Sesja 203


Sesja prywatna przekazu telepatycznego Marka z Lucyną Łobos-Brown nr 203.

Wrocław, dnia 15-go września 2014 roku.

 .

Na pytania Marka odpowiada Istota Duchowa – Opiekun Ziemi EN-KI za pośrednictwem Lucyny Łobos-Brown.

..

Imię osoby biorącej udział w tej sesji na Marek zostało zmienione.

EN-KI: Witaj Marku, długi czas nie rozmawialiśmy ze sobą. Ja, EN-KI, bez takich większych słów wstępu będziemy zaczynać. Zasady moje są Tobie znane, więc słucham pierwszego pytania. Słucham.

Marek: Witaj Drogi EN-KI. Cieszę się z naszego spotkania, rzeczywiście bardzo dużo się zmieniło, dużo się zmienia. Także przyszedłem po wyjaśnienia, rady w tych sprawach. Moje pierwsze pytanie dotyczy mojego ojca, który rok, czy dwa lata temu miał wypadek samochodowy, w którym auto uległo zniszczeniu, ale jemu się nic nie stało. Teraz miesiąc temu miał bardzo silny zawał, który ledwo co przeżył. Wiem, że to jest dzięki Waszej opiece, ale też widzę energię moich rodziców, której kiedyś nie widziałem. Czy to był przypadek, czy to jest czas na moich rodziców, żeby ich zabrać?

EN-KI: Co Ty mówisz? Czy Ja się przesłyszałem, Marku? Jaki czas dla twoich rodziców? Nie ma ich jeszcze na naszej liście do zabrania. Śmierć też mi nic nie mówiła, co by twoi rodzice mieli być zabrani, ale co do chorób Marku, to nawet taka choroba jak zawał serca, to też można powiedzieć – spowodowane na własną prośbę. Stresy, a tych nie brakowało twojemu ojcu, fundował sobie za każdym razem stres. Więc jak długo organizm może walczyć ze stresem? Ponadto takie nieregularne, nieprawidłowe wyżywienie też powoduje zawężanie żył, gdzie krew nie ma prawidłowego obiegu. A wiadomo, że serce jest tak zwaną „pompą ssąco-tłoczącą”. I kiedy krew regularnie przepływa, to serce też, czyli ta pompa może równomiernie pracować. Mówisz, że był ciężki ten zawał, bo był ciężki, ale to nie była jego pora, żeby miał być zabrany, dlatego z tego wyszedł. I teraz trzeba by było oboju rodzicom wbić do głowy, że stresy niech powieszą na haku, a zaczną spokojnie żyć, bo wcale ich życie się nie kończy. Wręcz przeciwnie, po zawałach jeszcze ludzie mogą żyć długie, długie lata. Przeprowadzili medycy trochę remontu w jego organizmie, a cała reszta teraz zależy od niego i nie ubolewać, biadolić nad jego chorobą i ciężkim losem, ale wręcz odwrotnie, mówić: jesteś zdrowy, jesteś już zdrowy i taką właśnie energię wtłaczać. Słucham.

Marek: Dziękuję. Patrząc na moich rodziców i ich życie, długo się starałem, żeby zmienili je na spokojniejsze, ale nie, ciągle praca, stresy i gonitwa. No, ale z różnym skutkiem to jest. Mam nadzieję, wierzę też w to, że teraz będą bardziej spokojnie żyć przez ten zawał. Mam też pytanie, bo krótko po zawale ojca śniło mi się, że moja mama dostała zawał serca, którego nie przeżyła i się wszyscy dziwili, że szybciej odeszła od ojca. Czy możesz pomóc mi go zinterpretować?

EN-KI: Może zacznę, bo to pytanie nadawałoby się na dwie części. Tak, tu masz rację, że ojciec otrzymał drugą szansę życia. Zostało mu darowane jeszcze sporo lat życia, otarł się o ten Nasz Świat, ale się tylko otarł. I to dało mu i daje dużo do myślenia – gdzie zadał sobie pytanie, kiedy już doszedł do siebie, czy było warto o to wszystko zabiegać i czy jest warto się o to wszystko zabijać? Doszedł do wniosku, że trzeba przystopować i tak też będzie czynił, Marku. Ojciec twój dostał niezłą lekcję – tak, bo to była lekcja i pokory, i zrozumienia. Natomiast sen twój odnośnie matki, Marku, to było coś takiego co Ty sam zakodowałeś sobie w głowie – strach. Skoro oboje rodzice żyli w ciągłym stresie, lęku i ojciec dostał zawał, to i na pewno matka też dostanie zawał. To Ty zaprojektowałeś taki scenariusz i będziesz musiał to wszystko odwołać, zmienić Marku. Nie, twoja matka zawału nie dostanie i tutaj w Naszym Świecie jest nam jeszcze niepotrzebna. Tak, że możesz spać spokojnie i przestań się bać, przestać się stresować Marku i przestań wysyłać tę energię strachu rodzicom. Bo, jak Ty myślisz? Skoro Ty jesteś już na tyle rozumny, tyle już wiesz, tyle przeszedłeś i teraz popełniasz takie błędy wysyłając im taką energię! Muszę Cię mocno skrzyczeć dzisiaj, Marku! Jeśli kochasz swoich rodziców, to Marku wysyłaj im jak najcieplejszą, jak najbardziej pozytywną energię. Czy Ty to rozumiesz?

Marek: Tak, rozumiem.

EN-KI: To bardzo dobrze, to słucham Cię dalej.

Marek: Dziękuję. Mam takie pytanie odnośnie mojej dziewczyny, gdyż spędziliśmy razem wakacje. Rozumiemy się świetnie. Myślimy o wspólnym zamieszkaniu i teraz szukamy rozwiązania jak pogodzić nasze dwie prace z odległością, która nas dzieli. Zastanawiamy się czy wynająć coś w połowie drogi, czy wziąć kredyt, którego bym nie chciał. Czy szukać czegoś nowego za granicą, a może jest jakaś inna możliwość, której nie dostrzegamy? Czy możesz coś doradzić?

EN-KI: Jak to się mówi, Marku, znaleźć najlepsze rozwiązanie, czyli takie rozwiązanie, w którym każda ze stron byłaby zadowolona. Na wyjazd za granicę myślę, że macie jeszcze czas, na wyjazd to wybralibyście najbardziej trudny okres, bo ten trudny czas dotyczy nie tylko Polski, ale i całej Ziemi, bo przecież wyraźnie mówiłem. Już bardziej wyraźnie nie potrafię powiedzieć, że w szesnastym roku zacznie się normalizować na świecie. Zacznie, nie znaczny to, że od razu będzie na całym świecie Eldorado, a Matka Ziemia zapomni o tych krzywdach jakie ludzie wyrządzili Ziemi. Na to wszystko potrzebny jest czas. Natomiast tę poprawę już zobaczą ci, którzy z Nami współpracują. O ile mnie pamięć nie myli, Ty też się zadeklarowałeś współpracować z Nami. A to wcale nie będzie przeszkadzać – połączenie, współpraca z Nami i twoja partnerka. Trzeba będzie teraz usiąść i przekalkulować kto ma lepsze dochody, kto ma ciekawszy zawód i jasne, że można się przenieść jedno do drugiego. Co Wam da taka zmiana, wymiana, że gdzieś w połowie drogi znaleźć rozwiązanie? Dalej będziecie osobno. A przecież tutaj chodzi o to, żebyście razem zamieszkali, razem to życie prowadzili do przodu, razem znosili trudy życia, ale razem Marku. Więc to nie Ja zdecyduję, które z Was przeniesie się do jednego, albo drugiego, ale Wy, Wy oboje. Słucham.

Marek: Dziękuję. Też mi na tym zależy, żeby żyć razem, ale też zależy mi, żeby się wyprowadziła od rodziców. Z tego względu, że wtedy zupełnie inaczej się żyje, inaczej funkcjonuje. I też widzę po niej jak się zmieniła od czasu naszego spotkania. Uważam, żeby jednak wyprowadziła się od rodziców, tę pępowinę przecięła.

EN-KI: To więc proste, po co komplikować, Marku. Ona musi przeciąć tę pępowinę, która ją łączy z matką. I rzeczywiście w takiej sytuacji nie możesz się tam do niej przeprowadzić, bo miałbyś jeszcze na głowie jej mamusię, a Ty chcesz już być sam, sam decydować, sam prowadzić to gospodarstwo domowe, czyli nie sam, ale z nią. Więc stań na wysokości zadania, rozejrzyj się za pracą dla niej tutaj we Wrocławiu i ją tutaj sprowadź. Odetniesz ją od tych korzeni, czyli od tej pępowiny, bo ona też musi już wydorośleć i zacząć samodzielne życie. Słucham.

Marek: Kolejne moje pytanie dotyczy jej podejścia do Misji Faraon i całego Projektu. Na początku jak to usłyszała, była bardzo na „nie”, teraz już jej zdanie łagodnieje. Staram się tak krok po kroku oswajać ją ze Światem Duchowym i innym podejściem do życia, niż ona miała do tej pory. To się udaje stopniowo, pomału. Czy możesz mi w tej kwestii doradzić?

EN-KI: Myślę, że Marku, narzucanie jej czegokolwiek jest niewskazane. Mówienie jej o duchowości przez Ciebie, też jest niewskazane, bo nie zapominaj Marku, w jakiej rodzinie jest ona wychowywana – gdzie Kościół i ksiądz był na pierwszym planie – to ma zakodowane, to było i jest u niej w rodzinie. Tym bardziej twoja partnerka, Marku, ma też charakter, odpowiedni charakter i nie bardzo lubi jak jej się cokolwiek narzuca. O tym już się zdążyłeś przekonać. Ale jest inna rada, nie mówiąc jej, bo przecież i twoje wiadomości nie są aż tak duże, żeby mieć argumenty do obalenia tego co ona mówi, ale jest metoda. Pozostawić na samym gdzieś widoku książki, niech to będą „Przekazy EN-KI”, niech to będą książki Barbary – „Znak Czasu”. Nie zachęcając jej wcale do czytania, zostaw to, możesz tylko na przykład napomknąć, że ukazała się ciekawa sesja. Ona ją znajdzie, spokojnie przeczyta i wtedy, kiedy Ty nie będziesz nad tym czuwał. Do każdego, Marku, podchodzi się inaczej. Do niej, jeśli chodzi o sprawy duchowe, też trzeba podchodzić bardzo małymi kroczkami, kilka kroków i się zatrzymać. Więcej zdziałasz dyplomacją, niż tym udowadnianiem swojej racji. Rozumiesz mnie Marku?

Marek: Tak, rozumiem. Trzeba tak stopniowo, mniej przekonywać…

EN-KI: Absolutnie. Tym bardziej, że to jest inteligentna osoba i widzi co się dzieje na świecie. Bo to i średnio inteligentna, jak to mówicie – małpa, też to potrafi zauważyć co się dzieje. Więc tych wydarzeń, które się nakładają na siebie jest tak dużo i ona przecież też to pilotuje, obserwuje. Więc Marku, nie dyskutuj, macie przecież wspólny język – na inne tematy rozmawiajcie. A tutaj dyskretnie zostawiaj, to książki, to tu, to tam, zanotowany przekaz telepatyczny, wejście na stronę do przekazu telepatycznego i zostawiaj to, i zobaczysz wtedy, że ciekawość będzie silniejsza i zacznie się Ciebie pytać i wtedy będziesz ją mieć. Słucham.

Marek: Dziękuję bardzo. Mam takie pytanie o moją znajomość ze Stanisławem. O tę osobę, o którą pytałem na naszej ostatniej sesji. Nasze drogi się rozeszły, ale też mimo jego przywar pokazał mi i nauczył większej pewności siebie, czy też to jak on podchodził do ludzi i jak go odbierali. Czy utrzymywać z nim kontakt, czy nasze drogi się jeszcze zejdą? Czy możesz mi coś więcej o tej znajomości powiedzieć?

EN-KI: Marku, wchodzisz na nową drogę życia, zaczyna się Tobie zmieniać życie, więc pytam się Ciebie: do czego jest Ci potrzebna ta znajomość, powrót do tej znajomości? Do niczego. Jest Ci to niepotrzebne. Kiedy był ten czas, że potrzebowałeś jeszcze trochę wsparcia, trochę nauki, bo sam się zachowywałeś jak takie duże dziecko, które nie bardzo wie co ze sobą zrobić, w którym kierunku iść. Był od ciebie mocniejszy, więc trochę Cię ukierunkował, postawił na nogi, ale w tej chwili, Marku, niech on idzie przez życie swoją drogą, a Ty już masz wytyczony inny szlak i na twojej drodze życia jest kobieta i na to też zwróć uwagę. Im mniej wokół Ciebie takich przyjaciół, kolegów, tym bezpieczniejszy będzie Wasz związek. Myślę, że wyrażam się jasno, nie muszę dobitniej tego tłumaczyć! Słucham.

Marek: Dziękuję. Mam kolejne pytanie. Ten rok i kolejny są najtrudniejszymi. Nieraz myślę co takiego musi się stać, żeby ludzie zaczęli inaczej żyć? Mam takie swoje spostrzeżenie, że widzę jak zaczęło się w moim życiu zmieniać na lepsze, czy to w pracy, czy w życiu prywatnym. Ale też nie wiem, czy to było spowodowane przejściem do Ery Wodnika? – bo zachowanie ludzi na lepsze nie idzie.

EN-KI: Dobrze Marku, wystarczy, złapałem sens pytania. Dlaczego u większości ludzi nie idzie? Rzeczywiście, od zakończenia roku 2012 i wejścia w Erę Wodnika prawidłowo powinno się u ludzi też zacząć się zmieniać. Ale nie, tylko pojedyncze osoby zaczynają się z pośród tego tłumu wyłaniać, wyrywać cofając się. Tylko nieliczne osoby wychodzą z tej szerokiej drogi, Marku, nie chcąc iść razem z nimi do przodu, albo się zatrzymują na skrzyżowaniu, albo od razu wybierają tę trudniejszą drogę. Ci nieliczni, Marku  i Ty też jesteś wśród nich, zaczynają używać rozumu, gdzie cała rzesza ludzka niby rozum ma, ale nie wiedzą jak korzystać z tego rozumu. Więc kierując się tym co nazywa się rozum dają się wyprowadzać w pole, a to politykom, a to religii i to wszystko wpędza tę całą masę ludzką w ślepy zaułek, sytuację bez wyjścia, droga bez wyjścia, bez powrotu w zasadzie, ale dla tych bez powrotu, którzy nie chcą użyć rozumu. Ciebie nikt nie zmuszał do tego, żebyś zaczął myśleć. Sam zacząłeś dociekać, sam zacząłeś szukać, rozważać i doszedłeś właśnie do takiego etapu gdzie już Ciebie nikt nie popchnie do tej całej rzeszy ludzkiej, bo widzisz tę beznadziejność. Dlatego to zakończony rok dwunasty rozpoczął się Nową Erą. Inaczej – Zegar Kosmiczny, Marku, zaczął odliczać Nowy Czas, Kosmiczny Czas, ale to trzeba zobaczyć, tu trzeba odebrać, wyczuć tę Energię, która jest odczuwalna na Ziemi, tylko trochę dobrej woli. A po co używać dobrej woli, po co używać w ogóle woli, kiedy można jak owieczki prowadzone na rzeź dać się prowadzić? Rozumiesz mnie Marku?

Marek: Rozumiem. I też mam takie spostrzeżenie co na co dzień obserwuję w pracy, że osoby które się awansuje, to ich poziom energetyczny odpowiada tym co są wyżej, a osoby te nie są zbyt przyjemne, czy miłe i nie zależy im, aby ludziom żyło się lepiej. Czy to jest takie koło, które się zamyka, bo ci co wybierają i są wybierani mogą sobie ręce podać i nikogo nie wpuszczą kto by myślał inaczej jak oni. Co musi się stać, aby to się zmieniło, aby były wybierane osoby bardziej przychylnie nastawione do ludzi, do życia, niż tylko pieniądze?

EN-KI: Marku, musi minąć piętnasty rok, teraz jest ta czystka, teraz jest to zamieszanie, ogólne zamieszanie. Koło, tak – to jest koło, które jest napędzane przez Kogoś Głównego i do tego koła są wciągane następne osoby, ale przecież Marku, Ty nie musisz uczestniczyć w tym kole, niech się kręcą. Jeśli taka sytuacja tym ludziom odpowiada, to niech się kręcą. Daję Ci słowo, że szesnasty rok – wielu z tego koła się przebudzi i ze zdziwieniem stwierdzą w jakim bałaganie, w jakim bagnie się znajdują. Ale tu trzeba jeszcze trochę wytrzymać, powtarzam to już setki razy ludziom, Tobie też powtórzę – wytrzymać, a przede wszystkim pozostań takim jakim jesteś, Marku. Takiego sobie Ciebie ukształtowałem przez wiele lat pracy, a zwłaszcza kiedy już zacząłeś poznawać ten Świat Duchowy. Takiego Ciebie mamy i nie daj się wciągnąć w tą machinę tego koła, bo ci co się znajdują w tym kole, Marku, będą bardzo płakać i to już niedługo. Słucham.

Marek: Dziękuję. Proszę o pomoc interpretacji kolejnego snu, który miałem a był on o wydobyciu tablic z Grobowca i były one przekazane mediom, aby je upublicznili. Ale władza wprowadziła wojsko, aby to uniemożliwić i odebrać tablice. Czy ten sen też był wynikiem mojego strachu?

EN-KI: Nie, to raczej była wizja, Marku, bo rzeczywiście chcemy do tego doprowadzić, bo tablice znajdują się zarówno w jednym, jak i drugim Grobowcu. To nie jest tak, że są tylko w jednym, w tym drugim są kopie, ale kopie wiernie odtworzone. Mając kopie szybko się skierują do oryginałów. Ależ oczywiście, że wkroczy wojsko, wojsko nawet będzie uczestniczyć przy tak zwanych tych pierwszych pracach dostania się do Grobowca. Chociaż tam już dużo pracy nie ma, ale jednak dla bezpieczeństwa (jak to się miewa mówić) będą ludzie pod obstrzałem wojska. Nawet po to, żeby ochronić same tablice, bo Marku, wielu ludziom na wyższych tych ziemskich szczeblach zależy bardzo na tym, żeby te tablice jednak nie ujrzały światła dziennego, bo tutaj nastąpi rewolucja – Prawda, a Prawda dla wielu okaże się bardzo niewygodna. Oczywiście, że wojsko zabierze tablice, ale twój sen-wizja jeszcze nie ujął tego, że takie tablice można wcześniej sfotografować i odczytać później też i też narobić szumu upubliczniając, więc tablice, prędzej kopie – ujrzą światło niż ten oryginał. Do oryginału, chociaż jest bardzo krótka droga, ale jednak jest trochę więcej pracy, bo tam wystarczy tylko kilku silnych „chłopa” z kilofami, już tylko z kilofami i wchodzą do Grobowca. A resztę już znacie. Tak, że w pewnym sensie ten twój sen-wizja się pokrywa z prawdą. Tak, wojsko będzie tam uczestniczyć. Słucham.

Marek: Dziękuję. Wczoraj znajomy z pracy opowiedział co „dziwnego” mu się śniło. Że na bloku naprzeciw jego okna unosił się duży statek kosmiczny. On się tego wystraszył, ale mnie to zaintrygowało. Czy to była jego wizja?

EN-KI: Marku, to nie był wytwór jego fantazji, wszyscy macie te sny, tak zwane astralne. To nie sen jego, to jego duch widział statek kosmiczny. Wiesz ile statków krąży wokół Ziemi? A to, że statek się w miarę nisko opuścił, to też może być prawdą, bo przecież mają takie pole energetyczne, że mogą stać się niewidzialni. Tak dla zabawy przykryć „czapką niewidką” taki statek i już go nie widać, nieprawdaż? Więc jego duch (możesz mu to powiedzieć o snach astralnych), jego duch zobaczył rzeczywiście taki statek. I gdyby się nie wystraszył, nawet jako duch, to mógłby tam się pokazać gdzie mógłby obejrzeć sobie wewnątrz już taki statek, a potem spokojnie wrócić do ciała. Na przyszłość powiedz temu swojemu znajomemu, który taki ciekawy sen, niby sen się jemu ujawnił, to niech po prostu wstanie i zapisze, bo skoro już teraz jego duch zezwolił na to, żeby świadomość zapamiętała to zjawisko to znaczy, że takiego czegoś może być więcej. Przekaż mu to. Słucham.

Marek: Dziękuję. To już wszystkie moje pytania jakie przygotowałem. Cieszę się z rozmowy, za wyjaśnienia ważnych kwestii. Cieszę się, że się zmienia na lepsze, że się układa tak jak powinno się układać.

EN-KI: Tylko Marku, dobrze że masz to nagrane, rozsądnie rozegraj ten związek z tą partnerką, bo powinniście być razem. Wrocław jest miastem dosyć otwartym z tego co Ja, jako EN-KI zauważyłem i jeśli chodzi o pracę dla ludzi wykształconych i do tego lubiących pracować, to nie powinno być kłopotów z takim znalezieniem dla niej pracy. Tak, że nie na żadnym „pośrodku”, ale niech ona przyjedzie tutaj.

Marek: Mam też pytanie, które przypomniało mi się. Podoba się jej kultura Arabów. Z czym to jest związane, jak do tego podejść, czy możesz coś doradzić?

EN-KI: Nie mogę nic doradzić poza tym, co już doradziłem. Książkę „Znaki Czasu”, „Przekazy EN-KI” – jest wszystko co jest możliwe do przeczytania, jest to kopalnia wiedzy na każdy temat. Twoim zadaniem jest tylko to, żeby tylko zostawić na widoku te książki, rozumiesz? A ona sama się do Ciebie będzie zwracać, bo niektórych rzeczy nie rozumieć będzie i wtedy dopiero możesz jej pomóc. Słucham.

Marek: Dziękuję, nie mam więcej pytań. Dziękuję za miłą rozmowę.

EN-KI: Myślę Marku, że i Ja Tobie dzisiaj pomogłem, zwłaszcza jeśli chodzi o rodziców, tutaj się gdzieś zgubiłeś z tą swoją wiarą, ale teraz przesłuchaj wiele, wiele razy to nagranie, aż dotrze do twojej świadomości, że masz inaczej postępować. Rozumiesz Marku?

Marek: Tak, rozumiem.

EN-KI: Nie wolno żadnych negatywnych emocji, myśli przesyłać rodzicom. Ja dziękuję Tobie za to nasze miłe spotkanie, dziękuję.

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com