mają pieniądze, pozycję, żyją w jednym domu.

Grzegorz: No i nie rozumiem…

EN-KI: Rozumiesz, ci ludzie potrafią być samotni.

Grzegorz: Jak oni się dobrali?

EN-KI: Jak się dobrali? To Ci powiem jak się dobrali. Najczęściej na pierwszym etapie działa nie umysł, ale chemia. I kiedy chemia wygasa zostaje obowiązek, zostaje to czego się powiedzmy dorobili ze sobą. U Was tak, brakło czasu, brakło tego twojego w zasadzie zrozumienia i docenienia tego, kogo miałeś koło siebie.

Grzegorz: Gdybym zrozumiał i docenił, to inaczej potoczyłyby się losy?

EN-KI: Tak, mogło się to potoczyć inaczej.

Grzegorz: EN-KI, czy możesz powiedzieć, w którym to nastąpiło momencie? To już z ciekawości.

EN-KI: Tak z ciekawości to Ci mogę tyle powiedzieć, że Ty w niej widziałeś to oparcie. Tobie się tylko wydawało i jeszcze wydaje, że jesteś silnym facetem. Wysoki to Ty jesteś, ale nie silny. Przy niej byłeś silny, ale powiedzmy nie rozumiałeś jej zachowania, jej postępowania.

Grzegorz: Mówiła mi wielokrotnie, że nie rozumiem.

EN-KI: A nie dałeś się jej poprowadzić. Bo jak to? Duma męska by nie pozwoliła, żeby co – kobieta Tobą rządziła? A że u niej w umyśle była taka a nie inna sytuacja, gdzie zaprogramowana została, więc ten program się zrealizował. Jest to do naprawienia. Tobie mózg przefiltrują na tym kursie. Staniesz się innym człowiekiem i wtedy łatwiej będzie Tobie zrozumieć postępowanie tej kobiety, którą poznasz.

Grzegorz: Czy zrozumiem ten błąd, który popełniłem wcześniej?

EN-KI: Ależ oczywiście, będziesz miał tę skalę porównania. Swoje błędy wcześniejsze i to kim się staniesz podczas tego całego szkolenia. Będziesz robił wszystko, żeby tych błędów nie popełniać, które popełniałeś kiedy byliście razem. Czy Ty mnie rozumiesz?

Grzegorz: Tak, tak. Właśnie próbuje sobie przypomnieć te błędy.

EN-KI: Dużo ich było, więc sobie nie przypominaj.

Grzegorz: (Śmieje się). Dobrze.

EN-KI: Więc uważam Grzegorz, że te sesje, które kolejno się ukazują, na które ludzie czekają, to jest dla ludzi ogromny balsam.

Grzegorz: Postaram się przez weekend to zrobić.

EN-KI: Bo już są telefony, że teraz w razie czego to wiedzą gdzie mają się zgłosić, gdzie mają szukać pomocy. Rozumiesz?

Grzegorz: Myślałem, że ludzie po śmierci bliskiej osoby, to przychodzą na sesje, żeby się dowiedzieć, że to jest naturalne.

EN-KI: Różnie to bywa Grzegorzu. Często po takiej śmierci druga sobie osoba, czy ta druga połówka łapie głębszy oddech i jest raczej zadowolona, że się kłopotu pozbyła. Więc takiej sytuacji jak twoja to daleko szukać.

Grzegorz: Ona pokazała mi jak to życie powinno wyglądać. Przedtem to była chyba wegetacja. Kiedy już jej zabrakło, to tak jakby zgasło światło.

EN-KI: Już teraz zobacz to światło!

Grzegorz: Cieszę się, że ta sprawa taki obrót przybrała.

EN-KI: Szybki, nie Grzegorzu? Oj, szybki. Czy coś jeszcze chcesz?

Grzegorz: Nie, to już wszystko. Muszę się dostać na ten kurs.

EN-KI: Dobrze jeszcze przetrawić to co tutaj dzisiaj usłyszałeś. I pamiętaj, zaczynasz szkolenie a My już będziemy wraz z tym duchem zacierać ręce i czekać na odpowiednie ciało.

Grzegorz: Dobrze.

EN-KI: Dziękuję Grzegorz za miłe spotkanie.

Grzegorz: Dziękuję.

 

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com