Sesja 262


Sesja publiczna przekazu telepatycznego nr 262

Chicago, dnia 21-go maja 2017-go roku

.

Istota Duchowa, Opiekun Ziemi EAENKI za pośrednictwem medium, pani Lucyny Łobos-Brown, odpowiada na zadane pytania.

.

ENKI: Ja Enki, jeszcze tego dnia maja, witam na spotkaniu. Długo żeśmy się nie widzieli, ale za to dziś nadrobimy. Otóż, mam w planie, bo tak będzie każdego spotkania – Świat Duchowy przyglądając się istotom ludzkim, to można spokojnie powiedzieć, że mimo tych nauk, jakie ludzie otrzymują od Świata Duchowego – co osiągnęliście, na jakiej drodze rozwoju jesteście? I tutaj dzisiaj chciałbym zatrzymać się chwilę przy prostej modlitwie, którą dokładnie wytłumaczę. Na pewno wszyscy tę modlitwę znają, bo teraz, na ten czas dzisiejszy bardzo modna się zrobiła ta modlitwa do Anioła Stróża. I też to co mówicie, i jak się zwracacie do tego Duchowego Opiekuna i z ironią, z ironią powiadam „odfajkować” i wszystko. Istoty ludzkie pomyśleliście jaką rolę, jaką funkcję pełni taki przyboczny Anioł Stróż, skąd on się wziął. Czy znacie choćby trochę historię takiego Anioła Stróża? To Ja wam naświetlę. Zanim zapadła decyzja, co by na Ziemi powstało życie, ludzkie życie, to już we Wszechświecie, czyli powiedzmy w tej Strefie Najwyższej był ruch, tworzenie i Stwórca Wszechrzeczy w pierwszej kolejności stworzył całą armię Aniołów po to, żeby później, kiedy na Ziemi będą pojawiać się istoty ludzkie przydzielić każdemu takiego Opiekuna Anioła. Była to duża armia takich Aniołów i potem już, kiedy to Bóg Wszechrzeczy Jahwe kolejno sprowadzał na Ziemię istoty ludzkie, to każdy otrzymał takiego Opiekuna. I teraz tak po kolei, co by było jaśniej, każda istota ludzka, która już jest na Ziemi – może inaczej, kiedy zapada decyzja przyjścia na Ziemię w celu odrobienia tej lekcji ziemskiej, to już jest przydzielony tak zwany Anioł Opiekun. Potem rodzi się dziecko, czyli duch schodzi na Ziemię i przybiera materię, i razem z tym duchem, który ma mieć tę materię schodzi też Anioł Stróż. Anioła lekcja jest taka, żeby danego osobnika należycie poprowadzić przez życie. Często się to nie udaje, bo nawet takiemu Aniołowi Stróżowi powiedzmy na przeszkodzie stoi tak zwana wolna wola. Anioł Opiekun może podszeptywać jak żyć, jak prowadzić się przez życie, ale nie może też jawnie ingerować. Co wy robicie, istoty ludzkie – od samego dziecka już uczycie takiego małego człowieczka modlitwy do Anioła Stróża. A teraz Ryszard, ciebie poproszę o zacytowanie pierwszych słów modlitwy do Anioła Stróża.

Ryszard: Aniele Boży…

ENKI: …Stróżu mój. Aniele Boży – kto nad tym się skupia? Odklepać tę modlitwę i zlecić takiemu Aniołowi, niech wykonuje swoje zadanie. Aniele Boży – więc słowa mówią same za siebie, od Kogo, od Kogo ten Anioł pochodzi… Od Boga, od Boga Jahwe został wam przydzielony. Dalej słucham Ryszard.

Ryszard:…Ty zawsze przy mnie stój. Rano, wieczór, we dnie w nocy…

ENKI: Tak – i taki Anioł Stróż jest przy takiej istocie, czy to małej, czy to już osobie dorosłej. Ale teraz Ja się pytam, ogólnie pytam nie tylko tych siedzących tu na sali, ale wszystkich, którzy czytać potem będą te Moje słowa wstępu – kto z was słucha Anioła Stróża, tego Boskiego Anioła Stróża? Prawie nikt. Odklepać tę modlitwę anielską i zlecić – ty masz przy mnie stać i ty masz mnie chronić. A pytam Ja się ciebie istoto ludzka – co ty robisz, żeby pomóc temu Aniołowi Stróżowi, żeby cię chronił, żeby pomagał?! I gdybyś tak się istoto ludzka dobrze wsłuchała w swoje wnętrze, posłuchała świadomości swojego serca, to usłyszałabyś jak do ciebie mówi ten Anioł Stróż i kieruje co masz robić, jak masz się zachowywać. Kto, kto słucha swojego serca? A Ja teraz wytłumaczę, krótko wytłumaczę. Anioła Stróża można usłyszeć, bo on woła do każdego z was i kiedy skupicie się w spokoju, a planujecie na przykład coś wykonać, to pierwszy podszept, pierwsze słowa jakie usłyszycie wewnątrz siebie, należą do Anioła Stróża. On kieruje, On prowadzi albo zabezpiecza, albo mówi: „nie rób tego”. Tylko kto, kto dzisiaj zwraca uwagę na Anioła Stróża… Co tam jeszcze zostało, Ryszardzie? Słucham.

Ryszard: Rano, wieczór, we dnie, w nocy bądź mi zawsze ku pomocy.

ENKI: No właśnie, wydaje rozkaz istota ludzka, co by 24 godziny na dobę Anioł Stróż był przy mnie prawie na baczność. Ale pytam się, dzisiaj się pytam – co wy robicie, żeby słuchać tego Anioła Stróża? Wydawać rozkaz – masz się mną opiekować, masz mnie chronić, a ja będę i tak swawolnie sobie żył. Ty masz mi pomagać. I takie właśnie błędy istoty ludzkie popełniają. Skoro Anioł Stróż jest Boskim Synem tak jak i wy, to należy z Nim współpracować i należy słuchać co Mówi. Słucham.

Ryszard: Strzeż duszy, ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego. Amen.

ENKI: Tak, strzeż duszy mojej. A jak ten Anioł Stróż ma strzec tej twojej duszy, skoro nie słuchacie, bo i po co… Wyklepać modlitwę i to powinno wystarczyć. A taki Anioł Stróż, o ile istnieje, niech się dwoi, niech się troi, a pomaga, więc na tym właśnie ten błąd polega, że ten Anioł Stróż, który jest przydzielony do opiekowania się, do pomagania nie jest w stanie przeskoczyć tego progu wolnej woli i tego, co wyczyniają ludzie. Więc tak na zakończenie tego słowa wstępu nauczcie się, nauczcie się słuchać tych podszeptów Anioła Stróża i pozwólcie się jemu prowadzić. Tyle słowa wstępu.

Barbara: Dziękujemy bardzo. Bardzo dziękujemy Panie Enki za wyjaśnienie, za te ważne słowa i z tego co wiem, to ludzie zawsze będą mieć wytłumaczenie, że żyjemy w takich czasach, że wszystko jest szybko i dużo, i kłopoty, i oni nie mają czasu na pewne rzeczy, bo życie takie jest. W każdym razie dziękujemy, że jesteś w naszym życiu, dziękujemy za dzisiejsze spotkanie i kłaniamy się pięknie z miłością i wdzięcznością. Może zaczniemy od pytań oczywiście naszych z Chicago.

Ryszard: Drogi Enki, bardzo proszę o opiekę dla Barbary w czasie trwania bardzo poważnej operacji, jak również po operacji. Miej ją w swojej opiece. Dziękuję gorąco i mocno za dotychczasową opiekę i otrzymywane łaski. Proszę o dalszą. Maria.

ENKI: To w takim razie, skoro już jest w rękach medyków, nie da się już nic zrobić innego poza skalpelem chirurga, to przekaż, że po opuszczeniu szpitala Ja Enki na takie do-leczenie zapraszam do Siebie, na tak zwaną sesję osobistą. Dziękuję.

Ryszard: Witam Opiekunie Ziemi Enki. Mam do Ciebie pytanie dotyczące Prasłowian. Rzekomo najstarsze w Europie, liczące sobie dziesięć tysięcy siedemset lat, które się rozciągało od Franków do Eurazji, na Internecie jest pod tytułem zakazana prawda. Ludy Słowiańskie czciły Boga o imieniu Piorun (Perun), który im zesłał dwadzieścia przykazań, podobnie jak Mojżesz otrzymał tablice z dwudziestoma przykazaniami. Czy jest to prawda?

ENKI: Jacy jesteście istoty ludzkie zdolni, ileż to potraficie do faktów dopisać… Jeśli już, to naród słowiański na tych ziemiach był dwanaście tysięcy lat. I gdybyście tak teraz chcieli poszukać, znaleźć, poszukać korzeni, faktów, to co by daleko nie szukać, proponowałbym pojechać do Złotoryi i w tych już nieczynnych kopalniach poszukać tam troszeczkę. Doszukacie się artefaktów sprzed dwunastu tysięcy lat. A jeśli chodzi o tablice, o których jest opisane, to jest to bzdurą. Jedyne tablice z przykazaniami miał Mojżesz i tak już pozostanie na wieki wieków. Nie znam i nie chcę znać innych tablic, które zostały sporządzone przez ludzi, którzy rządni są sławy, sensacji, oklasków, więc powtarzam – jedynie tablice Mojżesza. Słucham.

Ryszard: I ostatnie pytanie od Zdzisława. Czy Słowianie mieli swoje Mantry – pieśni, które miały nas umacniać i żyć w zgodzie z Naturą? Czy to jest prawda? Pozdrawiam. Zdzisław.

ENKI: To jest prawda. Dzisiaj też macie Mantrę przerobioną przez Kościół Katolicki. Nie będę cytował słów Mantry. Wszyscy to znacie i tak cenicie, wielbicie, uważając za największą świętość. Tamte narody żyły w zgodzie z Naturą i to Natura im podpowiadała na każdy dzień tak zwaną Mantrę. To zostało już dosyć dawno pogrzebane przez Kościół Katolicki, serwując swoją Mantrę. Dlatego tamte narody, które też były niszczone przez chrześcijaństwo ogniem i mieczem, zapomniane zostały. Będą ludzie wracać do korzeni słowiańskich, będą wracać. Słucham.

Ryszard: Drogi Enki, mój Panie. Bardzo dziękuję Bogu Wszechrzeczy, Tobie, Panu Enlil jak i wszystkim Istotom Duchowym, które Tobie pomagają za opiekę, prowadzenie, pomoc. Tak jak powiedziałeś, jeszcze w tym roku będę patrzył na upadek tych, którzy tak bardzo mnie skrzywdzili. Jeszcze raz dziękuję z całego serca, bo bez Twojej pomocy by tak nie było. Bohdan.

ENKI: Witaj Bohdanie. Wiele razy mówiłem – cierpliwości, dużo cierpliwości, a wszyscy, którzy źle czynili wobec ciebie dostaną zapłatę. Zapłatę dostaną taką, na jaką sobie zapracowali. Tutaj nie będę się rozwodził. Po tym pytaniu powinienem cię z miejsca zaprosić na sesję osobistą, co byśmy sobie mogli porozmawiać, ale odpowiadam tylko na urywek twojego listu, co by inni ludzie też mogli nad tym pomyśleć, a dotyczy to słów takich – „co siejesz to zbierasz, co dajesz drugiemu też otrzymasz”. I dlatego w tej sprawie zapadnie decyzja zapłaty. Słucham dalej.

Barbara: Witam Cię, mój Panie Enki. Kłaniam Ci się nisko i pozdrawiam dnia dzisiejszego. Racz przyjąć mój pokłon i me pozdrowienie, z serca płynące podziękowanie dla Boga Ojca Stwórcy Wszechrzeczy i dla Pana Enlila, za wszystko co otrzymuje moja rodzina najbliższa i ja sama. Za to, że jestem i mogę błogosławić mego Ojca w każdej chwili i każdym oddechem moim. Dziękuję całemu Światu Duchowemu za ich ciężką pracę dnia każdego, za ochronę, opiekę i prowadzenie nas wszystkich istot ludzkich. Pozdrawiam Marduka i dziękuję Mu za wspaniałe wstawiennictwo do Matki Natury i Jej łaskawe oblicze nad miastem Chicago i miejscami, w których przebywają Jaskółki mego Pana Enki. Z serca Cię proszę mój Przyjacielu, Panie Enki o Twoją obecność w życiu mojej rodziny najbliższej i w życiu moim na dalsze dni zgodnie z wolą Ojca Stwórcy mego. Racz prowadzić i chronić córkę podczas podróży dnia dzisiejszego do Rosji. Za wszystko dziękuję z pokorą, miłością i wdzięcznością. Twoja Małgorzata.

ENKI: Wystarczy. A w takim razie Małgorzato, jak Ja to lubię, sesja osobista ciebie będzie wzywać, nie tutaj. A co do córki Małgorzato, to o ile pamięć Mnie nie myli, a pamięć mam dobrą, to obiecałem, obiecałem ochronę dla twojej córki, nawet gdyby na Księżyc leciała tam sprawdzić, co tam jadają – tak, jadają, to też nie musiałabyś się martwić, bo tam ochronę miałaby zapewnioną. Dziękuję.

Barbara: Teraz mam opis snu Michała z Niemiec. Witam. Dziś chciałbym podzielić się z Państwem pewnym snem, który miałem w kwietniu tego roku. Znajduję się przed moim domem rodzinnym. Stoję w ogrodzie, jest noc. Nagle, w odległości stu metrów widzę wiele białych migających świateł, pochodzących z ogromnego obiektu o kształcie dysku, który podchodzi do lądowania. Natychmiast wołam rodzeństwo i znajomych, aby spojrzeli razem ze mną w kierunku gdzie ląduje spodek, bo to co widzę jest niewiarygodne. Po chwili, już w większym gronie obserwujemy statek kosmiczny. Wylądował. Otwiera się rampa i z wnętrza, które jest oświetlone bardzo jasnym światłem wychodzą dwie postaci. Wyglądają jak kosmonauci o mocnej budowie ciała. Mają na sobie białe skafandry i przeszklone hełmy. Z oddali widać, że ich twarze różnią się od ludzkich. Jedna z postaci ma w ręku klatkę jakby na zwierzęta, wielkości jak na dużego kota. Zafascynowani tym co widzimy, pędzimy w kierunku latającego dysku. W połowie drogi podlatuje do nas latający robot przypominający robota Wall-e z filmu Disneya. Robot pozdrawia nas i mówi, że owi przybysze bardzo cieszą się na spotkanie z nami, zapraszając nas do wejścia do statku. Następnie powiada – „proszę zachowujcie się spokojnie i kulturalnie. Jesteśmy takimi samymi istotami jak wy i lubimy szacunek, i dobre maniery. Proszę się nas nie bać ani niczego, co zobaczycie”. Po chwili wchodzimy do statku. W środku jest jasno. Statek ma metaliczne podłogi i ściany. W statku poruszamy się swobodnie. Po chwili znajduję się w pomieszczeniu, gdzie na pojedynczych leżankach znajdowały się różne istoty. Wyglądały na mocno poturbowane lub pobite. Nie wyglądali jak ludzie, przypominali istoty jakby z całego Wszechświata. Kiedy to widzę, czuję się niedobrze i zadaję głośno pytanie, dlaczego to robicie? – dodając: nie macie do tego prawa. W tej chwili staje przede mną prawdopodobnie dowódca załogi, którego widziałem wcześniej z klatką w ręku. Jest rodzaju męskiego, mocnej budowy ciała. Jego twarz jest jakby dla mnie niewidoczna, nie jest ludzka. W pierwszym kontakcie może wydawać się nieco dziwna, ale dla widza filmu „Gwiezdne Wojny” nie była by obca. Kosmiczny przybysz stając przede mną jest mocno oburzony moją opinią i odpowiada: „Dlaczego twierdzisz, że nie mamy do tego prawa, aby wyłapywać te istoty? Spójrz na waszą historię, co wy sami ze sobą wyprawiacie. Dajecie porwać się jakiejś totalitarnej idei i w imię tej idei jesteście gotowi siebie mordować, zabijać i odbieracie jednostkom prawo do życia i innego myślenia”. W czasie, kiedy słyszę te słowa widzę, jak otaczają mnie obrazy, jak bym nagle się znalazł w środku rewolucji rosyjskiej. Widzę, jak na ciężarówkach z epoki jadą rozentuzjazmowane tłumy. W rękach mają transparent, są podekscytowani. Ciężarówki udekorowane są w rewolucyjne hasła w języku rosyjskim. Pędzą przez miasto rozjeżdżając wszystko, co spotykały na swojej drodze. Człowiek stający na ich drodze nie ma żadnego znaczenia. Widząc te obrazy czuję się zawiedzony rodzajem ludzkim. Gwiezdny Przybysz następnie dodaje, że wy ludzie właśnie tacy jesteście. Dajecie się zmanipulować, porwać jakiejś chorej idei i stajecie się dla siebie gorszy niż zwierzęta. Dlatego nie mów mi – dodaje, że nie mamy prawa was wyłapywać. Spójrz na was. Mamy prawo, aby oddzielać jednostki, które zatruwają wasze umysły i jeśli się nie zmienicie, to będziemy was zabierać, ale w znacznie większej liczbie. Po czym dodał, że te słowa możesz głośno powtórzyć ludziom. Na tym zakończyła się nasza rozmowa i z dużym smutkiem opuściłem kosmiczny pojazd, przyznając w duchu rację Kosmicznemu Przybyszowi. Na tym zakończył się mój sen. Michał.

ENKI: Lucyna, gdyby otrzymała do ręki taki długi list, długi sen, to pewnikiem powiedziałaby – sesja osobista, ale skoro jest duża odległość w kilometrach, to i Michał by tu nie dotarł na tę sesję osobistą. I gdyby Michał tak dokładnie czytał sesje po kolei, to i doczytałby się co ten sen, ta wizja miała znaczyć. Wyraźnie, wyraźnie miał pokazane, powiedziane, że zaczyna się już Oczyszczanie, oddzielanie tak zwanych plew od ziarna. Czyż Ja nie mówiłem o Oczyszczaniu, że teraz w tym roku to się nasili? A jak sobie to wyobrażasz Michale, że wszystkie istoty bez wyjątku, te, które mają ten bagaż zła na sobie i ci, którzy cierpią od tych, którzy ich gnębią – wszyscy będą jednakowo traktowani? To nie byłoby Oczyszczanie, to nie byłoby oddzielanie plew od ziarna – tych, którzy mają zostać tu na Ziemi, a pomiędzy tych, którzy będą ewakuowani na tę przygotowaną już Ziemię. Niech tak ten sen się zakończy tym, że te odizolowane istoty nie uległy zniszczeniu, że dostają szansę, jeszcze jedną szansę. I tu masz rację Barbaro – przeczytaj, przeczytaj ten sen Michała od początku do końca. Niech następnym razem, kiedy mu się taka wizja pojawi Oczyszczania, niech się zastanowi. Słucham dalej.

Barbara: Drogi Enki, nie jakiś tam „Gad”, na wstępie chciałbym Cię przeprosić za te słowa obraźliwe, które ktoś wypowiada, nie wiedząc do Kogo je kieruje. Ja w swoim imieniu chciałbym Cię pozdrowić i prosić o wyrozumiałość i zrozumienie tych zagubionych owieczek. Drogi Enki, na sesji w Łodzi zapytałem o możliwość wyhodowania miodnej a w szczególności odpornej na choroby pszczoły. Chciałbym, aby przy pomocy Twojej wiedzy jako genetyka móc spełnić moje marzenie. Oczywiście cała chwała byłaby na Twoje konto oraz nazwa jej,  a ja bym miał dobrą pszczołę i miód. Proszę o pomoc w wykonaniu mojego planu, za który z całego serca dziękuję. Zbigniew z Polski.

ENKI: Dobry pomysł, jeszcze o to Mnie nikt nie prosił, a pszczoła tak ważną rzeczą jest tu na Ziemi. Dzięki pszczołom, ich energii i zapylaniu jest na Ziemi życie. Czemu by nie, kiedy będziemy w Łodzi, a będziemy w Łodzi, to podpiszemy taką umowę współpracy, co by mało produktywnej pszczółki obecnie wyhodować taki rój pszczół bardzo mocnych, odpornych. To cóż, do zobaczenia. Słucham.

Barbara: I jeszcze jedno pytanie od Zbigniewa. Drogi Enki, chciałbym zapytać o mojego syna. Czy jego dziewczyna, z którą obecnie mieszka jest właściwą osobą, z którą powinien myśleć o poważnych decyzjach życiowych? W załączeniu przesyłam ich zdjęcie. Dziękuję.

ENKI: Niepotrzebne jest Mi to zdjęcie, bo już odebrałem energię, więc tu też trzeba by temat rozwinąć, ale z tego co odbieram, to mogę powiedzieć – no i co z tego że mieszka. Harem może mieć i też będzie mieszkał. Z tej mąki chleba nie będzie. To na razie byłoby tyle. Słucham.

Barbara: Witaj Enki. Czasami słyszę w uszach taki jakby dźwięk dzwonienia. Przychodzi nagle nie wiadomo skąd i nagle znika. Czy to jest jakiś znak ze Świata Duchowego? Marcel.

ENKI: A któż by inny jak nie Marcel, który potrafi zaskoczyć. No cóż Marcelu, tutaj proponuję ci udać się do medyka albo dobrze przeczyścić uszy. Masz problem z uchem środkowym. Nic poważnego się nie dzieje, ale trzeba jednak zaczerpnąć wiedzy medyka. Słucham.

Barbara: Drugie pytanie od Marcela. W dniu drugiego kwietnia minęła rocznica śmierci Białego Ojca. Pozostała mi w pamięci chwila podmuchu wiatru i zamknięcia wielkiej księgi na placu Świętego Piotra. Czy ten nagły podmuch to była ingerencja Świętego Ducha? Wyglądało to tak, jakby Ktoś zamknął jakiś rozdział Kościoła. Marcel.

ENKI: A czy dokładnie obserwujesz Marcelu, co się dzieje obecnie w tym „świętym” Kościele? Właśnie to był ten znak zamknięcia pewnego rozdziału religii katolickiej, bo obserwując dokładnie od tamtego czasu, ile to na jaw wyszło rzeczy, ile to zaczęło się dziać w Kościele Katolickim, ale tematu nie będę rozwijał, bo to nie jest temat na taką sesję ogólną. Temat jest ogromny. Słucham.

Barbara: I ostatnie pytanie od Marcela. Czy przekazy zawarte w książce autorów Geringa i Hausena pod tytułem „Spuścizna Atlantydy. Dziedzictwo Hegolitów”, dotyczące dziejów Ziemi i Syriusza, są jakby bazą i trzonem prawdziwej historii Ziemi, czy trzeba wziąć poprawkę? Dziękuję. Marcel.

ENKI: Poprawkę, Marcelu. A co Ja ci mówiłem Marcelu? Żebyś trochę brał pod lupę to co czytasz, to czego słuchasz, bo zbyt dużo tej nieprawdziwej wiedzy może ci zaszkodzić, na umyśle zaszkodzić, więc bierz poprawki jak już musisz czytać. Słucham.

Barbara: Witaj Drogi Enki. Dziękuję za prowadzenie i opiekę, którą otrzymuję zarówno ja jak i moja rodzina. Dzięki. Wierzę w Boga jak i prowadzenie, o które proszę. Nie odczuwam lęku ani strachu. Dziękuję za wszystko, co dla nas robicie, nasza Duchowa Rodzino. Moje pierwsze pytanie dotyczy salonu, który prowadzi moja żona. Dzięki Twojej opiece mamy dużo klientów. Niekiedy żona zostaje po godzinach, dłużej w pracy, bo nie daje już rady. Mamy kolejkę klientów, dlatego postanowiliśmy poprosić Cię o poradę i pomoc w poszukiwaniu uczciwej i pracowitej osoby do pracy w salonie, bo moim zdaniem powinniśmy kogoś zatrudnić. Inaczej nie rozwiniemy się. Poproszę o poradę i pomoc. Maciej i Monika.

ENKI: Tego jeszcze nie było, żebym już był, jak to się mówi Barbaro? – pośrednikiem pracy. Nie mogę na odległość, bo i w jaki sposób? Mam tylko imię jednego i drugiego, i weź wyczaruj Enki kogoś uczciwego. Czy wy za dużo sobie nie pozwalacie, istoty ludzkie? Chyba tak. A od czegóż to są słowa takie bezpośrednie? A co Ja na samym początku mówiłem o Aniołach Stróżach? Czy nie można się zwrócić do tego bezpośredniego Opiekuna z prośbą o pomoc? Taka wiara jest, a we Mnie wierzycie i Mnie trzeba zawezwać, a nie tak na odległość. Spróbujemy, ale proszę o bezpośredni kontakt, przynajmniej słowny i będziemy działać. Słucham.

Barbara: Jeszcze dwa pytania są od Macieja. Drugie dotyczy magnetoterapii. Zgodnie z Twoimi wskazówkami, dzięki Lucynie, która pomogła nam skontaktować się z tym fachowcem, jestem po spotkaniu i planuję zakup tego urządzenia. A idąc dalej dobrze wiesz, że chciałbym pomagać ludziom w odzyskaniu zdrowia, ulżyć w cierpieniu. Dlatego rozmyślam nad tym, żeby otworzyć taki gabinet, w którym będziemy pomagać chorym i cierpiącym ludziom. Czy to jest właściwa droga? Czy otwarcie gabinetu jest dobrym pomysłem i właściwą drogą w moim życiu? Jak sądzisz Drogi Enki? Czy mogę poprosić Cię o wsparcie i pomoc w tym przedsięwzięciu? Maciej.

ENKI: I znowu wsparcie. Są magnetyczne urządzenia, czyli magnoterapia, tak jak było dzisiaj mówione i na szkoleniu też będziesz mieć to mówione. Można pomagać cierpiącym ludziom, ale też będą granice komu możesz a komu nie możesz pomóc, więc nad tym też się zastanów. A sam gabinet, otwarcie takiego gabinetu jest dobrym pomysłem, bo i medycyna akademicka też będzie się wspierać magnetoterapią, więc działaj i kup. Jestem za tym. Słucham dalej.

Barbara: I ostatnie pytanie od Macieja. Trzecie pytanie dotyczy najbardziej uznanych w medycynie chińskiej lekarstw takich jak: Maczużnik Chiński, Lakownica Lśniąca oraz Grzyby Shiitake. Powiedz więcej proszę o tych specyfikach. Wiem, co myślą o nich naukowcy, ale chciałbym wiedzieć jakie jest Twoje zdanie – co można wyleczyć i jak one działają na organizm człowieka? Pamiętaj proszę Drogi Enki, że dla mnie zdanie Boga Ojca jak i Twoje jest najważniejsze, a nie jakieś tam wywody pseudo naukowców, dlatego pytam Cię. Dziękuję za odpowiedź i poświęcony czas. Pozdrawiam serdecznie i proszę o dalsze prowadzenie, żebym nie zmarnował czasu, który Bóg dał mi na Ziemi. Maciej.

ENKI: A ileż to już dni tego zmarnowanego czasu nie tylko ty, ale ludzkość zmarnowała… Tak jak było mówione na samym początku, przecież taki Opiekun, Anioł Stróż prowadzi, podpowiada, ale się Go nie słucha. Teraz dobrze, że pojawił się taki Enki, do którego można się zwrócić, gdzie można się pod jego skrzydełko schronić, pokierować się słowami Enki. Co dają te specyfiki przez ciebie wymienione, oprócz tego, że te specyfiki będą przy zakupie drogie. Dużo pieniędzy trzeba będzie wydać, co by można się leczyć tymi specyfikami, czyli następny ktoś będzie zarabiał na tych, którzy potrzebują i szukają pomocy. A tak już ogólnie – jest tyle ziół, które są mocne i nie kosztują krocie. Po co sprowadzać z Chin niewiadomego pochodzenia? Pytam się – po co? Więc się zastanów. Słucham.

Barbara: A teraz dwa pytania od pani Teresy i pana Jana z Myśliborza. Wspaniały Opiekunie Ziemi Enki. Z całego serca dziękujemy Bogu Ojcu, Tobie Enki i całemu Światu Duchowemu za stałą opiekę i prowadzenie, które odczuwamy na każdym kroku. Mamy dwa pytania. W miarę często podajemy energię światła, miłości i spokoju Matce Ziemi Gai, Elementalom i do Kosmosu. Nie wiemy czy robimy to prawidłowo i czy jest to odbierane.

ENKI: Prawidłowo i jest to odbierane, ale co możecie zrobić wobec potęgi zła? Czy jesteście w stanie wy sami wytworzyć tyle Energii, co by się na Ziemi zaczęło zmieniać, co by uspokoić Matkę Ziemię i Kosmos? Pomyślcie nad tym. Dawajcie Energię zarówno Matce Ziemi, ale uratować już tego nie jesteście w stanie. Słucham.

Barbara: Aż mi się takie pytanie nasuwa. Jak to będzie wyglądać na Ziemi? – bo faktycznie ten rozwój duchowy idzie dosyć powolnie. Czy dojdzie do czegoś takiego, jak wzmocniona pomoc dla ludzi z Kosmosu, czy jednak ludzie swoim wysiłkiem muszą nadążyć za ewolucją Planety?

ENKI: Ludzie, Barbaro, ludzie… Kosmos w tej chwili, można powiedzieć Świat Duchowy nie tylko ten bezpośredni, ale i inne Cywilizacje mają zakazane ingerencje, bo ludzkość dostała tak naprawdę od Jezusa dwa tysiące lat. I co zrobili, i co robią na dzień dzisiejszy? W porównaniu z tamtymi czasami a dzisiejszy czas – nie ma porównania ile zła jest teraz, ile zła się czyni Matce Ziemi i Kosmosowi też, więc albo ludzie zaczną zmieniać swoją świadomość i nastawienie do siebie wzajemnie i do Matki Ziemi, albo czas zostanie przyspieszony tak, jak było mówione na samym początku roku i co widzicie dzisiaj, jak się zachowuje aura na przykład Ziemi. Czy tego nie widać, czy nie chcecie istoty ludzkie zobaczyć jak ingeruje Matka Ziemia? Dobrze, nie patrzcie. Czekajcie, aż dobro przypłynie z Kosmosu… A nie przypłynie, bo to musi się zakończyć. A jak się kończyć będzie, to już macie pierwsze przykłady od Matki Ziemi. Słucham dalej.

Barbara: Czyli dokądkolwiek pójdziesz, spotkasz samego siebie, prawda?

ENKI: Jeśli zmienisz swoją świadomość, czy ty, czy wszyscy inni i zaczniecie myśleć, naprawdę myśleć, to w bardzo krótkim czasie można na Ziemi wszystko zmienić. Ale istoty ludzkie zacznijcie widzieć, zacznijcie widzieć drugiego człowieka, zacznijcie widzieć Ziemię, która jest Żywym Tworem, Ziemia jest Żywa. Jak długo ma cierpieć, jak długo ma znosić te męki zadawane przez istoty ludzkie? Więc to się musi zakończyć! Słucham.

Barbara: Dziękuję bardzo. Drugie pytanie od Teresy i Jana. Mamy 25 akrów, plantację porzeczek i warzyw. Jest to uprawa biodynamiczna bez chemii i sztucznych nawozów. Wokół naszego poletka są pola i plantacje uprawiane z udziałem chemii i nawozów sztucznych. Czy nasz sposób uprawy w jakikolwiek sposób pomaga Matce Ziemi Gai? Drogi Enki, prosimy o wskazówki i rady. Pozdrawiamy Cię i cały Świat Duchowy. Teresa i Jan.

ENKI: Nie pomagacie. Wyraźnie zostało napisane – u nas uprawiają używając chemii i innych środków. A jak myślicie, czy to co inni używają dostaje się do ziemi i nie przepływa do waszej działki, czy wiatr nie przenosi z ich działek na waszą działkę? Więc nie piszcie takich bzdur, że macie działkę ekologiczną, bo nie macie! Słucham.

Barbara: A teraz Rafał. Witaj Opiekunie Ziemi. Przepraszam za to, że źle sformułowałem pytania i za to, że zadałem je w niewłaściwym czasie i miejscu. Jestem świadom, że jestem w drodze. Proszę o pomoc w nauce, żeby nie popełniać tych samych błędów. Jeszcze raz przepraszam i dziękuję za wysłuchanie. Rafał.

ENKI: Bardzo lubię słowa przepraszam, dziękuję, proszę. Rafale, Ja się wcale na ciebie nie gniewam. Znam cię przecież i twoje przypadłości, więc to, co tu zostało przekazane są wielkimi słowami. Nie gniewam się Rafale i będę dalej ci pomagał. Słucham.

Barbara: Miałem taki sen, czułem się w nim jakbym odbywał podróż astralną na inną Planetę, czułem się tam dobrze. Co to faktycznie było? Marcel.

ENKI: A może tak będzie Marcelu? Wszyscy tam chcecie się dostać. A kto tu będzie na Ziemi, co? My ze Świata Duchowego, czy dla was szykujemy Ziemię? Nic z tego. Pozostaniesz tutaj. Słucham.

Barbara: I drugie pytanie od Marcela. Mam od jakiegoś czasu taki dyskomfort w okolicy klatki piersiowej. Czy jest to dostrajanie ciała do wibracji Ziemi, czy coś innego? I jak to leczyć? Marcel.

ENKI: Więcej nie będzie pytań od Marcela, a ty Marcel do medyka się udasz, bo jest przypadłość zrobiona na twoje własne życzenie. Słucham.

Ryszard: Witaj Wspaniały Przyjacielu Enki. Jeśli można, mam pytanie odnośnie pewnego miejsca. Moja siostra cioteczna Agata jest obecnie na Ibizie, mieszka tam. Powiedziała mi o pewnym miejscu mocy „es Vedrà”. To taka mała góra skalna. Nie mogłem znaleźć dużo informacji o tym miejscu. Podobno użyto tej skały do budowy piramid. Widuje się statki przelatujące nad nią i ludzie przebywający w jej okolicy odczuwają silną duchowość. Enki, czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Tomasz Sperling.

ENKI: Ileż to może ludzka wyobraźnia stworzyć. Ja rozumiem doskonale, że wielu ludzi chce być sławnym, docenionym. Wszędzie, ale to wszędzie może być takie miejsce mocy, a to miejsce, o którym ty tutaj piszesz wcale nie jest źródłem mocy. Tam działa ludzka wyobraźnia, wyobraźnia i psychika może zdziałać naprawdę dużo, a to co widzą niby statki, to też można to sobie stworzyć i stworzyć takie hologramy, które się widzi jako rzeczy nadprzyrodzone. Nie ma tam nic szczególnego. Słucham.

Ryszard: I drugie pytanie od Tomasza. Ile jeszcze potrzeba, żeby ludzkość w końcu zaczęła pracować dla dobra siebie i Ziemi? Ci wariaci zachłanni, co są u władzy gotowi są zniszczyć Ziemię, żeby tylko wykonać swój plan. Czy może być tak, że któregoś dnia zadecydujecie – koniec eksperymentu, zaczynamy od nowa? A może by tak tych wariatów gdzie indziej przenieść? Czasem zadaję sobie to pytanie i myślę, że większość ludzi też. Czy tak ma być i czy to jest częścią większego planu? Dziękuję i pozdrawiam. Tomasz.

ENKI: Eksperyment, powiadasz. Tak, kończy się eksperyment, a takich wariatów, jak piszesz, jest mnóstwo. Ludzkość po to dostała rozum i wolną wolę, żeby nie ingerować, ale żeby sami zaczęli zmieniać się, zmieniać świat. Tyle mogę powiedzieć. Nie będziemy ingerować, nie będziemy na siłę uszczęśliwiać ludzkości. Sami macie do tego dojść. Część dojdzie i zostanie tu na Ziemi, a większa część nie będzie chciała dokonać zmiany i Ziemię opuści. Słucham.

Ryszard: Nasz Bracie, Opiekunie Enki. Na pewno mnie znasz. Mam na imię Andrzej, mieszkam we Włoszech. Chcę Ci podziękować za wszelką pomoc, jakiej mi udzielasz i prosić o dalszą, i może jakiegoś szczególnego Opiekuna. I proszę, abyś pozdrowił naszego Ojca Jahwe, bo jesteś bliżej. Dziękuję. Pytanie. Moja żona miała trzy operacje na lewą stopę. Niby jest dobrze, ale ból nie pozwala jej chodzić. Poradź, co możemy zrobić. Dziękuję. Pytanie. We Włoszech jest coraz gorzej. Mieszkanie, w którym mieszkamy idzie na aukcję 19-go lipca. Czy mógłbyś jakoś doradzić, poradzić? – bo boję się, że zostaniemy na ulicy. Dziękuję. Pytanie: Wykonałem bryłę. Czy dobrze jest zrobiona? Rzuć proszę Swoim okiem. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Andrzej.

ENKI: Zacznę od piramidy, jaką Andrzej wybudował. Wszystkie parametry się zgadzają. Wytwarza prawidłową Energię. A twoja żona, chociaż troszeczkę niedowiarkiem jest, powinna w tej piramidzie każdego dnia siedzieć, pobierać Energię, regenerować nogę. A jeśli chodzi o tę nogę – operacja została prawidłowo wykonana, ale rehabilitacja potrwa długo. Żeby przyspieszyć gojenie, przyspieszyć regenerację twoja żona powinna każdego dnia moczyć nogę w wywarze z babki lancetowej. Poszukaj, poszukaj gdzie możesz dostać tę babkę lancetową albo na łące pozbieraj, bo jest pora stosowna ku temu i niech tę nogę moczy. W krótkim czasie wyjdzie z choroby, ale macie się zastosować do Moich zaleceń. Co do mieszkania, to na ulicy nie zostaniecie. A skoro tak ma być, że wystawione na aukcję, więc trzeba szybko znaleźć lokum zastępcze, co by nie czekać na zakończenie. Wcale nie musicie mieć komfortowego mieszkania, wystarczy mieć dach nad głową. Słucham.

Ryszard: Witaj Panie. Bardzo dziękuję za to, że na nasze spotkania przysyłasz Swoich Wysłanników. Być może czasem nawet Sam w Swej Istocie się pojawiasz. Dziękuję za tę wielką radość, którą możemy wtedy przeżyć, za cudowny błogi stan, jaki odczuwamy w takich chwilach. Te chwile pozwalają nam „naładować” się tak mocno tą dobrą i silną Energią, i przetrwać do kolejnego spotkania. A teraz już rozpoczęłyśmy wielkie odliczanie do spotkania z Tobą, Panie, bo mam nadzieję, że w lipcu zechcesz przybyć do Łodzi, gdzie z wielką radością czekamy na Was zawsze. Przyjmij Panie serdeczne pozdrowienia i co tu dużo mówić – po prostu okropnie już tęsknimy. Małgorzata Markowicz.

ENKI: Witaj Małgorzato. Kto czeka to się doczeka, a że muszę Lucynę trochę nauczyć matematyki, to druga sprawa. Przylecą, ale dopiero w sierpniu i pewnie, że spotkanie będzie i zawsze z radością jesteśmy na tym spotkaniu. A kto powiedział, że Ja nie bywam? A kto Mi zafundował miejsce i piramidę u siebie w ogrodzie? Zapomniałaś Małgorzato? Więc przybywam, jak najbardziej przybywam, co by odetchnąć odrobinę i w piramidzie posiedzieć. Tak że spotykamy się, jak najbardziej spotykamy się, ale dopiero w sierpniu. Słucham.

Ryszard: Moje pytanie dotyczy choroby Lucyny. Czy jej choroba to próba dla nas wszystkich, czy to jest lekcja pokory? Czy Stwórca poddaje nas poprzez chorobę osoby Lucyny, która jest Jego Szczególnym Posłańcem, próbie wiary? Małgorzata Markowicz.

ENKI: A to, że poddajemy was próbom, to jest prawdą. Każda próba jest czymś, nad czym trzeba sobie pomyśleć. To, że Lucyna chorą była, (tu nie będę wyszczególniał, co było, jak było, bo powiedziała, że chciała zobaczyć jak wygląda szpital w Ameryce) ale też miała okazję zobaczyć w tym czasie, kiedy nie domagała ilu faktycznie było przyjaciół przy niej, chętnych do pomocy – to właśnie zobaczyła. Ja też się teraz pytam – czy istoty ludzkie, czy w potrzebie widzicie drugiego człowieka? Jest właśnie taki czas teraz – nie widzieć, a widzieć tylko siebie i swoje przetrwanie. Tematu rozwijać nie będę. Słucham.

Ryszard: Polska wydaje się być coraz bardziej osamotniona. Nie ma prawdziwych sojuszników ani przyjaciół. Naród jest coraz bardziej podzielony, sytuacja prawie jak na „Tytaniku” – statek idzie na dno, a orkiestra ciągle gra. Dokąd nas to zaprowadzi? Co nas czeka jako naród? Pozdrawiam Jaskółki z Chicago. Małgorzata Markowicz.

ENKI: A czyż Ja nie mówiłem, że Dyrygent zaczyna dyrygować orkiestrą? Mówiłem. A czym się wyróżnia Polska od innych krajów? Niczym. Tak samo będzie rozliczona, rozgrzeszona ze wszystkiego jak inne państwa, cała Ziemia Małgorzato. Ale jeśli chodzi już o to, co możesz dać, daj drugiemu człowiekowi szczerość, to co masz w sobie i wtedy wokół ciebie też zacznie być inna Energia. Dlatego to Małgorzato, nie da się zmienić ani zatrzymać Czasu, bo Czas nie ubłagalnie idzie do przodu, a Ja przecież powiedziałem – ten rok będzie trudny, bardzo trudny rok będzie i tego też się nie da zmienić.

Barbara: To wszystkie pytania już. Bardzo dziękujemy za dzisiejsze spotkanie, za nauki, wiadomości i pomoc.

ENKI: Ja też dziękuję za to dzisiejsze spotkanie, za to, że mogłem się wypowiedzieć na temat postępowania, myślenia i odbierania Energii od Istot Duchowych. Następnym razem Ryszardzie, wybierz sobie jakąś modlitwę z modlitw kościelnych.

Ryszard: Może „Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego”?

ENKI: Może być Ryszardzie, bo to jest też klepane bez zrozumienia. Nauczyli, to się to klepie, a czy Pan Bóg odbiera? Nieważne co jest mówione. Zatem, dziękuję za to spotkanie, za wysłuchanie Mnie i tej lekcji na temat Anioła Stróża. Dziękuję.

Fundacja The mysteries Of the World

Adres korespondencyjny Fundacji:

The Mysteries of the World
P.O.Box 345 86
Chicago, IL. 60634 – 0586

SEKRETARIAT:

Barbara Choroszy: barbarachoroszy@yahoo.com
Ryszard Choroszy tel: (773)625-1409 & e-mail: ryszardchoroszy@yahoo.com