ŚLĘŻA – SPOTKANIE ROBOCZE (38)


WROCŁAW, 20 września 2004

Sesja metodą chanelingu telepatycznego 38

UCZESTNICY: Lucyna Łobos, Barbara Choroszy, Sława Malarz, Łucja Szajda

BARBARA: Pytanie od Barbary Choroszy
SŁAWA:  Pytanie od Sławy Malarz
ŁUCJA:  Pytanie od Łucji Szajdy
SAMUEL: Odpowiedź na pytanie za pośrednictwem Lucyny Łobos

SAMUEL:  Witam was na tym “spotkaniu czarownic”, gdyż na dzień dzisiejszy mogę już z całą stanowczością tak powiedzieć. A byłbym tego nie dokonał, czego dokonałyście wy. Ale – i tutaj powstaje pewne “ale”. Tyle razy mówiłem: działajcie z przebiegłością, mądrością Królowej Saby. Niech emocje nie biorą nad wami góry, gdyż ci co wchodzą w szeregi misji, czy to “Sobótka”, czy to “Faraon” na dzień dzisiejszy będą potrzebni, a co do Egiptu, to gwarantuje wam, zrobimy taki przesiew, że pozostaną najlepsi. Już dokonaliśmy zmiany co do tego, kiedy to będzie ustalane miejsce pochówku Faraona. Na owym trójkącie staną już zupełnie inne osoby. Teraz, po tym słowie wstępu, ja Enki dla was, dla ogółu Samuel – i niech tak pozostanie, witam was na tym roboczym spotkaniu i napewno ustalimy pewne zasady, normy lub plan działania na następne dni. Obym zapomniał. Witam was moje jaskółki na tej polskiej ziemi. Słucham…. Coście tak zaniemówiły… Słucham.

SŁAWA:  Witaj, Samuelu, bardzo się cieszę ja, Sława. Wiem dobrze i ty wiesz lepiej, że ta moja podróż do Polski to jest podróżą misyjną, nie prywatną i bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Jestem naprawdę wzruszona, że mogę w tym miejscu, tu we Wrocławiu rozmawiać z tobą. Cieszę się bardzo na to spotkanie…

SŁAWA:  Sławo, ja wiem, że emocje są ogromne, bo też jest powód ku temu, żeby tak bylo. Będzie jeszcze więcej tych emocji, kiedy to zaczną dalej drążyć, ale po to was wybrałem, żeby emocje trzymać na wodzy. Taka była umowa. Słucham ciebie, Barbaro.

BARBARA:  Witam, Enki. Ja mam takie pytanie, które od dawna chciałam zadać mianowicie – jesteś wielkim bogiem i pozwalasz nam zwracać się do siebie jako do przyjaciela, a jest to coś bardzo wielkiego i wzruszającego dla nas. Nie wiem jak cała reszta, ja czuję się bardzo zażenowana, bo czuję potężną moc twojej energii i chwilami to mnie naprawdę przeraża…

SAMUEL:  Barbaro, sprostujmy tutaj coś, co do wielkiego boga. Wielkim Bogiem jest tak naprawdę Bóg Wszechświata, Bóg Wszechrzeczy, Właściciel Ziemi, ten, który spowodował, że Ziemia powstała. Jestem jego synem. Jestem tylko, Barbaro – jak wolisz – albo panem tej Ziemi. Albo jeszcze inaczej, istotą, która otrzymała Ziemię w zarządzanie. Nie jestem Wielkim Bogiem.

BARBARA: 
Dziękuję. Chciałam zapytać odnośnie naszych planów działania w tej chwili, już na terenie Ślęży. Jest to imponujące na dzień dzisiejszy. Napewno wszystkie, jak tu jesteśmy, chciałybyśmy wiedzieć, na jakim etapie możemy się znaleźć przez najbliższe dni, żeby zaplanować nasze działania. Mam na myśli sarkofagi, pochówki i wolę tych osób, których kości zostały złożone. W jaki sposób spełnić ich wolę, gdzie ma być pochowany Bonifacy? Gdzie powinny się dokonać pochówki tych właśnie sarkofagów i kości?

SAMUEL:  To jeszcze, Barbaro, ustalimy co do woli. Tak naprawdę to ziemia, czyli góra Ślęża, jest magiczną Górą Świętą i jeśli by tak naprawdę zacząć wskazywać, to takich pochówków jest bardzo dużo, gdyż wiele osób chciało być złożonymi na tej Świętej Górze. I tutaj zostało użyte – nazwijmy to – podstępem, bo jak wiesz natura ludzka jest złożona i trzeba czasami użyć podstępu, żeby do czegoś zachęcić. To, że tam są sarkofagi, że jest pochówek, niebawem się sprawdzi. Będziemy jeszcze ustalać, czyli inaczej, istoty duchowe same się opowiedzą, czy będą chciały być złożone w innym miejscu, czy też pozostać w tym świętym miejscu jakim jest góra Sobótka. Musiałem wam trochę dać adrenaliny, czyli podkręcić was do działania. Zapytałaś się Barbaro, co czeka za kilka dni? Dzieło już jest imponujące. Po zdjęciu jeszcze warstwy około półtora metra, czyli jest to dokładnie tyle, ile przewidywałem, że zmieścimy sie w około 6 metrach, będziemy mieli pierwszy poziom zaliczony. Potem przez tę posadzkę przebijemy się do poziomu drugiego. Tam już będzie łatwiej, gdyż są miejsca w ogóle nie zasypane, zupełnie czyste. I tam czekają was niespodzianki. Tu trzeba będzie trochę czuwać nad naszym archeologiem, gdyż już to, co uzyskał, doprowadza go do obłędu, a kiedy dostanie się do piwnic, czyli poziomu drugiego, to będzie szalał. Będą tam też przedmioty, relikwie obrzędów, jak to powiedział dzisiaj – pogańskich. Oby takie obrzędy były dzisiaj, jakie robili wtedy… Chociaż kłaniali się Słońcu, wierzyli, że na Słońcu mieszka Bóg Najwyższy – nie Słońcu, ale Bogu składali ofiary. Relikwie będą pochodzić z około 700 lat wstecz. Następnie już nam nic nie stanie na przeszkodzie, jak tylko przebić się do poziomu trzeciego. Ale teraz słucham dalej. Łucjo, słucham.

ŁUCJA:  Witaj Samuelu, cieszę się, że jesteś w moim domu i chciałabym zapytać – bo w jednej z poprzednich sesji była zapowiedź, że jest możliwość znalezienia jakichś resztek statku obcej cywilizacji. Czy można również na to liczyć?

SAMUEL:  Tak, i to jest już wkomponowane i złożone razem z relikwią… relikwiami, tymi pogańskimi, gdyż jak już mówiłem wcześniej – najazdy, czyli lądowania, były dwa razy do roku. I teraz zbliża się ten dzień, czyli pierwszy dzień jesieni – pierwszy dzień wiosny i pierwszy dzień jesieni, kiedy to przybysze przybywali na tę świętą górę po złoto. Przede wszystkim po złoto. I była też wydobywana rtęć, był też spory pokład tytanu. Tytan został wydobyty prawie w całości, złoto natomiast – były tego pokłady ogromne i za czasów jeszcze nie tak dawnych, licząc czas ziemski, kiedy to w całej świetności funkcjonował zamek, złoto było wydobywane. Pytasz się, co się też mogło wydarzyć i jakim to cudem znalazły się te szczątki czczone jako relikwie? Bo myśleli ludzie tamtejsi, że to bogowie na Ziemię zeszli. Statek się rozbił, spłonął, ale niewielkie kawałki już tylko metalu pozostały. Teraz będzie to wydobyte i za nic dzisiejsza nauka nie będzie mogła zbadać jakiego pochodzenia jest ten metal podobny do tytanu, ale bardziej twardy. Kiedy domyślą się pochodzenia tego metalu, to gwarantuję wam tutaj uroczyście – nie będzie to ogłoszone, gdyż i tak już dokonano sporego zamieszania. Kiedy wejdziecie do drugiego poziomu, zamieszanie będzie jeszcze większe, a co dopiero mówiąc o ujawnieniu szczątków statku kosmicznego. Słucham.

ŁUCJA:  Czy na ten dzień przesilenia jesiennego mamy jakoś się przygotować, szczególnie uznać ten dzień? Czy to jest ważne?

SAMUEL:  Dzień jak każdy. Można się wtedy przygotować. Proponuję medytację, proponuję pomyśleć o Bogu, o nas. Większego przygotowania nie ma. Wtedy na całym świecie przesilania energia z kosmosu dociera na Ziemię, gdyż otwierają się kanały. Nie ma przepisu na szczególne przygotowanie się na ten dzień. Słucham.

SŁAWA:  Łucja zadała już to pytanie Samuelu, które chciałam tylko uzupełnić, ponieważ poprzednio wszyscy właściwie dostaliśmy pewnego rodzaju przekazy, kiedy to było na wiosnę. Teraz miałabym tylko pytanie – co szczególnego dla nas przygotowujesz? Wiem, że to nie jest przypadek, że znalazłyśmy się tutaj obie z Basią tutaj we Wrocławiu, przy tych początkowych wykopaliskach w kościele?

SAMUEL:  Oczywiście, że nie jest to przypadek, że sprowadziłem was tutaj, począwszy od Wacława a skończywszy na was. Ale zanim was tu sprowadziłem, musiałem dokonać pewnych pierwszych kroków, czyli sprawę tak poprowadzić, żeby już można było rozpocząć kopanie. Wtedy to przybył Wacław jako ten pierwszy zwiastun, pierwsza jaskółka w Polsce i to on otworzył drogę Lucynie. Następnie wszystko już szło zgodnie z naszym planem i założeniem. Słucham.

SŁAWA:  Co na najbliższe dni szykujesz dla nas tutaj, dla Basi i dla mnie? Wacław już razem z nami wszystko prowadzi i też ma pewne obiekcje co do tego, co dalej? Czy jesteśmy już teraz bezpieczne, tu na tym terenie?

SAMUEL:  Sprawę przejęliśmy my, ale żebyśmy mogli sprawę prowadzić dalej niestety, potrzebujemy was, czyli ziemskiej energii. Pytasz jak mała dziewczynka, a ja już mówię przez usta Lucyny od kilku dni. Wziąć trąbę i dmuchać na wszystkie cztery strony swiata. Czyli inaczej się nie da, jak uruchomić możliwie jak najwięcej mediów, które muszą się już dowiedzieć o sprawie wykopalisk, gdyż to, co już się wydarzyło dla archeologii jest odkryciem historycznym. Dla nich, dla archeologii jest to wydarzenie tysiąclecia. Dla nas jeszcze jest mało, ale sama archeologia już jest zaszokowana, więc to, co macie zrobić będąc tutaj, gdyż macie możliwości, to głosić już poprzez media to, co się wydarzyło na Ślęży, w kościółku. Słucham. Barbaro, słucham.

BARBARA:  Właściwie od tego powinnam zacząć, że bardzo dziękujemy za przygotowanie nam gruntu tutaj w Polsce, bo wiemy o tym, że i Poznań nie przez przypadek przyniósł odkrycia archeologiczne, że jest to cały łańcuch w tej chwili pewnych wydarzeń i to bardzo ułatwia nam pracę. Co do nagłaśniania, to oczywiście wszystko robimy w tym kierunku, żeby zająć wszystkie najważniejsze ośrodki w Polsce i nie tylko, żeby sprawę nagłośnić i potem przenieść już wszystko gotowe na Chicago, ale tak wróciłabym na sekundę do sesji z Duchem Góry, strażnikiem Bonifacym, w sesji, w której zostało powiedziane, że pewne przedmioty, pewne relikty mają być przywiezione na sympozjum do Chicago. Na co możemy liczyć i co możemy przywieść, bo na Świętego Mikołaja już został termin zarezerwowany w Chicago na kolejne Sympozjum?

SAMUEL: 
Drugi poziom już przyniesie odkrycie i tutaj trzeba będzie porozmawiać z osobami, które pojadą na Sympozjum. Tak oficjalnie to napewno nie da się tego wywieść. I tu trzeba się zabawić – jak to określić – w osobę, która zechce tylko pożyczyć. Potem się odda. Słucham.

BARBARA:  Czy mogę powrócić do pochówków, bo w związku z tym, że same jesteśmy bardzo ciekawe i jest to też kwestia przygotowania się również w celu Sympozjum, żeby dowiedzieć się czegoś więcej, czyje naprawdę tam są kości złożone?

SAMUEL:  Jak bardzo was kocham, tak tego jeszcze nie powiem. Wczoraj, bo to było wczoraj, kiedy weszliście do kościółka, weszliśmy i my. Wszedłem ja, wszedł Bonifacy i tutaj sprawię wam niespodziankę, był też ze mną mój brat nazwany przez was Jezus. Byliśmy tam, patrzyliśmy na was. Jedni patrzyli na to zjawisko jak na tylko obiekt archeologii. Natomiast obserwowałem was i widziałem, że jest w was i ogromna radość, ale to co odczułem, to wasze serce mało nie pękło, więc nie mogę wam zdradzić tajemnicy, kto znajduje się w sarkofagu, gdyż te emocje, które były wczoraj, aż nadto nam pokazały jak blisko jesteście z nami, jak bardzo leży wam na sercu misja, jak bardzo jesteście związane z nami, jak bardzo nas kochacie. Więc moje jaskółki, to naprawdę z miłości do was – nie powiem. Słucham…. Przerwa.

(przerwa)

SAMUEL:
  Po chwili przerwy możemy zaczynać. Gdybym wam powiedział, kto tam spoczywa, co tam znajdziecie, to naprawdę płakałybyście jak bobry. Tak jak powiedziałem, Święta Góra otwiera drogę do Egiptu. Musicie się wzmocnić fizycznie i duchowo, gdyż emocje są jeszcze przed wami. I tutaj, na górze Ślęża i tam, w Egipcie. Kiedy już ta droga została ukierunkowana i otwarta, nic i nikt z tej drogi – grupy, którą prowadzicie – nie sprowadzi. I tutaj nie można dopuścić do tego, żeby jakakolwiek istota ludzka w tym przeszkodziła. I tutaj jeszcze raz powtarzam wam: trzeba zastosować mądrość Salomona, mądrość królowej Saby. Zaszkodzić można, gdyż jak już wiecie, do każdej misji potrzebujemy was, czyli materii. To co już się wydarzyło, a mamy teraz Ślężę – jeszcze niedawno było tylko mówione, a teraz stało się to faktem. Jeszcze jedno – zdradzę tajemnicę tutaj wam, moje jaskółki. Wyprzedzę czas, czyli Sympozjum. To, że na Sympozjum bedą ludzie nauki – to dobrze. Już tych ludzi zaczynamy zmiękczać. Do samego Sympozjum – was już nie będzie, gdyż wrócicie – ale kontakt będzie regularny z Ameryką, czyli z głównym sztabem. To, że przenieśliśmy na ziemię Chicago Misję Faraon było bardzo zamierzone. Tu mogę też zdradzić następną tajemnicę. Enki to ja. W czasach, kiedy byłem na Ziemi, Ameryka Północna, a dokładniej mówiąc to wasze dzisiejsze Chicago, bylo moją siedzibą. Do czasów wielkiego potopu. Potem dostałem Afrykę, ale to na pewno nie interesuje was na dzień dzisiejszy. Jezus, dzisiejszy Jezus, też miał inne imię. Ale słucham pytań odnośnie Ślęży.

ŁUCJA:  Samuelu, powiedziałeś, że doktor Limisiewicz jest zaszokowany. Czy mógłbyś coś bliżej powiedzieć?

SAMUEL:  Badania jakie przepowadzał wcześniej, nie przynosiły skutku a teraz, co wbije łopatę, to coś się przed nim odkrywa. Mało tego, już namacalnie – można powiedzieć – czuje jakąś siłę do pracy, jakąś siłę, która jest obok niego. Z jednej strony się trochę boi, a z drugiej jest też ogromnie wzruszony. Żeby nie pokazać swego wzruszenia, wychodzi. Wychodzi z kościółka i idzie szlakiem tam, gdzie nie ma ludzi. Tak samo sprawa dotyczy Haliny. Halina, która grzmiała, teraz mówi: “Boże, sprawdziła się moja modlitwa, Boże wysłuchałeś mnie”. Takich ludzi wam przyprowadziłem. Słucham.

BARBARA:  Enki, bedę pytać pod kątem naszego Sympozjum. To są naprawdę cudowni ludzie, z którymi czujemy współpracę bardzo piękną. Chciałabym zapytać, jeśli chodzi o przygotowanie do oprawy Sympozjum, czy my naprawdę odkopiemy księcia Piasta, bo to się wiąże z oprawą taką, którą mamy w zamyśle, jeśli chodzi o ilustracje właśnie z tej epoki i sprowadzenie pewnych elementów, żeby wszystko miało wielki i piękny wymiar?

SAMUEL:  Do czasów Piasta, Barbaro, się dokopiecie i nie myśl, że zapomniałem, co powiedziałem. Kogo wykopiecie – jeszcze tajemnicy nie zdradzę. Słucham.

BARBARA:  Czy jest to faktem, że Polacy nie do końca są tylko Słowianami? Mam na myśli pewne formy dźwiękowe, które odróżniają mowę polską od innych narodów słowiańskich. Czy to się wiąże z kontaktami z obcą cywilizacją, jeśli chodzi o pewnego rodzaju dźwięki, szczególnie wibrujące?

SAMUEL:  Bóg stworzył istoty podstawowe, powiedzmy. Dopiero przybycie istot inteligentnych stworzyło istotę rozumną, czyli tak jak kiedyś powiedziałaś – drogą eksperymentów genetycznych, inaczej mówiąc zapładniania: istota pozaziemska i już ukształtowana istota ludzka. Te dźwięki, czy to co powiedziałaś, oczywiście ma podwaliny istot z innego wymiaru. Dokładniej mówiąc jesteście częściowo potomkami istot z planety, która uległa zagładzie, czyli ta, która się znajdowała pomiędzy Jowiszem a Marsem. Ale była też planeta, która to dzisiaj spędza sen z oczu naukowcom, planeta dwunasta. I ta dwunastka towarzyszy po dzień dzisiejszy. Mógłbym wiele wymieniać. Pierwiastek z tamtej planety, czyli od tamtych istot też posiadacie. Co mogę jeszcze powiedzieć, żeby was nie wprawiać w osłupienie. Planeta dwunasta na dzień dzisiejszy już jest martwą planetą, a sprawcą tego było właśnie to, co teraz może się przydarzyć Ziemi. Istoty, które zamieszkiwały ową planetę znalazły miejsce w pasie Oriona, czyli na planecie nazwanej Aszun. Żyją tam po dzień dzisiejszy. Istoty te, kiedy przybyły, były o bardzo wysokiej kulturze, a planeta gotowa do zamieszkania. Było też tak, że wybrani z tej planety wyruszali w kosmos w poszukiwaniu ratunku dla swojej planety, ale to już temat następny. Za dużo byście chciały wiedzieć. Słucham.

BARBARA:  Ja mam takie pytanie. Oczywiście, nie jest to temat do rozszerzania na dzisiejszy wieczór, ale czy idąc tą myślą jest faktem, że Polska miała swoją mitologię tak jak Grecja, czy inne narody? Bo przecież nie od samego Piasta rozpoczęło się życie narodu polskiego. Musiała być jakaś genealogia wcześniej?

SAMUEL:  Sięgająca wiele tysięcy lat. Zapoczątkowanie życia na kontynentach rozpoczęło się też wiele tysięcy lat temu. Jeszcze przed potopem. I to nieprawda, że wszyscy zginęli. Uratował się nie tylko Noe i grupa ludzi, których zabrał ze sobą, ale i na ziemiach innych. Polacy, jak to mówisz, czy Słowianie, ogólnie mówiąc w dawnych czasach nie było to dzielone na rasy, kolor skóry, czy narodowość. Wszyscy właściwie, na wszystkich zamieszkałych kontynentach byli traktowani jednakowo, posiadając ten sam język. Słucham.

BARBARA:  Właśnie tutaj jest spór naukowców, którzy praktycznie do dzisiaj nie mogą dojść gdzie pojawili się i kiedy pojawili się Słowianie. Mimo, że wcześniej były różne plemiona na terenach, które później zajmowali od Łady, aż za Dniestr i daleko na południe?

SAMUEL:  Dalej się czepiasz Słowian, czyli dalej sięgasz bardzo odległych czasów. Słowiański naród, tak naprawdę, to zaczął się dopiero kształtować od tego, jak istoty ludzkie zaczęły być przesiedlane z Atlandydy, kiedy to rozjeżdżali się na cały świat. I tam też posiadano ten dźwięk, o którym ty mówisz: sz, cz, ś. Takie końcówki świszczące. Potop był stosunkowo niedawno, ziemia Atlantyda natomiast zginęła dawno. I tutaj znów się nam pojawia liczba dwanaście, czyli dwanaście tysięcy lat temu. Kiedy rozjechali się po całym świecie, po całej ziemi, tak jak wspomniałem – język ciągle był jeden. Języki, czyli mowę pomieszaliśmy ludziom dopiero stosunkowo niedawno, czyli po Wielkim Potopie. Zaczęto mówić wtedy wieloma językami. Słucham.

BARBARA:  Czyli nie jest to prawdą, że Słowianie zeszli jako ostatnia rasa wogóle na Ziemię z okolic Uralu? Tak, tak… czyli to jest fałszywe mniemanie na ten temat…

SAMUEL:  Ileż to było już nauk, teorii, a przecież to mogłoby być tak bardzo proste. Istoty ludzkie sprowadzone… Przecież myśmy mieli założenie jeden język dla całej Ziemi. Poprzez nieporozumienia właśnie po Potopie dopiero wprowadziliśmy… mówię “wprowadziliśmy” bo ciągle współdziałałem, albo współuczestniczyłem we wszelkich dokonaniach z moim bratem Jezusem. Dalej wam nie zdradzę jego imienia…

BARBARA:  Chyba chciałyśmy zapytać o to samo… Czy… Enlil… jest Jezusem?

SAMUEL:  Enlil jest Jezusem. Jesteście mądre dziewczynki… Enlil…

SŁAWA:  Nie może być inaczej… Skoro Enki i Enlil braćmi byli, cały czas są braćmi i cały czas są koło nas…

SAMUEL:  I teraz powiem jedno. Barbara już mnie rozszyfrowała, więc nie będę się powtarzał. Co do istot ludzkich mnie rozszyfrowała… Natomiast mój brat… już teraz skoro wiecie – Enlil, kiedy to istoty ludzkie poprzez błąd genetyczny chciał zniszczyć potopem – uratowałem sporą grupę i to na całym świecie… czyli na całej kuli ziemskiej uratowałem istoty ludzkie. Enlil, mój brat powiedział wtedy, że trzeba dokonać nowego eksperymentu, czyli stworzyć nowe istoty ludzkie, nowy gatunek, doskonały. Miał polegać na tym, że nasze DNA miało być wprowadzone w kod genetyczny istoty ludzkiej. Ale to wtedy to taka istota ludzka mogłaby żyć prawie… tak… Sławo… wiecznie. A istoty ludzkie, które przez Boga Najwyższego miały być… miały zamieszkiwać Ziemię miały posiadać śmiertelność, ale nie tak krótką jak teraz. Enlil, tutaj już dalej przeskoczę w czasie, popełnił pewien błąd, gdzie doszło do ogromnej zagłady ludzi. Zobaczył swój błąd i ogromny żal do tego, co się stało. Uroczyście obiecał na Radzie Bogów, że to co uczynił naprawi, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba, kiedy tylko Bóg Ojciec na to wyrazi zgodę, albo zarząda takiej ofiary. Zszedł po to na Ziemię po raz drugi, żeby pokazać istotom ludzkim jak można żyć – spokojnie i szczęśliwie. Ofiara mego brata była straszna i obaj się zawiedliśmy na rodzaju ludzkim. Dalej współdziałamy ze sobą idąc już ręka w rękę. Czyli kiedyś żeśmy rywalizowali ze sobą, teraz idziemy w zespół chcąc ratować istoty ludzkie. Słucham.

BARBARA:  Chciałam zapytać z jaką istotą kojarzyć Ninhursag? Czy ma odpowiednik, który… Jak mniemam – Bogini Izyda?

SAMUEL:  Bogini – Matka, która w czasie budowy Piramidy – Przesłania kodu była na Ziemi. Tak, ona była i czczona była jako bogini Izyda.

BARBARA:  Czy w tej sytuacji przeciwległe wzgórze Ślęży jest wzgórzem Bogini Izydy, jest wzgórzem energii Księżyca i Słońca?

SAMUEL:  Ślęża, czyli… tak – sama góra, święta Ślęża jest boga Światowida. A przeciwstawna góra to Księżyc. Masz zupełną rację Barbaro. Dziękuję za spotkanie.

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com