Sesja 202


Sesja prywatna przekazu telepatycznego z Lucyną Łobos-Brown nr 202.

Wrocław, dnia 22-go września 2014 roku.

.

Na pytania Małgorzaty, Ewy i Pawła odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.

.

Tylko jednej osoby biorącej udział w tej sesji imię na Ewa zostało zmienione.

EN-KI: To Ja, EN-KI, tego poniedziałku, jeszcze wrzesień, pragnę powitać całą trójkę. Z tego co już wiem, to z przygodami dotarliście tutaj na miejsce. To jest właśnie tak, kiedy jest się mało skupionym na konkretach, a myśli są rozbiegane. I tak swoje musimy zrobić, obojętnie ile to zajmie czasu, a wiedziałem, że się to przesunie, więc też nakazałem kupić słodkości co byście mi tutaj nie pomdleli. Więc tak jak sobie uzgodniliście, możemy zacząć od Pawła i teraz zobaczcie jaką wygodę mieliście, kiedy tych dwoje przyjechało do Łodzi na miejsce. Nad pytaniami można było zapanować i nie trzeba było wszystkiego czytać, wręcz powiedzieć, że obraźliwe pytania nie będą czytane. Chcieliście być dobrzy, więc do Was nie mam pretensji, a zwłaszcza do Ciebie Małgorzato, bo na samym początku wczorajszej sesji wytłumaczyłem. Nie możesz odpowiadać za to jak postępują ludzie i brać na swoje barki tę nieroztropność ludzką. To co się wydarzyło ugodziło nie tylko we mnie, ale i w samą Lucynę, dlatego to Wy jesteście dzisiaj tutaj, a inni muszą odczuć to jako karę. Karę za takie właśnie potraktowanie. Wysłuchasz moich słów Małgorzato, kiedy wysłuchasz to może nie, ale przeczytasz, bo Ryszard ostro wziął się do pracy z przepisywaniem tego wczorajszego spotkania. Humor się Tobie poprawi kiedy przeczytasz, a i dzisiaj też nie zamierzam Was chłostać, bo nie mam za co, właśnie ta trójka, Wasza trójka zasługuje na pochwałę, a nie na chłostanie. Dobrze, nie będę się zbytnio rozwodził, bo jest Was trójka. Ja chcę obszernie odpowiedzieć na Wasze kolejne, kolejne pytania. Dobrze, będziemy tak jak żeście uzgodnili, kolejno odpowiadać będę na pytania. To zaczynamy wedle życzenia, Małgorzato, od Pawła. Zatem Pawle, Ja, EN-KI, słucham pierwszego pytania, słucham.

Paweł: Witaj Przyjacielu. Przede wszystkim chciałem Tobie podziękować za opiekę w czasie podróży, którą tutaj odbyliśmy. Wybacz też za to, że z powodu „przygód” spóźniliśmy się trochę i Lucyna mogła się z tego powodu denerwować. Dobrze, moje pierwsze pytanie: Nie wiem dlaczego, ale czuję, że to bardzo ważna dla mnie sprawa. Na zdjęciu zrobionym 30 lat temu jestem ja i Wojtek. Na późniejszych zdjęciach zrobionych 10 lat temu jesteśmy z Wojtkiem oraz Anitą. Nasze losy przeplatają się od ponad 30 lat. Proszę opowiedz o istocie, duchu, którym jest Wojtek. Proszę powiedz, czy nasza znajomość to przypadek, czy też zaplanowane wcześniej działanie? Proszę powiedz też, czy nasza trójka znała się wcześniej, zanim spotkaliśmy się w obecnym życiu?

EN-KI: Dobrze, no to będziemy zaczynać. Wojtek, często jest tak, że Istoty Duchowe przyjaźnią się. Przyjaźnią się w Świecie Ducha i obiecują też sobie, kiedy mają te powroty, że mniej więcej zejdą w tym samym czasie na Ziemię i ta przyjaźń będzie kontynuowana. Tak samo było w twoim i jego przypadku. Istoty Duchowe też posiadają płeć. Wcale nie jest tak jak często jest opisywane, że Istoty nie posiadają płci. Smutnie by było w takim Świecie Duchowym, gdyby to Istoty Duchowe były nie wiadomo co, co to jest – ni mężczyzna, ni kobieta, nic. Więc oboje byliście płcią męską i tego przyrzeczenia dotrzymaliście schodząc na Ziemię. Pawle, po jakimś czasie wasze drogi się zeszły i tak jest w zasadzie do tej pory. Czy będzie tak dalej? Może tak nie być Pawle, bo Ty już wszedłeś na tę drogę, nazwijmy to duchową, Drogę Prawdy. On jeszcze błądzi, ma jeszcze czas, bo Bóg nikogo nie kasuje, każdemu daje jednakową szansę: i dobremu, i nawet złoczyńcy, bo i u złoczyńcy w sercu jest ta odrobina dobra, tylko trzeba to wykrzesać. Więc twoje zadanie, Pawle, jest takie, co by stopniowo, nie za szybko, bo spłoszysz tego „ptaszka”, ale tak delikatnie, krok po kroku próbuj wprowadzić go na tę drogę duchową, dla jego dobra, dla jego zbawienia. I po to abyście już w 16-tym roku mogli wspólnie działać i oby ta wasza przyjaźń, która tak długo trwa mogła dalej się rozwijać Pawle, bo możecie przecież wspólnie działać, wspólnie pomagać ludziom, bo to zawirowanie, albo to co się będzie z ludźmi działo już w 15-tym roku, będzie dla ludzi przerażające, dlatego tacy jak Wy jesteście Nam potrzebni. Myślę, że obszernie Tobie wytłumaczyłem losy twoje i jego, a jakie będą jego losy, to też poniekąd zależy od Ciebie, Pawle. Zatem słucham dalej.

Paweł: Dziękuję za to obszerne wyjaśnienie. Czy Bogowie – teraz trudne pytanie, Bogowie z Rady Bogów poznali naturę Wszechmogącego Stwórcy Wszechrzeczy? Czy zechciałbyś nam w miarę zrozumiały dla nas sposób opowiedzieć, Czym jest Stwórca Wszechrzeczy, a przynajmniej jak Ty rozumiesz i czujesz tę Super Istotę?

EN-KI: I to jest bardzo trudne pytanie, chociaż jestem Jego Synem, Synem Boga. Bogowie są, bo w zasadzie każda galaktyka, albo nawet każda planeta posiada swojego Boga. I Ci Bogowie podlegają Temu Głównemu, Bogu Wszechrzeczy. Bóg Wszechrzeczy, Pawle, nie posiada w zasadzie początku i nie ma końca, czyli słusznie nazwany jest Alfą i Omegą. Tak naprawdę, to Pawle, nie jestem w stanie powiedzieć Kim jest Bóg. Jest to Przeogromna Energia, taka Energia, Która góruje nad wszystkimi innymi Bogami i wszyscy inni podlegają Tej Jednej Głównej Energii, Energii Wszechrzeczy, czyli Bogu. Każda Istota, oprócz Bogów, miała swój początek, właśnie od Tego Głównego Boga, od Alfa i Omegi, tak jak i Wy też. Tak naprawdę, to Pawle, jest kurtyna przed istotami odzianymi w materię, czyli Wami, co by nie ujawniać całej struktury i tego jaką posiada moc sam Bóg, Ten Główny Bóg Uniwersum Wszechrzeczy. Pawle, chociaż jestem Jego z pierwszych Synów, to i tak nie jestem w stanie wszystkiego wiedzieć o Moim Ojcu. To podobnie jest tak jak i u Was w świecie ludzi. Czy znasz na tyle swego ojca, że wiesz o nim wszystko, Pawle? Nie. Zawsze ten rąbek tajemnicy jest. I to samo dotyczy Duchowego Świata, w którym zarządza sam Bóg Wszechrzeczy. Bóg Wszechrzeczy nie opiekuje się tylko i wyłącznie Ziemią. Tak jak mówiłeś, opiekuje się Wszechświatem i tak pozostanie po wsze czasy. Prędzej miną, Pawle, światy, na których jest materia, a Świat Duchowy i sam Bóg pozostanie, pozostanie na wieczność. Świat, Kosmos, Świat Duchowy też może się zmienić, a sam Bóg ciągle pozostanie Ten Sam, czyli jest Zarządcą Wszystkiego co Jego rękoma zostało ukształtowane, stworzone. Tyle mogę Tobie powiedzieć, Pawle, na temat Boga Wszechrzeczy. Słucham Ciebie dalej, słucham.

Paweł: Bardzo dziękuję. To potwierdza to, co przypuszczaliśmy na temat Stwórcy. Następne pytanie jest związane z kurtyną, o której wspomniałeś, bo jest tu taka sprzeczność, której nie rozumiem, bo skoro jako Istoty Duchowe wiemy bardzo dużo o życiu duchowym, to dlaczego schodząc tu na Ziemię blokujemy sobie pamięć o Świecie Duchowym, a następnie jako istoty fizyczne dążymy do tego, aby poznać swoją stronę duchową, którą dobrze znamy jako Istoty Duchowe? Jaki jest w tym sens? Czy zechciałbyś powiedzieć co Ty o tym sadzisz?

EN-KI: Co Ja o tym sądzę? Czyli Pawle, masz na myśli reinkarnację i tutaj pojawia się taka myśl, jakoby to istoty ludzkie były w całym Wszechświecie tylko jedynymi istotami i nic poza tym, czyli Ziemia zamieszkała przez istoty ludzkie i Świat Duchowy, a reszty nie ma. Pytasz się dlaczego, dlaczego tak się dzieje. Nie jesteście sami we Wszechświecie. Nawet w tej waszej galaktyce są istoty rozumne, istoty tak jak Wy odziane w materię. Są i inne galaktyki podlegające Temu Samemu Bogu. Bóg miał dużo czasu, żeby się właśnie zabawiać w ten sposób, tworząc coraz to nowy układ gwiezdny, nową galaktykę, więc tak naprawdę Pawle, to Ziemia jest stosunkowo młodą planeta, na której powstało życie. Na ten temat już mówiłem. Nie jest to nowością co powiem teraz. Bóg w swoim zamierzeniu, w tym Układzie Słonecznym chciał mieć tak Wzorcową Planetę, a istoty zamieszkujące tę Planetę miały być podobne do Istot Boskich i tak też przecież się stało, kiedy to wylądowaliśmy z tym zamiarem z planety Nibiru, która była też Wzorcową Planetą. Więc cel jest znany: stworzyć taką Wzorcową Planetę, taki Klejnot w tej galaktyce. Jak wiesz, to się wszystko zmieniło z chwilą kiedy ta planeta, która uległa zagładzie musiała być opuszczona dużo wcześniej. Czyli do takiego dobrego ciasta, które to dopiero rośnie, dostał się zakalec i ten zakalec jest do dnia dzisiejszego. Pytasz się dlaczego wszystkie istoty, czy planety, które podlegały temu samemu Prawu Doskonalenia się, bo poprzez takie właśnie doskonalenie można było rozwijać ten Pierwiastek Boski. To nie sztuka dać wszystko gotowe i mówić: „Popatrzcie jaką planetę stworzyliśmy”. Sztuka jest taka, żeby poprzez błędy i powroty się doskonalić, oczyszczać. Przecież w większości posiadacie ten Pierwiastek Boski dalej. Czy Pawle byłbyś zadowolony, gdyby te wszystkie twoje zejścia były w twoim umyśle, w twojej pamięci zatrzymane, abyś mógł wiedzieć kim byłeś, co robiłeś dużo wcześniej? Na pewno nie. Natomiast Istota Duchowa po to rejestruje wszystkie swoje wcielenia, co by przy następnym zejściu móc rozpocząć inny program życia, doskonalenia się. Dlatego to też kiedy taki duch schodzi na Ziemię, Pawle, ma blokowaną przeszłość po to, żebyś tak zwaną tę wędrówkę rozpoczął od czystej kartki papieru, wykorzystując przy tym zarówno rozum jak i wolną wolę. Nie ma wyjątku, nie ma faworyzowania, Pawle, bo temu Cyklowi jakim jest Oczyszczanie na tej Planecie przyglądają się inne Cywilizacje, które już przeszły ten etap – i co, jakby się tamci czuli, gdyby ziemskie istoty były faworyzowane, a oni nie? Oni poprzez próby, błędy doszli do tej Doskonałości, więc to jest uczciwe, uczciwe ze strony samego Boga. Nie faworyzować, dlatego to dostaliście wolną wolę, z której macie korzystać i ta wolna wola jednych prowadzi dobrą drogą, a drugich na manowce. Ale to wszystko jest z góry zaplanowane, Pawle, tak zaplanowane, bo Bóg chce mieć na Ziemi czystą rasę i takich, którzy bez strachu będą mogli współpracować z Nami, Istotami Duchowymi. Dlatego to też Pawle, wracając na Ziemię masz zablokowaną pamięć, zarówno tego jakie były twoje poprzednie wcielenia, jak i tego co robiłeś jak żyłeś w Świecie Duchowym. Słucham.

Paweł: Bardzo dziękuję. Będę musiał się nad tym wszystkim zastanowić co powiedziałeś, a teraz pominąłem kilka pytań, co by dziewczyny mogły też skorzystać z czasu jaki mamy. I teraz tak na szybko. Miałem sen, w którym jak zazwyczaj zwiedzałem różne miejsca. Znalazłem się w nim na wzgórzu, na którym między drzewami były rozmieszczone małe kopce oznaczone drzewcami, wyglądającymi jak na rysunku. Wiedziałem, że to są groby, ale nie wiedziałem czyje. Próbowałem odnaleźć takie oznaczenia w Internecie, ale nie znalazłem niczego podobnego co mogłoby… Czy mógłbyś skomentować ten sen?

EN-KI: Postaram się Pawle skomentować ten sen.

(Jedna z dziewczyn kichnęła).

EN-KI: Czyżbyście „Ebolę” przywieźli?

(Śmiech). Na pewno nie, mam nadzieję…

EN-KI: Ja też mam taką, więc powracam do tego pytania. To rzeczywiście grobowce, grobowce, które pokażą się dopiero, a te znaki, które będą postawione na takich grobowcach, będą oznaczały kierunki, kierunki następnych grobowców. Więc to dopiero będzie Pawle, a w tej chwili to możemy tylko przekazywać takie informacje przyszłości. Czy to będą tylko kierunki grobowców, czy też miejsc mocy, nad tym się jeszcze zastanowimy.

(Koniec pierwszej strony kasety, kaseta zostaje zamieniona stronami).

EN-KI: …a więc przy tym małym zamieszaniu, która to niewiasta chce jako pierwsza do mnie się odezwać? Tak?

Małgorzata: To może ja. Witaj Panie Ziemi EN-KI, witam Cię bardzo serdecznie.

(Pukanie do drzwi z prośbą o przejście do innego pomieszczenia przerywa pytanie, a w efekcie grupa przenosi się do innego pomieszczenia).

Małgorzata: Pozwól jeszcze raz ponownie się przywitać. Bardzo serdecznie Cię witam Panie Ziemi EN-KI, nasz Opiekunie. Witam Cię tym serdeczniej, że przyznaję, że ostatnia sesja ta łódzka, bardzo, bardzo głęboko mi się zaryła w sercu i pozostał mi po niej wielki niesmak i wiesz dobrze, że bardzo rozpaczałam z tego powodu, że tak się stało, że do Łodzi nie chcesz przybyć. Nie mniej jednak rozumiem i rozumiem Twoją decyzję i rozumiem, że nie może w nas ludziach zabraknąć tego szacunku dla Ciebie. Szacunku również dla Lucyny, która tak dużo pracy wkłada w to, żebyśmy się mogli skontaktować z Tobą, a niemniej jednak dziękuję Ci za to spotkanie, że mam okazję z Tobą rozmawiać dzisiaj i jeszcze raz przepraszam Cię za to co było w Łodzi.

EN-KI: Witaj Małgorzato. Już dobrze, już dobrze, nie przepraszaj więcej, bo Ty jako Ty w niczym nie zawiniłaś. Ludzie po prostu, którzy uczestniczyli na tym spotkaniu, zaczęli sobie urządzać zabawę, kpinę zarówno z Lucyny jak i z jakiegoś tam ducha, który coś tam mówi czego większość nawet nie rozumie. Wcale nie powiedziałem, że nigdy nie zawitam do Łodzi. Ludzie, Małgorzato, muszą odczuć to, że Ten Duch o imieniu EN-KI, nie jest na kiwnięcie palca i nie można sobie kpić z żadnego Ducha, Małgorzato. Nawet, kiedy ten Duch jest najprostszy, który się dopiero co wznosi, rozwija, jemu też należy się szacunek, ba szacunek należy się też Wam, gdzie pomiędzy Wami powinna być jedność, zgoda i ten właśnie szacunek dla drugiego człowieka. Tego właśnie zabrakło. Myślę, ale to będzie też zależało od twojej decyzji, Małgorzato, tak na zakończenie tego pobytu w Polsce możemy przyjechać do Łodzi, chociażby po to, żeby się pożegnać…

W tle słychać: Dziękujemy.

EN-KI: …ale to będzie w październiku i musiałabyś przygotować zarówno ludzi do tego spotkania, a resztę to byśmy omówili już na miejscu, ale teraz to Ja poproszę o twoje pytania.

Małgorzata: Przeczytałam „Zaginioną Księgę EN-KI” i w związku z tym mam takie pytanie. Czy pierwsi ludzie, których stworzyłeś, czy te istoty miały dusze?

EN-KI: Przede wszystkim, Małgorzato, nie Ja stworzyłem pierwszych ludzi, bo w tym czasie kiedy były tworzone te pierwsze istoty, prymitywne istoty, Ja jeszcze pobierałem nauki na Nibiru, a musiałem być wszechstronnie wyszkolony, bo wiedziałem co nas czeka na tej Planecie. Twórcą pierwszych istot ludzkich był sam Bóg. Jak może być materia bez duszy, Małgorzato? Nie ma prawa egzystować. Wszystko co żywe tak naprawdę posiada duszę: drzewa, zwierzęta, woda. Tylko przedmioty martwe nie posiadają duszy. Kiedy przybyliśmy na tę Planetę, planeta była właściwie przygotowana do zasiedlenia, więc trzeba było się wziąć ostro do pracy, a przede wszystkim sprowadzać następne transporty istot ludzkich z Nibiru. A My, jako ta pierwsza pionierska grupa, mieliśmy pracować nad tymi stworzeniami ludzkimi, bo to trudno było nazwać istotą ludzką rozumną. To były takie jeszcze bardzo, bardzo prymitywne odruchy, ale dusze już te stworzenia ludzkie posiadały. My dostaliśmy jako ta grupa inżynierska, pozwolenie od naszego Stwórcy na to, żeby przyspieszyć ewolucję. Przyspieszyć, bo taka była potrzeba. Nie mógł być taki przeskok rażący między tymi, którzy przybywali, a pomiędzy rdzennymi mieszkańcami, więc wzięliśmy się do tego właśnie przyspieszenia rodzaju ludzkiego ku doskonaleniu, ale dusza duszą pozostała. Słucham.

Małgorzata: I proszę jeszcze o wyjaśnienie takiej sprawy: Jak z naszą wolną wolą? Chodzi mi o to, w którym momencie zostaliśmy obdarzeni wolną wolą?  ponieważ informację o podobnej treści wyczytałam w „Znaku Czasu”, że przed zejściem Jezusa na Ziemię, Stwórca postanowił obdarować istoty ludzkie wolną wolą i jako, jako próbę postawić z każdej strony jednego Anioła z podpowiedziami dobrymi i z drugiej strony, żeby ktoś wypróbowywał tę wolną wolę i dawał jakieś złe podpowiedzi. Czy to wtedy tak było, czy ja nie zrozumiałam?

EN-KI: Nie do końca zrozumiałaś, ale spróbuję to wytłumaczyć, Małgorzato. Co do tych Aniołów jestem skłonny się zgodzić, bo i ten dobry może też podsyłać takie złe podpowiedzi. Wystarczy jeden na Was. Pytasz się kiedy to ludzie otrzymali wolną wolę. Pamiętasz, a jeżeli nie pamiętasz, to czytałaś o tym czasie Noego i tym Wielkim Potopie. Nie był to globalny potop, ale lokalny. Wtedy to też nie wszystkie istoty ludzkie zginęły. To gdzie ten teren był zalany, faktycznie ta garstka, która zdołała się uratować w Arce. Natomiast Bóg też postanowił jedno: Damy ludziom, kiedy wody opadły, kiedy to opuścili Arkę, kiedy dziękowali Bogu Noe ze swymi synami za uratowanie, tam też było kilka dodatkowych istot ludzkich, więc wtedy też Bóg postanowił dać ludziom wolną wolę, bo wcześniej Małgorzato, ludzie też mieli powiedzmy wolną wolę, ale ograniczoną. Podlegali pewnym restrykcjom, więc ta wolna wola jest do dnia dzisiejszego. Ale Ciebie interesuje jeszcze coś innego: co też się takiego zadziało, od tego bycia Jezusa na Ziemi, bo to, że szybko po tym jak wody opadły, jak ludzie zaczęli się ponownie przemieszczać, bo cała Ameryka Północna, Ameryka Południowa nie było to objęte wodą. Azja, Europa, to co tutaj na tym kontynencie się znajduje, to tak. Na tamte czasy, kiedy wszędzie była woda, to można było potraktować jako potop globalny, więc kiedy ludzie zaczęli się przemieszczać ponownie, to skażenie tymi złymi uczynkami, które zaczęły się ciągnąć od czasu kiedy na Ziemię zostały sprowadzone te istoty z tej rozbitej planety. Rada Bogów postanowiła usunąć zło, bo skoro Planeta Ziemia miała być Wzorcową Planetą i istoty ludzkie na niej też, czyli ten eksperyment ludzki Bogowie uznali za nieudany, Rada była za tym, żeby usunąć i eksperyment ludzki rozpocząć od nowa, od nowa rozpocząć, więc historia jest Wam znana, był sprzeciw, sprzeciw został przyjęty i na Ziemię schodzi Jezus. Obiecał wtedy, że pokaże wzór życia dla ludzi. Ludzie mają wolną wolę, Małgorzato. Co się stało z naukami i samym Jezusem nie będę się tak rozwodził, bo to już wiecie. Natomiast co innego zostało dane przez Boga. Istoty ludzkie otrzymały Ziemię w całkowite zarządzanie na dwa tysiące lat. Istoty ludzkie miały decydować o wszystkim i tak jest do dnia dzisiejszego. Z jakim skutkiem jest wykorzystywana ta wolna wola, to już tłumaczyć nie muszę. Czas dany przez Boga upłynął, więc teraz rozpoczyna się takie mocne Oczyszczanie, a przede wszystkim to co Bóg zmierza zrobić, to uciąć głowę tej Wielkiej Nierządnicy, która jest opisywana w ostatniej Księdze Jana, bo to jest…

(Jakiś problem z nagrywaniem).

Małgorzata: Zawsze odczuwałam brak miłości. Trochę to się zmieniło u mnie jak urodziłam dzieci, ale ta tęsknota za miłością, za uczuciami spotęgowała się teraz i tu nie chodzi wcale o brak towarzysza w życiu, tylko to jest, to jest właśnie tak jak powiedziałam wielkie cierpienie i żal za czymś nieznanym, za czymś wielkim, taki aż do łez. Czy potrafisz mi coś wytłumaczyć na ten temat?

EN-KI: Potrafię Małgorzato i Ty, jako Ty, jako Ty już poniekąd świadoma, powinnaś zdać sobie z tego sprawę i wreszcie sobie uświadomić skąd przybyłaś, bo tak naprawdę to w twojej tej podświadomości, czyli twój duch ciągle tęskni za tą pozostawioną Planetą, z której przybyłaś, gdzie była – jest ład, porządek – taka prawdziwa miłość i za tym też tęsknisz. Polepszy się Tobie Małgorzato wtedy, kiedy wreszcie sobie uświadomisz skąd przybyłaś i w jakim celu tu przybyłaś. Przed Tobą jeszcze są te radosne chwile spokoju, szczęścia, ale na dzień dzisiejszy nie możesz się chłostać tą tęsknotą za pozostawioną planetą, za pozostawionym szczęściem. Przed Tobą jest praca, właśnie praca gdzie takim nieszczęśnikom, prawdziwym nieszczęśnikom, którzy będą szukać, szczerze szukać tej drogi ewakuacyjnej, trzeba będzie pomóc, więc zapomnij o swoim smutku, o swojej tęsknocie i pomyśl nad tym. Jesteś potrzebna i będziesz potrzebna, to jest najważniejsze. Słucham.

Małgorzata: Czyli moim celem bycia tutaj na Ziemi jest niesienie pomocy takim osobom, które będą w ostatnich chwilach szukały jeszcze furtki, tak jak to powiedziałeś, tak?

EN-KI: Dobrze zaczynasz myśleć. Tak naprawdę to Ty już to robisz. Może nieświadomie to się dzieje, ale już to się dzieje. W twojej restauracji, naszej powiedzmy restauracji, każdy kąt już emanuje Energią, dlatego też ci, którzy przychodzą do Ciebie czują się dobrze. Wracają, mówią Tobie jak tu jest dobrze. Przecież w tej Łodzi są też inne ładne restauracje, wyposażone, eleganckie, a świecą pustkami. U Ciebie jest skromnie, ale jest coś innego czego nie posiadają inni, rozumiesz? Więc, Małgorzato, ten proces pomagania tak naprawdę już się rozpoczął. Słucham.

Małgorzata: To wracając do restauracji, do tego że wyświadczyłeś mi ten zaszczyt i zostałeś moim Wspólnikiem, to mam do Ciebie prośbę: Chciałabym, żebyś przyjął ten dom, tę restaurację przyjął jako swoją własność, chciałam Ci to ofiarować i wyświadczysz wielki zaszczyt jeśli będziesz tam wpadał często, żeby odpocząć i coś zjeść.

EN-KI: Małgorzato, takim Wspólnikiem nie chcę być i nie chcę twojej restauracji, ale za to chętnie współpracował będę i chętnie pomagał będę oczywiście. Kiedy poczuję zmęczenie, a coraz częściej zaczynam odczuwać, to z miłą chęcią skorzystam z tego zaproszenia po to, żeby właśnie u Ciebie odpocząć. A ponadto, Małgorzato, będę wpadał chociażby po to, by Ciebie wesprzeć Energią, żeby pojawiali się ludzie, Małgorzato. Tak, że o to możesz być spokojna. Słucham Ciebie dalej.

Małgorzata: Już tak na zakończenie chciałam Cię prosić o prowadzenie i o opiekę nad moją rodziną, całym sercem Cię o to proszę. Proszę Cię również przekaż mojej Przewodniczce Marii Magdalenie, że bardzo dziękuję jej za wsparcie w ciężkich chwilach momentami.

EN-KI: Wsparcie to Ty masz, Małgorzato, bo gdyby jego nie było, to uwierz mi, byłoby jeszcze gorzej. Maria Magdalena twoja Przewodniczka też robi wszystko co jest w jej mocy, żeby Tobie pomagać. Tylko Ty, Małgorzato, więcej pogody ducha, bo momentami kiedy patrzy się na Ciebie taką przygaszoną, to żal patrzeć na to, a Ty ze swoją wiarą masz promieniować tą Energią, bo to przecież Energia powoduje, że przyciągasz do tej swojej restauracji ludzi, którzy będą przychodzić. Musimy coś jeszcze dodatkowego, jak to Wy mówicie – rozkręcić”, może jakieś szkolenia. Zaraz nad tym będziemy debatować, bo to będzie takie dobre miejsce, a tylko potrzeba takiego prowadzenia, więc zaraz będziemy nad tym myśleć i słucham dalej Małgorzato.

Małgorzata: I to ostatnie było pytanie, ostatnie moje pytanie. Bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Na koniec jeszcze tylko poproszę, żebyś otoczył Lucynę tam w Chicago, na tej „obcej ziemi” samymi kochającymi ją ludźmi, żeby jej nic nie spotkało już przykrego. Bardzo Cię o to proszę i dziękuję.

EN-KI: Przede wszystkim Małgorzato, to nie jest obca ziemia Chicago. To jest Moje i Marduka Miasto, a dokładnie pod tym kościołem pod nazwą Matki Boskiej Anielskiej, no na znacznej głębokości, znajdują się ruiny naszej dawnej posiadłości, tam gdzie mieszkaliśmy. Że teraz jako Istoty Duchowe nie potrzebujemy pałaców, więc to nam już wystarczy co jest pod ziemią, więc tak naprawdę to wracają do Naszego Miasta, Lucyna i Bill. Tak, czekają, trochę ten ich wyjazd się przeciągnął z powodu bardzo błahego. W tym centralnym biurze „emigration” (emigracyjnym) uległ awarii centralny komputer. Paweł to wie, co to znaczy awaria komputera, kiedy to wszystkie dane są wykasowane. Dlatego musieli od nowa umieścić wszystkie dane Lucyny po to, żeby móc wysłać tutaj do Warszawy i po to, żeby oni mogli wydać Kartę Stałego Pobytu. Za nic nie rozumiem tej waszej ziemskiej polityki, chociaż w tym uczestniczyć muszę. Uważam to za bezsens, bezsens i to duży bezsens. Dlatego się przesunął wyjazd co mieli już we wrześniu tam lecieć. Polecą niebawem, ale zanim polecą, to tak jak obiecałem, spotkamy się jeszcze. Wy się przygotujecie, Paweł nie będzie musiał błądzić po Wrocławiu, mylić adresu, będzie to na miejscu. Więc tyle właśnie chciałem powiedzieć. Zatem została nam jeszcze jedna istota. Nie myślcie sobie, że Was tak wypuszczę, tak po kolei będę Was jeszcze wzywał do odpowiedzi, a teraz możemy zaczynać. Następne pytanie, będzie mi odpowiadać już kto?

Słychać damski głos: Ja. (I kaseta się kończy. Druga kaseta).

Lucyna: I to teraz, Paweł, będziesz miał co wysłuchać, wszystko się nagrało. (Śmiech Lucyny). I dobrze.

EN-KI: Witaj Ewo, taki luz jest potrzebny, co by umysł nie był w napięciu, bo wtedy i zmęczenie jest większe, a tak to wyjdziecie stąd zrelaksowani. No dobrze. Ewo, Ja Ciebie słucham.

Ewa: Witam Cię Drogi Przyjacielu EN-KI, Prawdziwy Przyjacielu. Dziękuję za słowa powitania mnie w Łodzi wypowiedziane przez mojego ojca: „Dobrze, że w końcu jesteś, że się zdecydowałaś przyjechać”. EN-KI, to Ty mnie tak witałeś, prawda?

EN-KI: Ewo, Ja tylko chciałem, żebyś z pod tego pręgierza, jakim jeszcze jest to małżeństwo, się wyrwała. Zasłużyłaś sobie na inne, lepsze życie. Czy Ja? Niekoniecznie Ja. Kiedy Ewo mam chwilę czasu, chociaż tego czasu jest coraz mniej, to oczywiście, że na twoje wezwanie przybywam i ogromnie się cieszę, że mnie posłuchałaś i jesteś właśnie w tym mieście, w którym są twoje korzenie. Cieszę się Ewo. Słucham.

Ewa: Przyjechałam podziękować za odwagę i determinację, za Twoją pomoc przy opuszczaniu domu mojego. Czułam tę pomoc i dziękuję Ci. Przyjechałam również po następne wskazówki, po siłę i dalszą odwagę i po energię nadziei od Ciebie.

EN-KI: Z jednej strony prosisz o wsparcie Ewo, a z drugiej strony jest w Tobie strach – co będzie dalej, jaka jest dla mnie nadzieja na dalsze życie? Powiem inaczej, obie jesteście silnymi kobietami. Małgorzata bardziej, bo Ty będąc, Ewo, pod tym pręgierzem byłaś taką zaszczutą „myszką” i wreszcie ta „myszka” wyrwała z pod pazurków „kocura”. Ewo, już wcześniej było mówione Tobie: masz tyle talentów, które teraz można będzie wykorzystać, można będzie realizować. Wspomniałem przy rozmowie z Małgorzatą, dlaczego by nie wykorzystać dodatkowo tej restauracji na prowadzenie kursów, szkoleń. Idzie zima gdzie wieczory długie będą, więc tutaj trzeba będzie zorganizować właśnie szkolenia. Po to, żeby nawet na wiosnę tych, których wyszkolisz, mogli zacząć się realizować. Małgorzata Tobie pomoże. Myślę, że i Paweł też nie odmówi pomocy. W pierwszej kolejności mam na myśli to jak, jaki masz talent do projektowania ogrodów, więc możesz takie szkolenie dla ludzi przeprowadzić na własny użytek pod taką nazwą: „Projektowanie Ogrodów”. Chętnych znajdziesz, bo ludzie chcą mieć koło swego obejścia ładnie, a świat się nie zakończy z rozpoczęciem roku 16-tego. Masz już to pierwsze takie zahaczenie. Obie możecie przecież tę restaurację bardziej rozwinąć. Możliwości jest dużo. Masz jeszcze inne talenty, które też możesz realizować, przekazywać ludziom. Tylko Ewo, trzeba pozbyć się tego, co jeszcze w Tobie jest: strachu. Ten strach w Tobie zakodował twój mąż, którego ciągle się boisz. Powiedzmy, Ja Ci nie każę składać papierów rozwodowych. Ten człowiek musi odczuć brak Ciebie, doświadczyć tego co stracił. Wszystko miał, wszystko mu dałaś. On tego nie potrafił docenić, a teraz przyjdzie mu zmierzyć się z życiem sam i zobaczy różnicę jak jest i to co miał. Więc teraz na początek, Ewo, to chociażby w Internecie rozreklamować i w tym na pewno pomoże Paweł, właśnie ten kurs projektowania ogrodów. Nie robić Ewo takiej miny męczennicy, bo to też masz wypisane na twarzy. Jedna ma „tęsknotę” wypisaną, druga „jestem męczennicą”.

Damski głos: Nie jestem.

EN-KI: No bardzo ładnie, nie jesteś i tak trzeba trzymać. A temu, który nazywa się twoim mężem trzeba dać taką niezłą szkołę, to jest moje zdanie. Słucham Ciebie dalej.

Ewa: No właśnie, chciałam się zapytać czy to, czy powinnam się tak od razu brać za ten rozwód? Bo ja mam takie wrażenie, że jeżeli nie, to się nie uwolnię w ogóle od tego brzemienia. A z drugiej strony to naprawdę mnie przeraża to szarpanie się w sądzie, bo o…, nie wiem, o każdą rzecz… O Jezu… Nie chcę nawet o tym mówić, ale wiesz o co mi chodzi, EN-KI, bo znasz mojego męża.

EN-KI: Męża znam, ale o co się Wy szarpiecie w sądach, tego nie wiem – he, he. Za moich czasów kiedy to Ja na Ziemi byłem, takiej instytucji jak sąd i rozwody nie było i dobrze było. Natomiast Ewo, pewnie, że to jest takie szarpanie. Spokojnie możesz jeszcze być w tak zwanym, jak Wy to mówicie, przejściowym czasie – separacja, tak to się nazywa. Po to chociażby, żeby twój mąż odczuł brak Ciebie. A przede wszystkim nie denerwować się, zacząć to życie, które teraz się przed Tobą otwiera – z poczuciem humoru. Tamten rozdział staraj się zamknąć, nie rozmyślać nocami i dniami, i zastanawiać się, czy oby dobrze zrobiłam. Dobrze zrobiłaś Ewo, bo przynajmniej twój mąż zobaczył, że nie jesteś tą zastraszoną żoną, siedzącą cicho jak „myszka pod miotłą”. Masz jeszcze czas z tymi sądami, bo i od 16-tego roku ustawodawstwo zacznie się też zmieniać jak i wszystko. Póki co to zacznij działać, działać dla siebie, zacznij żyć Ewo, bo teraz to co robisz, to jak się zachowujesz nie nazwałbym życiem. Słucham.

Ewa: Czy mój syn chociaż trochę mnie rozumie, czy już mój mąż już całkiem go przekupił mamoną?

EN-KI: A czy twój syn, Ewo, jeszcze jest w pieluchach?

Ewa: Ma swój dom.

EN-KI: I rozum też.

Ewa: Oby, bo nie widać tego, szczerze mówiąc, w stosunku do mnie.

EN-KI: Ewo, och… Dzisiejsze dzieci są bardziej wyrafinowane niż Ci się wydaje. Myśleć to jedno, a postępować to dwa. Skoro ojciec daje mamonę, to czemu by z tego nie skorzystać. Mamona to taki magnes dla wielu, ciągnie. Natomiast Ewo, to co on myśli, to drugie. Serce jego jest po twojej stronie i kocha Cię, a tak jak mówisz, nie chce tego pokazać ojcu, bo może stracić to źródełko, więc gra na dwa fronty. Specjalnie na Ciebie nic nie mówi, udaje obojętnego tak, żeby zadowolić ojca, który hojnie sypie sakiewką, a z drugiej strony tęskni za matką, więc wcale tak nie jest, że przy tej sprawie z separacji możesz stracić syna – nie stracisz, no nie stracisz. O to możesz być zupełnie spokojna. Słucham.

Ewa: Dziękuję za te słowa. Czytałam „Zaginioną Księgę EN-KI”, „Znak Czasu” i chcę powiedzieć, że dopiero teraz dotarło do mnie jak bardzo nas kochasz, że ze stron tych książek aż emanuje Twoja miłość, tak bardzo Ci dziękuję za tę miłość, za troskę, za opiekę – tak bardzo Ci dziękuję. Czuję ogromne wzruszenie i wdzięczność za tę miłość i za to wszystko, co uczyniłeś dla nas od zarania dziejów do dnia dzisiejszego włącznie. Przepraszam Cię również za moje naiwne i głupie czasem pytania, które Ci zadawałam. Dziś już bym ich nie zadała. Dziękuję Ci bardzo za tę miłość jeszcze raz.

EN-KI: Miło słyszeć właśnie takie słowa: „głupich pytań więcej nie zadam” i to mnie cieszy. I właśnie taki prysznic był potrzebny, bo ta sesja w Łodzi mogła się nie ukazać. Zdecydowałem: Ukaże się to, co by więcej takich jak Ty uderzyło się w pierś i powiedziało: „moja wina” i zrozumiało. Z tego się właśnie cieszę, to nazywa się pokora. Ewo, cieszę się ogromnie, że robisz postępy. Jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby na twojej twarzy było więcej radości. Powiesz mi: „A z czego ja mam się cieszyć?” Chociażby z tego, że już nie jesteś pod pręgierzem. Udowodniłaś swojemu mężowi, że się go nie boisz, że zrobiłaś pierwszy krok, co dla niego było ogromnym zaskoczeniem, ogromnym. Ty się odważyłaś. Rozumiesz?

Ewa: Widziałam to na jego twarzy. Wiedziałam, że w teorii liczył się z tym, że mogę go opuścić, ale w praktyce myślał, że to się nigdy nie wydarzy. Tak, widziałam to.

EN-KI: I tutaj powinnaś mieć satysfakcję. Osiągnęłaś sukces i śmiać się, a nie płakać, śmiać się Ewo każdego dnia, bo teraz on zapłaci za wszystkie dni, którymi sprawiał Ci przykrość. Zapłaci, bo Ewo, kiedy Ty byłaś przy nim, to w pewnym sensie blokowałaś dopuszczenie tego do niego. Teraz My jako Istoty Duchowe mamy wolną drogę i trzeba dać takiej istocie ludzkiej niezłą szkołę i tak się stanie, Ewo. Nie mówię tego złośliwie, bo nie ma w Nas złośliwości, ale chodzi o uczciwość, o szacunek dla drugiego człowieka, to że dalej jesteś jego żoną, ale nie jesteś jego własnością, a tak sobie uzurpował – Ty jako jego własność. Skończyło się. Przyjdzie taki moment i to jeszcze niedługo, że twój szanowny mąż będzie nie prosił, ale błagał Ciebie o powrót. I tutaj musisz być konsekwentna, rozumiesz? Nie biec za mężem kiedy wypowie słowa skruchy: „wracaj”, bo wtedy on będzie górą, a Ty dalej „myszką”. Jak zwykle decyzja będzie należeć do Ciebie. Dobrze, że Małgorzata słucha tych słów, potem jeszcze wysłucha, bo w pewnym sensie będzie Cię trzymać w ryzach, co byś nie popełniła błędu. Słucham.

Małgorzata: No dobrze…

Ewa: Jest jeszcze coś, co sobie uzmysłowiłam czytając właśnie lektury, o których wspominałam. Powiedziałeś w nich, że z zagrożonej Atlantydy zostali ewakuowani wszyscy ludzie w bezpieczne miejsce oprócz tych, którzy nie chcieli opuścić swoich domów, oni utonęli. I naszła mnie taka refleksja wtedy, czy ja byłam wśród tych ludzi, którzy utonęli? Ja wiem, że nie cofasz się do poprzednich wcieleń, ale to mi się tak skojarzyło z tym momentem teraz w moim życiu, w tym wcieleniu, że ja znowu nie chciałam opuścić swojego domu, no bo było tysiąc różnych innych powodów, aż bym chyba nie wiem, utonęła w tym bagnie nienawiści. Czy to prawda?

EN-KI: Akurat nie. Ależ oczywiście, że nie chcę wracać i nie będę wracać do twoich wcieleń, ale był taki okres kiedy twój dom pochłonęła razem z Tobą woda, ale to nie było na Atlantydzie. Słucham.

Ewa: No to jest wszystko, Drogi EN-KI. Właściwie jest jeszcze jedna sprawa. Mam nadzieję, że nie poczytasz to za jakąś moją głupotę, ale jest, jest pewien znak na mojej ręce, który mnie intryguje od wielu, wielu lat. Jest to taka czteroramienna gwiazda. Inni ludzie nie mają takich figur geometrycznych na dłoniach. Co to takiego jest?

EN-KI: W tej chwili nie ma to większego znaczenia, nie miało i w tej chwili jeszcze nie ma, ale kiedy twoje życie ulegnie zmianie, a przy woli charakteru i silnym postanowieniu zmiany – ulegnie. Jest to symbol, który został wpisany Tobie na dłoń właśnie z Atlantydy. Jeśli mnie prowokujesz do zwierzeń i tego, że powiem co to znaczy, bo wtedy żyłaś na Atlantydzie – i tylko mogę powiedzieć tyle, że byłaś kapłanem. Kapłani dawali sobie wytatuować, albo wyryć takie znaki przeważnie na wewnętrznej stronie ręki, tyle tylko powiem i tak za dużo powiedziałem. Słucham.

Ewa: Ja dziękuję bardzo. Paweł chyba tak.

EN-KI: A teraz po kolei będę Was prosił o zadanie jeszcze pytań. Słucham Pawle Ciebie.

Paweł: Dziękuję EN-KI. Mam dwa takie pytania. Waham się, które z nich Ci zadać… Chyba to trudniejsze, które Ci się mniej spodoba, ale dla mnie jest ważne. Z braku tej wiedzy czuję duży dyskomfort. Przekazałeś mi kiedyś, że mój duch powstał na Nibiru, że zamieszkiwałem na tej Planecie, że wybrałem się w jednej z pierwszych misji mających w celu przygotowania Ziemi do zasiedlenia, że bywałem na Marsie. Czy myślenie o sobie w sposób: „Byłem jednym z Anunnakich” jest przejawem głupoty, pychy czy też może zwyczajnym nadużyciem związanym z nadinterpretacją informacji, które mi przekazałeś?

EN-KI: Przekazałem Tobie Pawle dlatego te informacje, żebyś wiedział o swoim duchowym pochodzeniu, ale nie po to abyś „obrastał w pióra”…

(Słychać trzask klawisza w związku z zatrzymaniem nagrywania kasety na drugim magnetofonie, następuje małe zamieszanie.)

EN-KI: To są właśnie te wasze atrapy, które ciągle się zatrzymują, psują, źle działają, a przecież powinno wszystko iść gładko. Powracam, Pawle, do przerwanego wątku z tym „obrastaniem w pióra”. To co ma, ma zakodowane twój duch jeszcze w tej chwili nie będzie się ujawniać. Ujawniać zacznie się dopiero w 16-tym roku, czyli zaczną się budzić te talenty jakie miałeś zarówno na Nibiru jak i na Atlantydzie. Nie wszystkie wcielenia były takie „piękne – happy” (szczęśliwe), bo było też takich sporo bardzo drastycznych, katastroficznych, bo takie też wybrał sobie twój duch, bo to duch wybiera rodzaj życia na Ziemi, nie My, Pawle. A Ty na dzień dzisiejszy strzepnij z siebie te „pióra” jakie masz i zacznij żyć normalnie, nie tak jak wszyscy inni żyją, powiedzmy jak ta garstka żyje, która już zaczyna wchodzić na tę drogę-ścieżkę rozwoju duchowego. Na tym masz się skupić, a nie ciągle wracać do tego: „kim ja to byłem”. Ja też byłem na Ziemi, kiedy pierwszy raz byłem traktowany przez istoty „Boską Istotą” – tak mnie nazywano, ale też skorzystałem z okazji z tego, żeby użyć życia bardzo prostego, kończącego się tragiczną śmiercią. Czy Ja się przechwalam Pawle? Nie. Nawet zniżyłem się do poziomu waszego, żeby nie było tej bariery pomiędzy Wami a mną, co byście mogli mnie zaakceptować, nie wywyższam się „kim to Ja jestem”. Przyjacielem jestem Pawle waszym, Przyjacielem. Ty też masz żyć skromnie, duchowo skromnie, nie mówię o materialnie, bo materialnie możesz się bogacić, jestem za tym, ale duchowo. A swoje „skrzydła”, swoje „pióra” dopiero rozciągniesz w 16-tym roku. Co jeszcze chcesz wiedzieć? Słucham.

Paweł: Dziękuję bardzo za odpowiedź. Nie zadałem tego pytania dlatego, że przemawia przeze mnie pycha, bo starałem się być skromny. Po prostu dręczyło mnie to bardzo. Na koniec chciałem jeszcze zapytać Ciebie o taką rzecz: mam wrażenie, że zaczynam tracić pamięć, że czasem czytam coś nie rozumiejąc tego co czytam, ani nie pamiętam tego co czytałem. Zatracam się w czymś, powiedzmy w takim świecie nierzeczywistym. Po prostu zaczynam się z tym bardzo źle czuć, zaczyna mi to przeszkadzać. Mógłbyś to skomentować?

EN-KI: Tempo życia jakie sobie narzucacie jako istoty ludzkie… Właśnie to powoduje, że mózg nie nadąża, nie jest w stanie utrzymać tego ciężaru. Tę przypadłość, Pawle, masz nie tylko Ty, na przykład Małgorzata ma taką przypadłość, Ewa, nawet Lucyna też ma taką przypadłość, ale na tą taką przypadłość, gdzie można sobie poradzić z tą zanikającą pamięcią jest dobra lecytyna w połączeniu z korzeniem żeń-szenia. Wypić sobie taką herbatkę na noc i już masz przefiltrowany umysł. Na drugi dzień myślisz wyraźniej, jaśniej. To jest normalne, Pawle, na ten czas w jakim Wam przyszło żyć. Słucham. Czy Ty już masz wszystko, czy teraz pomęczę Małgorzatę?

Paweł: Bardzo dziękuję.

Małgorzata: A ja tak, przywiozłam pozdrowienia dla Ciebie i bardzo przepraszam, że dopiero teraz o tym mówię. Przywiozłam pozdrowienia od Beaty, przywiozłam pozdrowienia od Jadwigi i od Haliny, czyli właściwie od tych osób, które wierciły „dziurę w brzuchu” pytaniami. Pozdrowienia dla Ciebie, EN-KI i dla Lucyny również. I mam takie pytanie też jeszcze. Człowiek kiedy jest szczęśliwy ma wysokie wibracje i te wibracje pomagają w tym trudnym okresie wzniesienia tu na Ziemi. Wysokie wibracje i szczęście to jest w moim odczuciu: miłość, radość, takie rzeczy. Tylko jak teraz w tych bardzo trudnych czasach, kiedy właściwie tkwimy w tej Trzeciej Wojnie Światowej, bo jak w każdym kącie świata jest konflikt, to jest właściwie światowa wojna, jak zachować takie wysokie wibracje i to szczęście w takim trudnym czasie? Czy możesz mi to powiedzieć?

EN-KI: Spróbuję wytłumaczyć. Poczucie szczęścia to mieć poczucie bezpieczeństwa. Ileż to razy Małgorzato mówiłem, nie tylko Tobie, ale innym też. Masz opiekę, masz wsparcie – nie lękaj się nawet gdyby wokół Ciebie gromy leciały Ty masz zachować spokój, bo nic Ci nie grozi. Życie, zarówno Ty jak i twoi najbliżsi, zachowają. Czyż nie mówiłem takich słów? Niech się boją Ci, Małgorzato, którzy są w niewiedzy, którzy są ślepcami, którzy są głusi na nasze wołanie, niech się oni boją. Czyż Ja nie mówiłem, że Oczyszczanie przyjdzie różnymi drogami? Mówiłem. Nie tylko od Matki Natury, którą przyhamowują, bo Matka Natura dałaby sobie radę i to bardzo szybko, ale tutaj chodzi o to oddzielenie „plew od ziarna”, więc zimna wojna – masz rację –  trwa już na świecie i na tym się to jeszcze nie skończy, ale od czegóż jest ta wiara. Od czegóż jest zaufanie jakim masz Nas od Boga wesprzeć, wesprzeć Boga, tak – wesprzeć, bo wspierając Boga swoją wiarą czynisz go silniejszym, więc Małgorzato, jeszcze raz powtarzam: macie tę ochronę, więc się nie lękajcie tym, co się wokół Was dzieje. Słucham Ciebie dalej.

Małgorzata: Proszę powiedz, czy jest Ci miły hymn katolicki do Ducha Świętego?

„O Stworzycielu Duchu przyjdź,

Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg,

Niebieską łaskę zesłać racz,

Sercom co dziełem są Twych rąk.”

Czy to jest, czy te słowa są Ci bliskie?

EN-KI: Bliskie to one mi są, ale tak naprawdę, Małgorzato, to powiedz, Ty te słowa rozumiesz, ale ilu ludzi rozumie te słowa?

Małgorzata: Nie wiem, ale ja po przeczytaniu „Zaginionej Księgi EN-KI”, kiedy przeczytałam ten hymn, to mną wstrząsnęło totalnie, naprawdę zatrzęsło mną niesamowicie, a moje serce zupełnie jakby rozpękło się, takie są prawdziwe.

EN-KI: Są prawdziwe i te słowa są też wypowiadane w kościołach. Ludzie śpiewają, ludzie się modlą do Ducha Świętego…

(Koniec kasety, kaseta zostaje przełożona na drugą stronę).

EN-KI: …ale jeszcze trochę. Kiedy doprowadzimy do tego, że religie świata padną na kolana przed wielkością Boga, to zacznie część ludzi rozumieć, ale to jeszcze troszeczkę czasu potrzeba, jeszcze troszeczkę. Słucham teraz może Ewo Ciebie.

Ewa: A Ja mam takie pytanie, powiedzmy natury zdrowotności. Otóż przyjechałam do taty, i że tak powiem moje miejsce noclegu wypadło na kanapie w salonie, która znajduje się bezpośrednio nad stacją rozdzielczości prądu. Przykładając głowę do poduszki czuję te drgania, bardzo źle sypiam, no jest to coś okropnego. Czy jest na to jakaś, żeby to zneutralizować, jakoś sobie pomóc?

EN-KI: Tak, jest Ewo, musisz umieścić przynajmniej dwa kryształy, górskie kryształy przy głowie. Najlepiej trzy i jeden w nogach. I to powinno zneutralizować te wibracje prądu, albo też trzeba poszukać miejsca – na zmianę miejsca spania. Nie wierzę w to, żeby nie można było zrobić przemeblowania.

Ewa: To jest pod całym pokojem, a nawet jeżeli pokój jest sąsiedni, to i tak jest to bardzo bliskie sąsiedztwo. Tak, cały dom chyba by okryształować. Czy te kryształy – jeśli już, muszą być jakiejś pożądanej wielkości?

EN-KI: Niekoniecznie, mogą być różnej wielkości. To jest dobry pomysł skoro to się znajduje zbyt blisko tej elektryczności. Rzeczywiście, można by otoczyć kryształami cały dom i wtedy wszyscy domownicy będą mieć ten prezent w postaci czystej energii domu.

Ewa: A jeszcze wpadłam na taki pomysł – intuicyjnie, nie wiem czy to jest dobry pomysł. Tato miał na kawałku miedzianej blachy, tam jakiś miedzioryt i ja to położyłam pod to swoje łóżko. Czy to w ogóle coś da, czy nie ma znaczenia miedź, miedź?

EN-KI: Tak, daje efekt, ale lepszy efekt będą mieć kryształy.

Ewa: Zdecydowanie górskie kryształy, tak?

EN-KI: Mogą być egipskie, to będzie zależało od Ciebie jakie sobie zafundujesz.

Ewa: Dobrze, to by było chyba na tyle.

EN-KI: Zgłasza się do odpowiedzi Paweł. Słucham.

Paweł: EN-KI, już wybacz, bo Lucyna jest na pewno zmęczona, Ja jeszcze mam ostatnie pytanie, już takie, o którym sobie przypomniałem. Rozmawialiśmy z Małgorzatą niedawno o tym, że Anunnaki w trakcie, gdy dobierali się parami kojarzyli się w taki dość specyficzny sposób, czyli wychodzili za mąż…, wychodziły za mąż istoty, które były ze sobą blisko spokrewnione, na przykład brat i siostra przyrodnia. I zastanawialiśmy się czy miało to związek z tym, że zależało im na tym, żeby zachować czystość DNA? Choćby na przykład po to, że wysoko rozwinięte dusze potrzebowały bardzo czystych, wysoko rozwiniętych ciał, czy może był jakiś inny powód dla którego tak czynili? Mógłbyś skomentować?

EN-KI: Mógłbym skomentować. Tu też głównie chodziło o to, żeby to najczystsze DNA sprowadzić na Ziemię, czyli czyste, silne DNA. Dlatego to dopuszczone było do takich związków bardzo bliskiego pokrewieństwa, żeby właśnie zatrzymać ten silny pierwiastek DNA, bo przecież było wiadome, że kiedy będąc na Ziemi będą musieli przekazywać drogą płciową to DNA, bo eksperyment laboratoryjny, to eksperyment nie do końca się sprawdzał. Najbardziej sprawdziło się właśnie co innego, czyli to zapładnianie drogą naturalną. Po pewnym czasie ten proces został wstrzymany i już nie można było z tak bliskim pokrewieństwem kojarzyć małżeństw. Słucham.

Paweł: Ja nie mam więcej pytań.

Małgorzata: Ja mam jeszcze jedno, ostatnie, najbardziej ostatnie… (Przyszedł pies Lucyny). A ja chciałam jeszcze zapytać, czy po upływie tego tysiąca lat, czyli tego jednego Boskiego Dnia, który teraz dostaliśmy jako już ostatnią szansę, nastąpi na Nowej Ziemi życie podobne do tego, które było w Egipcie, kiedy budowano piramidy, kiedy ci ludzie żyli w takim wielkim szczęściu, przyjaźni, w takim zrozumieniu dla pracy, jeden dla drugiego i w tym poszanowaniu?

EN-KI: I tak właśnie Małgorzato będzie. Jest tak powiedziane: Nim upłynie jeden dzień kosmiczny, czyli tysiąc lat, na Ziemi zapanuje ład i porządek – taki porządek jakiego sobie życzył sam Bóg. I to się stanie, Małgorzato. I Ty po tym takim kolejnym zejściu na Ziemię, jeśli będziesz tego chciała, będziesz mogła już żyć w nowym porządku jaki będzie na Ziemi. Czy to wszystko?

Małgorzata: Bardzo dziękujemy.

EN-KI: Myślę, że wyczerpująco odpowiedziałem na Wasze pytania, chociaż w tym chaosie jaki był tutaj przy tym nagrywaniu, to i tak z tego można coś będzie wyciągnąć. Ja, EN-KI, za to miłe spotkanie bardzo, bardzo Wam dziękuję.

Wszyscy: Dziękujemy.

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com